Uszkodzone dowody w procesie po wypadku Beaty Szydło. Będzie ponowne śledztwo

Wypadek Beaty Szydło. Nie da się odzyskać nagrania z uszkodzonej płyty
Były oficer BOR-u i składanie fałszywych zeznań ws. wypadku premier Szydło
Źródło: TVN24

Prokuratura Okręgowa w Nowym Sączu ponownie przeprowadzi śledztwo w związku z uszkodzeniem płyt, które stanowiły ważny materiał dowodowy w sprawie wypadku rządowej kolumny byłej premier Beaty Szydło w Oświęcimiu. Na płycie znajdował się zapis z kamer monitoringu, dokumentujący przejazd kolumny ówczesnej szefowej rządu.

10 grudnia Sąd Rejonowy w Chrzanowie uchylił postanowienie prokuratora o umorzeniu śledztwa w sprawie uszkodzenia trzech płyt, które stanowiły materiał dowodowy w sprawie prowadzonej przez Prokuraturę Okręgową w Krakowie.

- Sąd uznał, że opinia Instytutu Ekspertyz Sądowych nie wykluczyła możliwości umyślnego uszkodzenia tych płyt i konieczne jest przeprowadzenie dowodu z zeznań świadków, czyli osób, które miały bezpośredni i fizyczny kontakt z uszkodzonymi płytami w toku postępowania karnego - przekazał w środę rzecznik Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu prokurator Leszek Karp.

Zapowiedział, że prokurator ma przesłuchać wszystkie osoby, które miały taki kontakt z płytami, aż do momentu ujawnienia tej okoliczności.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE W TVN24 GO

Na zniszczonych nośnikach znajdował się między innymi zapis przejazdu rządowej kolumny. Zadaniem śledczych będzie m.in. precyzyjne ustalenie, kto miał kontakt z nośnikami. Śledztwo jest na początkowym etapie. Sprawę jako pierwsze opisało Radio Zet.

CZYTAJ WIĘCEJ: Uszkodzone dowody w procesie po wypadku premier Beaty Szydło >> Prokuratura zmienia zdanie w sprawie uszkodzenia dowodów z wypadku Szydło

Zniszczony dowód w sprawie wypadku kolumny Szydło. Opozycja bije na alarm
Zniszczony dowód w sprawie wypadku kolumny Szydło
Źródło: "Fakty" TVN

Wypadek z udziałem Beaty Szydło

Do wypadku z udziałem rządowych samochodów doszło 10 lutego 2017 roku w Oświęcimiu. Policja podała, że trzy rządowe samochody z ówczesną premier Szydło (jej pojazd był w środku) wymijały fiata seicento. Jego kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo i uderzył w auto, którym jechała ówczesna szefowa rządu. Samochód z szefową rządu w konsekwencji uderzył w drzewo.

Poszkodowana została premier oraz funkcjonariusz BOR. Prokuratura oskarżyła kierowcę seicento, Sebastiana Kościelnika, o nieumyślne spowodowanie wypadku. Sąd w Oświęcimiu w 2020 roku wydał wyrok, zgodnie z którym jest on winny nieumyślnego spowodowania wypadku. Zarazem warunkowo umorzył postępowanie na rok.

Sąd uznał także, że za wypadek odpowiada też kierowca BOR. Z taką decyzją sądu nie zgodziła się ani prokuratura, ani obrona. W marcu tego roku ruszył proces odwoławczy w tej sprawie.

Do wypadku doszło w lutym 2017 roku
Do wypadku doszło w lutym 2017 roku
Źródło: TVN24
Aktualnie czytasz: Uszkodzone dowody w procesie po wypadku Beaty Szydło. Będzie ponowne śledztwo
Źródło: TVN24

Były oficer BOR: zarówno ja, jak i inni funkcjonariusze składaliśmy w śledztwie fałszywe zeznania

W tym miesiącu Piotr Piątek, były oficer BOR, który brał udział w wypadku premier Szydło w Oświęcimiu, jadąc w pierwszym samochodzie w kolumnie, powiedział "Gazecie Wyborczej", że zarówno on, jak i reszta funkcjonariuszy składali w śledztwie fałszywe zeznania.

MATERIAŁ "CZARNO NA BIAŁYM": Były funkcjonariusz BOR ujawnia szczegóły wypadku rządowej limuzyny z Beatą Szydło

>> Sebastian Kościelnik: Jeden z głównych świadków przyznał się, że kłamał pod przysięgą. To będzie miało fundamentalne znaczenie

Kierowca seicento: nie sądziłem, że ktoś w tej sprawie powie prawdę
Źródło: TVN24
Czytaj także: