Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej powiedział w TVN24, że weto prezydenta do ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa "działa na szkodę obywateli, którzy mają już sprawy w sądzie" oraz tych, którzy "z uwagi na różną sytuację życiową będą musieli szukać w sądzie sprawiedliwości". - To nie jest problem abstrakcyjny. On się przekłada na codzienne funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości - mówił.
- To jest zła decyzja (…), pogłębia kryzys wymiaru sprawiedliwości - ocenił Rosati. Prezes NRA zauważył, że zaproponowane w ustawie zmiany miały polegać na "odebraniu politykom możliwości wyboru 15 członków KRS" i przekazaniu jej sędziom.
- Polskie państwo nie zapewnia standardu określonego w konstytucji, jeżeli chodzi o niezależny i bezstronny sąd. Pan prezydent tą decyzją utrzymuje ten niedobry stan rzeczy - zaznaczył.
Rosati: wymiar sprawiedliwości zepsuli politycy, nie obywatele
Gość TVN24 zwrócił uwagę, że "martwi go jeszcze jedna sprawa". - Prezydent zasygnalizował, że będzie szukał rozwiązania tego problemu w referendum ogólnokrajowym (…). Proszę pamiętać też o tym, że prezydent sam z siebie nie może zarządzić referendum - podkreślił prezes NRA i przypomniał, że zgodnie z konstytucją głowa państwa potrzebuje w tej sprawie zgody Senatu.
Rosati podkreślał, iż "trzeba pamiętać, że to politycy zepsuli wymiar sprawiedliwości, a nie zepsuli go obywatele". - W związku z powyższym, przerzucanie odpowiedzialności za rozwiązanie problemu wymiaru sprawiedliwości na obywateli, niestety świadczy też o niedojrzałości polskiej klasy politycznej. I myślę tu przede wszystkim o urzędzie prezydenta - skomentował Rosati.
Nawrocki poinformował w czwartek, że przedstawił własny projekt ustawy. Zastrzegł, że jeśli "propozycje dialogu zostaną odrzucone", to "ostatecznie zwróci się do narodu z wnioskiem o referendum w sprawie przywrócenia normalności funkcjonowania sądów".
Rosati: plan B mnie nie przekonuje
Szef MS Waldemar Żurek zapewniał na początku lutego, że jest "plan awaryjny" w przypadku prezydenckiego weta dla nowelizacji o KRS. Wskazał na model stosowany w Hiszpanii. Sędziowie mieliby wybierać swoich kandydatów do KRS, a parlament stosować "swego rodzaju zatwierdzenie", ale bez ingerencji.
Rosati przyznał, że "nie przekonuje go plan B". - Niezależnie od tego, jak będziemy próbowali semantycznie określić, czy to miałoby być zatwierdzenie, czy to miałoby być uhonorowanie tej propozycji pochodzącej ze środowiska sędziowskiego, to ostatecznie ustawa, która obecnie obowiązuje, mówi o wyborze [przez Sejm - red.] - tłumaczył.
Argumentował również, że ewentualne wybory w gremium sędziowskim nie są regulowane ustawowo. - Nie ma pewności, nawet gdyby one zostały przeprowadzone w sposób powszechny, transparentny, nie budzący żadnych wątpliwości, że w tych prawyborach, w tej preselekcji weźmie udział całe środowisko sędziowskie - ocenił.
Dodał również, że obecnie obowiązująca ustawa umożliwia wskazanie kandydata na członka KRS przez 25 sędziów lub grupę 20 tys. obywateli, co zdaniem prezesa NRA mogłoby doprowadzić do sytuacji, w której przed Sejmem stanęłoby więcej niż 15 kandydatów i ten musiałby "wybrać" tych, którzy ostatecznie zasiądą w KRS.
- Prezydent miał niepowtarzalną szansę zakończyć spór wokół wymiaru sprawiedliwości, składając podpis pod ustawą, którą ostatecznie zawetował - podsumował Rosati.
Autorka/Autor: Aleksandra Sapeta/akr
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Jarek Praszkiewicz