Onet: wiceminister sprawiedliwości "aranżował i kontrolował akcję" dyskredytowania sędziów

TVN24

Wiceminister Łukasz Piebiak miał stać za akcją dyskredytowania sędziówOnet.pl / TVN 24
wideo 2/36

Wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak ma stać za zorganizowanym hejtem i dyskredytowaniem sędziów krytykujących zmiany w wymiarze sprawiedliwości wprowadzane przez Zjednoczoną Prawicę - napisał Onet.

Komentarze polityczne do publikacji Onetu >

Krystian Markiewicz o Łukaszu Piebiaku >

Pełnomocnik Emilii, Konrad Pogoda komentuje sprawę >

Dziennikarka Onetu Magdalena Gałczyńska o sprawie Łukasza Piebiaka >

NA ANTENIE TVN24 TRWA WYDANIE SPECJALNE

Jak wynika z poniedziałkowej publikacji Onetu, wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak "aranżował i kontrolował akcję", która miała skompromitować Krystiana Markiewicza, przewodniczącego Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia". Stowarzyszenie to krytykuje zmiany w wymiarze sprawiedliwości wprowadzane przez Prawo i Sprawiedliwość.

Bezpośrednio za rozsyłanie kompromitujących Markiewicza materiałów odpowiedzialna była współpracująca z Piebiakiem "Emilia" (redakcja Onetu zna jej nazwisko, jednak go nie publikuje). Aby zdyskredytować przewodniczącego Iustitii, przekazywała szkalujące go informacje dotyczące życia osobistego do oddziałów Stowarzyszenia i mediów. Jak wynika z publikacji, list miała też wysłać do samego Markiewicza na jego domowy adres, który dostała od Piebiaka. Onet zapewnia, że jest w posiadaniu dowodów na to, że wiceminister taki plan "w pełni zaaprobował przed jego realizacją".

We wtorek po południu Piebiak złożył rezygnację z pełnionej funkcji.

Informacje o Markiewiczu - jak pisze portal - "opierały się na anonimowej historii zawierającej plotki, pogłoski i domysły na temat jego życia prywatnego, w tym intymnych kontaktów z kobietami oraz sposobów budowania swojej pozycji w środowisku sędziowskim".

Markiewicz odniósł się do publikacji Onetu w rozmowie z TVN24. CZYTAJ WIĘCEJ >

"Za czynienie dobra nie wsadzamy"

W jednej z wymienionych przez Onet korespondencji Emilii z wiceministrem Piebiakiem, kobieta napisała (pisownia oryginalna): "Pogadam z dziennikarzami i porozsyłam pisma. Anonimowo, mailem. Ale i listami. Jedyny problem to nie mam adresów i maili. Zrobię wszystko tak jak umiem, jak zawsze. Za rezultat nie ręczę ale postaram się. Mam nadzieję, że mnie nie wsadzą".

Łukasz Piebiak miał jej odpowiedzieć: - "Za czynienie dobra nie wsadzamy".

W treści materiałów, które rozesłała Emilia - pisze Onet - "pojawiła się również sugestia, jakoby Markiewicz miał bliżej nieokreśloną kobietę namówić do aborcji".

Emilia: swoimi działaniami mogłam zaszkodzić co najmniej 20 sędziom

Portal pisze także, że ma dowody na to, iż "Emilia pozostawała w bezpośrednim kontakcie z ministrem Piebiakiem, z którym na komunikatorach WhatsApp oraz Messenger ustalała sposoby kompromitowania sędziów w mediach społecznościowych oraz w prorządowych mediach".

Portal opublikował dwa zrzuty ekranu z widocznymi wiadomościami wymienianymi - jak pisze - między Emilią i Piebiakiem.

W rozmowie z Onetem Emilia przyznała, że "bardzo wstydzi się tego, co robiła i że swoimi działaniami mogła zaszkodzić co najmniej 20 sędziom".

Piebiak, pytany przez Onet o kontakt z Emilią, odparł: "Słyszałem, że doszło do wycieku jakiejś korespondencji, ale nie wiem, co w niej jest, więc się nie będę na ten temat wypowiadał". Potwierdził przy tym, że zna ją "z Twittera". Dopytywany o sprawę przewodniczącego Iustitii, powiedział: "Nie przypominam sobie naszych kontaktów w sprawie Markiewicza. To wszystko, co mam do powiedzenia w tej sprawie. Jestem na urlopie".

Piebiak "wdzięczny za tak pięknie i z rozmachem prowadzone czynności"

Onet opisuje jeszcze jeden przypadek współpracy Emilii z Piebiakiem, który polegał na "zainteresowaniu prawicowych mediów tematem prywatnego życia" innego sędziego z Iustitii Piotra Gąciarka.

Sprawa dotyczy relacji Gąciarka z kobietą, "którą poznał w sieci pięć lat wcześniej, nigdy nie spotkali się osobiście. Wysyłał jej kosztowne prezenty, twierdzi, że pożyczył jej też pieniądze. Gdy kobieta zakończyła znajomość, sędzia zażądał zwrotu pożyczki, do czego nie doszło" - pisze portal.

Emilia informowała wiceministra, że "Wenerski [Przemysław Wenerski to szef redakcji programu "Alarm!" TVP1 - przyp. Onet] złapał kontakt z Panią od sędziego Gąciarka".

"Może wybuchnie mała afera w programie Alarm. Mam nadzieję, że nie zawiodłam" - pisała Emilia.

Piebiak miał odpisać: "Ja się mogę jedynie bardzo cieszyć i być wdzięcznym za tak pięknie i z rozmachem prowadzone czynności".

Zaraz po emisji programu w TVP Emilia zapytała wiceministra Piebiaka o jego wrażenia. Miał odpisać, że było "super". "Właśnie przesyłam Szefowi by i on się ucieszył" - miał napisać Piebiak.

Sędzia Gąciarek komentował publikację Onetu w rozmowie w studiu TVN24:

Sędzia Gąciarek o zorganizowanym hejcie wobec sędziów: na to zgody być nie może
tvn24

Autor: ads/adso / Źródło: Onet

Raporty: