Premium

Gdy mówimy o cioci, która chodziła z brzuszkiem, a potem nie chodzi z wózkiem

Zdjęcie: Antonina Długosińska

- Dwunastolatek będzie to brał do siebie. Jak usłyszy, że może być taki moment, kiedy rodzice będą decydować, czy dziecko się urodzi, czy nie, to będzie myśleć: "czyli to ja mogłem być chory i wtedy byście mnie nie chcieli" – jak rozmawiać z dzieckiem o aborcji, opowiada psychotraumatolog Izabela Barton-Smoczyńska.

Psycholożka Izabela Barton-Smoczyńska specjalizuje się w leczeniu traumy. Napisała książkę "O dziecku, które odwróciło się na pięcie" – o stracie dziecka w życiu poczętym. W swoim gabinecie rozmawia z kobietami po poronieniu samoistnym i po aborcji.

- Dla mnie to nie są inne rozmowy. Za każdym razem spotykam osobę, która mówi o przerwanej relacji z dzieckiem. Za każdym razem jest to cierpienie, poczucie krzywdy, gorszości, winy. W narracji społecznej te dwie grupy kobiet są sobie przeciwstawiane. Obu się czegoś odmawia, jednej – prawa do żałoby, drugiej – prawa do decyzji i także cierpienia związanego z tą decyzją – mówi.

Podpowiada także rodzicom, jak rozmawiać z dziećmi, które czekały na nienarodzone rodzeństwo.

Małgorzata Goślińska: Widziała pani dzieci na protestach przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego?

Izabela Barton-Smoczyńska, psychotraumatolog: Widziałam. Były dzieci, dorośli z wózkami, kobiety w ciąży.

Zdziwił panią ten widok?

Nie zdziwił, bo te protesty są reakcją na bardzo duży kryzys. My się wtedy silnie polaryzujemy i nasze zachowania nie są subtelne. Są zero-jedynkowe, totalne, zalewające. Żeby pokazać swoją niezgodę, swój bunt, idę protestować całą sobą, z całą swoją rodziną.

W tym proteście jest poczucie solidarności: walczę dla was, o was, dlatego jestem z dziećmi, dlatego są też mężczyźni. Mimo że mnie to nie dotyczy osobiście, to nie mogę przejść obojętnie. Obecność dzieci pasowała mi do tego sposobu myślenia. Ale mnie poruszała.

Myślałam: jak one będą to oswajać w swojej głowie? W jaki sposób rodzina, rodzice, społeczeństwo tłumaczą im to, co się dzieje? Jedna rzecz to wchłonąć doświadczenie i dziecko zrobi to na pewno, jest świadkiem, uczestnikiem. A inna rzecz: wyciągnąć z tego jakiś wniosek, myśl, emocję, nadać temu drugi wymiar. Tego dzieci same nie zrobią, to musi powstać w rozmowie z kimś drugim, z dorosłym. Zastanawiałam się, czy dorośli o tym rozmawiają z dziećmi.

Czytaj bez ograniczeń

premium

Uzyskaj dostęp do tego artykułu i innych treści specjalnych. Za darmo