Ukradł samochód, żeby dojeżdżać do dziewczyny

TVN24

KPP KościanFiat znalazł się na małej uliczce w Kościanie, był cały poobijany

Spod jednego z lokali w Kościanie (Wielkopolska) zniknęło auto. Następnego dnia się znalazło, było już jednak mocno poobijane. - Policjant, idący rano do pracy, zobaczył poszukiwany samochód stojący na ulicy - relacjonuje rzecznik policji. Funkcjonariusze sprawdzili, co działo się z autem poprzedniej nocy. Trop zaprowadził ich do 19-latka.

Złodziejowi raczej nie zależało na drogim, nowym samochodzie. - Fiata punto skradziono z parkingu mieszczącego się blisko lokalu gastronomicznego na terenie Kościana. Właściciel wycenił wartość samochodu z 1999 roku na 1000 złotych - przekazuje Radosław Nowak z policji w Kościanie.Mężczyzna zgłosił kradzież policji 11 października.Znaleziony, potłuczonySamochód znalazł się już następnego dnia, w dość przypadkowych okolicznościach.- Policjant z naszej jednostki, idący rano do pracy, zobaczył poszukiwany samochód stojący na ulicy. Pojazd został zabezpieczony i po przeprowadzeniu wszystkich niezbędnych czynności przekazany właścicielowi - mówi Nowak.Zguba nosiła dość oczywiste ślady użytkowania - samochód był cały poobijany. Rysy, przetarcia, wgnieciona karoseria - było widać, że złodziej brał udział w kolizji.Złamał prawo dla kobietyPo dziesięciu dniach funkcjonariusze ustalili sprawcę. Okazał się nim 19-latek. Wytłumaczył, że zaraz po kradzieży wybrał się na przejażdżkę.- Przemieszczając się po terenie gminy Kościan, na łuku drogi stracił panowanie nad pojazdem, zjechał z drogi i samochód dachował. Kierujący miał tyle szczęścia, że nie odniósł obrażeń, a pojazd dachowanie zakończył na kołach. Mimo uszkodzeń, mężczyzna kontynuował jazdę - relacjonuje Nowak. Stwierdził jednak, że po skończonej trasie odstawi fiata gdzieś w mieście. Zaparkował go w jednej z bocznych uliczek i zniknął.W poniedziałek policjanci przedstawili 19-latkowi zarzut kradzieży. Przyznał się do winy. Na pytanie, dlaczego ukradł samochód, tłumaczył, że zrobił to dla kobiety: - Żeby miał czym dojeżdżać do dziewczyny - mówi rzecznik.Mężczyźnie grozi od roku do 10 lat więzienia.

Autor: ww / Źródło: TVN 24