Premium

Zrobimy z ciebie mężczyznę

Zdjęcie: archiwum prywatne

Milo nie miało myśli erotycznych. Tak boleśnie myślało o własnym ciele, że nie potrafiło myśleć o nim w towarzystwie innych ciał. Ale żeby zmienić ciało, musiało odpowiedzieć u psychologa na pytania: Od kiedy się masturbujesz? Jak to robisz? O czym wtedy myślisz? W jakiej pozycji uprawiasz seks? Jak się całujesz? Milo było rozdarte, nie lubiło kłamać. 

Tekst został opublikowany 31 października 2019 roku. Przypominamy go w ramach czerwcowego wydania Magazynu TVN24 - Pride. Pamiętamy Milo.

***

Długo się do tego przygotowywało. Zapuściło włosy, zaczęło malować paznokcie, w sklepie wybierało damskie bluzki, "popatrz, mamo, to mi się podoba". Dawało sygnały. Sondowało, czy może im to już powiedzieć wprost. Myślało, że widzieli, że coraz mniej przypomina chłopca i że to tolerowali.

Najpierw powiedziało mamie przez telefon. - Przyjedź, to porozmawiamy - powiedziała mama.

Przyjechało kilka miesięcy później.

Długo się przygotowywało do tego Bożego Narodzenia 2018 roku. Przy stole siedziało z mamą i dziadkiem. Babcia zmarła trzy lata wcześniej, a taty w tym domu nigdy nie było.

Mama nie potrafi dzisiaj przytoczyć słów, które padły na tej Wigilii, ale pamięta, że dziadek się zdenerwował i że rozmowa brzmiała mniej więcej tak:

- Czuję się raczej kobietą - powiedziało jej jedyne dziecko, które dla jej ojca było jak jedyny syn.

- Nie bądź głuptasem - odpowiedział dziadek.

- Nie mów do mnie jak do mężczyzny, nie jestem mężczyzną - mówiło dziecko.

Dziadek: - Miłosz, skończ już z tymi żartami.

- Nie podoba mi się, jak się do mnie zwracasz w ten sposób. Jestem Milena.

Wtedy dziadek powiedział: - I tak zrobimy z ciebie mężczyznę.

A dziecko zaczęło płakać. Mama powiedziała: - Muszę wyjść. Jak wrócę, to porozmawiamy.

Miało 23 lata. Pracowało i mieszkało daleko od domu rodzinnego. Było niezależne. Wstało od stołu, poszło na dworzec i już nigdy nie wróciło do Złotowa. 

Dzień Widzialności Osób Trans, Warszawa 31 marca 2019
Dzień Widzialności Osób Trans, Warszawa 31 marca 2019wyborcza.pl

Dysforia płciowa, która oznacza chroniczne cierpienie, uporczywy dyskomfort wynikający z rozbieżności pomiędzy przypisaną a doświadczaną tożsamością płciową, objawia się najczęściej w okresie dojrzewania, kiedy następuje wyrzut hormonów i ciało ulega maskulinizacji albo feminizacji. Osoba odczuwa obcość własnego ciała, niezgodę na to ciało, niepasowanie tego ciała i zaczyna szukać odpowiedzi na pytanie, co się ze mną dzieje. 

W powiatowym miasteczku na północnym skraju Wielkopolski więcej mistrzów świata nie było. W internecie na zawsze pozostanie informacja ze zdjęciem osoby w dżinsach, marynarce, białej koszuli i krawacie, z krótko ostrzyżonymi włosami i ledwo zarysowanym wąsem, że "absolwent liceum ogólnokształcącego w Złotowie, Milosz, uzyskał najlepszy wynik z wszystkich startujących i zajął pierwsze miejsce w świecie". Była to XII Olimpiada Lingwistyki Matematycznej w Pekinie w 2014 roku, 152 uczestników z 28 krajów przekładało teksty z języków benabena, kiowa, engenni, gbaya, posługując się ogólną wiedzą językoznawczą oraz syntetycznym i analitycznym myśleniem.

Ale nie ma już osoby o tym imieniu. Na grobie w Złotowie wypisane jest: Milo Andrea z orientacyjną datą śmierci 15 maja 2019 roku.

- Pamięta pani Milo? - pytam dyrektorkę złotowskiego liceum.

- Dla mnie to był wtedy Miłosz - mówi Katarzyna Cielas, która była wychowawczynią Milo i nauczycielką matematyki. - Jak mogłabym go nie pamiętać. Uzyskał największe osiągnięcie naukowe w historii naszej szkoły. Miał doskonałą pamięć i olbrzymią wiedzę. Stworzył własny język, słowa, gramatykę. Rozwiązując skomplikowane zadania matematyczne, nie upierał się przy swoim sposobie rozumowania, jak wielu moich zdolnych uczniów. Ciągle się rozwijał, ciągle coś przyswajał. Jak usłyszał, że asteroida przeleci w pobliżu planety, zaraz siadał do przeglądania stron naukowych w internecie.

Cielas dużo czasu spędziła z Milo, jeździli po Polsce na konkursy matematyczne i eliminacje do olimpiady.

- Pamiętam, jak pierwszy raz kasował bilet w tramwaju. Miał 18 lat. Dzieci z naszego miasta raczej nie korzystają z komunikacji publicznej, chociaż podróżują po całym świecie. Ale inne by udawały, że już to robiły, a Miłosz cieszył się jak dziecko. Mówił to, co czuł, także przykre rzeczy. Żył w swoim świecie. Pamiętam, jak musieliśmy przekonywać jego rodzinę, że Miłoszowi nic złego się nie stanie na spływie kajakowym. Ze szkoły często odbierał go dziadek. To do dziadka najpierw zadzwonił, jak wygrał olimpiadę we Wrocławiu.

Dlatego była zaskoczona, gdy Milo wyjechało studiować na politechnikę do Poznania, a na drugim roku - na wymianę studentów do Finlandii, na sześć miesięcy.

- On, taki wycofany społecznie, odważył się - mówi Cielas. - Po zrobieniu dyplomu inżyniera z informatyki zrezygnował ze studiów magisterskich. Wybrał pracę. Skończyłby te studia spacerowo, ale to mogło też świadczyć o jego dojrzałości. Dokonywał wyborów. Dorósł.

- Ostatni raz widziałam go na ognisku absolwentów - wspomina nauczycielka. - To było w czerwcu, Miłosz był po trzecim roku studiów, a we wrześniu zobaczyliśmy na Facebooku jego nowe zdjęcie. Wszyscy byliśmy w szoku. Dłuższe fioletowe włosy, łagodniejsze rysy twarzy.

Czytaj bez ograniczeń

premium

Uzyskaj dostęp do tego artykułu i innych treści specjalnych. Za darmo