"Gołym okiem widać, że to był taki układ"

Radosław Piesiewicz, prezes PKOl
Czarnek: co mnie obchodzi, co kto komu daje, niech się każdy rozlicza z tego, co dostaje
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Piotr Nowak / PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Co mnie obchodzi, kto co komu daje gdzieś tam w świecie - oświadczył kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek, pytany o doniesienia w sprawie zegarka za 40 tysięcy euro od szefa Zondacrypto dla prezesa PKOl. W podobnym tonie wypowiedział się Marek Suski. Inaczej sprawę postrzega Mariusz Witczak z KO. - Dzisiejsze tłumaczenie Piesiewicza jest kompletnie niewiarygodne - ocenił.

Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz dostał od szefa Zondacrypto Przemysława Krala zegarek Patek Philippe wart 40 tysięcy euro - ustalili reporter "Superwizjera" TVN24 Michał Fuja oraz dziennikarz Wirtualnej Polski Szymon Jadczak.

- W życiu bym sobie nie kupił zegarka za 40 tysięcy euro, uważam to za jakąś aberrację totalną - ocenił Przemysław Czarnek z PiS. Jak jednak dodał, "to jest moja sprawa prywatna, czy ja takie zegarki lubię, czy nie". - Co mnie obchodzi, kto co komu daje gdzieś tam w świecie. Niech się każdy rozlicza z tego, co dostaje. Ja nic nie dostaję - mówił.

Również Marek Suski z PiS odciął się od kwestii drogiego prezentu dla prezesa PKOl. - Nie znam sprawy - odpowiedział dziennikarzom w Sejmie. - Przyjął, to pytajcie prezesa, nie mnie. Nie mam z tym człowiekiem żadnego kontaktu, nie znam go. Wiem, kim jest, jaką funkcję pełni - ucinał.

Witczak: tłumaczenie Piesiewicza jest kompletnie niewiarygodne

Inaczej do sprawy podchodzi Mariusz Witczak. Jak ocenił, Piesiewicz "prowadził interesy" z szefem Zondacrypto Przemysławem Kralem na długo przed tym, jak firma ta została sponsorem PKOl. - Zanim sprzedał duszę diabłu, czyli wprowadził Zondacrypto do PKOl, to już te relacje były bardzo zażyłe - ocenił Witczak.

Poseł KO nie wierzy również w tłumaczenia Piesiewicza, jakoby zegarek kupił z własnych środków i oddawał je Kralowi w gotówce. - Nikt nie jest naiwny. Dzisiejsze tłumaczenie Piesiewicza, że on w ratach oddawał za ten zegarek jest kompletnie niewiarygodne - powiedział.

Witczak przypomniał również, że Piesiewicz "to bardzo mocna postać, jeżeli chodzi o wpływy w poprzedniej władzy". - On nie tylko był zaprzyjaźniony z Sasinem, z innymi politykami, ale również jego relacje dotyczyły Andrzeja Dudy (...), on był częstym gościem Pałacu Prezydenckiego - mówił Witczak.

Zwrócił przy tym uwagę, że Kral "już dawno temu bał się różnych interwencji państwowych" - Natomiast, co by nie powiedzieć, był przez lata bardzo konkretnie chroniony, bo włos z głowy mu nie spadł - skwitował.

- Śledczy powiedzieliby, że zachodził konflikt interesów pomiędzy działalnością prezesa PKOl a Zondacrypto. A tutaj gołym okiem widać, że to był taki układ, który można nazwać zbieżnością interesów - powiedział Witczak.

Źródło: TVN24
Czytaj także: