"Teraz rozumiem jakie zadania miał realizować w Waszyngtonie p. Nikodem Rachoń" - napisał wicepremier Radosław Sikorski w poniedziałkowym wpisie na X. Komentował ustalenia Dominiki Wielowieyjskiej. Dziennikarka powiedziała w radiu TOK FM, że według jej informacji do marcowego spotkania prezydenta USA Donalda Trumpa i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza doprowadzili europoseł PiS Adam Bielan i Nikodem Rachoń. Jak dodała, amerykański prezydent miał sugerować wicepremierowi też koalicję z prawicą.
Sikorski napisał, że Nawrocki zaproponował mu, aby funkcję ambasadora w USA objął doradca prezydenta Nikodem Rachoń - brat Michała Rachonia, pracownika wspierającej PiS TV Republika
Przydacz: Sikorski zaakceptował porozumienie
Na wpis Sikorskiego zareagował szef Biura Polityki Międzynarodowej w Pałacu Prezydenckim Marcin Przydacz. Według prezydenckiego ministra wypracowane porozumienie o nominacjach ambasadorskich zostało "zaakceptowane" przez szefa dyplomacji, ale "zablokował" je premier Donald Tusk.
O fiasku dotychczasowych rozmów rządu z Pałacem Prezydenckim w tej sprawie pisaliśmy już wcześniej.
Przydacz twierdzi, że w ramach wspomnianego porozumienia uzgodniono również ambasadę w Waszyngtonie. Zdaniem szefa BPM są "tylko dwie możliwości": "Pan Sikorski zgodził się na Nikodema Rachonia w Waszyngtonie, ale zablokował to Premier" lub "Nikodem Rachoń nie był tym uzgodnionym kandydatem (było inne nazwisko). A Pan Sikorski kłamie".
"Ja się przychylam do tej drugiej możliwości" - ocenił Przydacz.
Rzecznik MSZ: Przydacz nie uczestniczył w spotkaniach
Rzecznik MSZ Maciej Wewiór zwrócił uwagę, że Przydacz "nie uczestniczył" w spotkaniach prezydenta z szefem dyplomacji dotyczących ambasadorów. W odpowiedzi na wpis prezydenckiego ministra także wskazał na "dwie możliwości": "Panu Przydaczowi nikt w Pałacu nie powiedział, co faktycznie działo się na tych spotkaniach, więc teraz wymyśla" lub "Panu Przydaczowi powiedziano, jak było, a on mimo to próbuje sabotować polską dyplomację".
"Ja się przychylam do… tego, że obie opcje szkodzą interesom Polski" - podkreślił Wewiór. Jego zdaniem "to ciągła próba odwracania uwagi od tego, że Prezydent blokuje powołania 46 ambasadorów od 426 dni".
Przydacz: do ambasady w Waszyngtonie uzgodniono kandydatkę
"MSZ jak zwykle kręci, ale nie wskazuje, że ws. Waszyngtonu pan Sikorski, w porozumieniu z KPRP, gotów był złożyć wniosek o inną osobę i wycofać pana Klicha" - zareagował na wpis rzecznika MSZ Przydacz. Jak twierdzi, na ambasadora w USA "uzgodniono kandydatkę". Zarzucił, że "Sikorski okazał się negocjatorem bez upoważnienia".
"Następnym razem tego błędu już nie popełnimy. Szkoda czasu na rozmowy z kimś, kto nie ma żadnego przełożenia na rzeczywiste decyzje. Nadmuchany balon nie oznacza decyzyjności" - skomentował szef BPM.
Spór o nominacje ambasadorskie
Spór na linii MSZ-Pałac Prezydencki został zapoczątkowany w 2024 roku, kiedy prezydentem był jeszcze Andrzej Duda. Sikorski zdecydował o zakończeniu misji przez 50 ambasadorów i wycofaniu kandydatur zgłoszonych przez poprzednie kierownictwo resortu. Duda nie podpisał nominacji dla nowych ambasadorów i konsekwentnie odmawia tego również Nawrocki.
Jego sprzeciw szczególnie budzą nominacje dla szefów ambasad: w USA Bogdana Klicha oraz we Włoszech Ryszarda Schnepfa. W efekcie w tych placówkach nie reprezentują naszego kraju oficjalnie ambasadorowie, a dyplomaci w randze chargé d'affaires.
Zgodnie z artykułem 39 ustawy o służbie zagranicznej ambasadorzy są powoływani i odwoływani przez prezydenta na wniosek szefa MSZ, zaakceptowany przez szefa rządu.