TVN24 | Polska

Funkcjonariusz ABW, który potrącił kobiety, bez zarzutów. Prokuratura: to było wykroczenie w ruchu drogowym

TVN24 | Polska

Aktualizacja:
Autor:
Robert
Zieliński
Źródło:
tvn24.pl, PAP

Mężczyzna, którego w nocy z poniedziałku na wtorek policja zatrzymała pod zarzutem potrącenia swoim bmw dwóch protestujących kobiet, to funkcjonariusz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego - dowiedział się portal tvn24.pl. Po czynnościach w prokuraturze 44-latek został zwolniony do domu. Prokuratura uznała, że jego zachowanie nie nosi znamion przestępstwa, a było to jedynie wykroczenie drogowe.

Do potrącenia dwóch protestujących kobiet doszło w poniedziałek na skrzyżowaniu ulic Puławskiej i Goworka. Jednej z potrąconych kobiet udzielono pomocy w szpitalu, druga nie miała poważniejszych obrażeń. Stołeczni policjanci już we wtorek, około godziny pierwszej w nocy, zatrzymali domniemanego sprawcę.

W dwóch niezależnych od siebie źródłach dowiedzieliśmy się, że zatrzymanym jest funkcjonariusz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Główna siedziba tej służby znajduje się kilkaset metrów od miejsca zdarzenia.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE >>>

Poniedziałkowe protesty w Warszawie po orzeczeniu TK

Protestujący na placu Trzech KrzyżyTVN24
wideo 2/8

- Nie skomentuję tej informacji, jest ona bez znaczenia dla prowadzonego przez nas postępowania - powiedział nam nadkomisarz Sylwester Marczak, rzecznik komendanta stołecznej policji.

O komentarz poprosiliśmy Stanisława Żaryna, który jest rzecznikiem ministra koordynatora służb specjalnych - sama Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie ma rzecznika.

- Nie komentujemy - odpisał jedynie SMS-em na pytanie, czy wobec mężczyzny zostaną wyciągnięte konsekwencje służbowe.

Godzinę później Stanisław Żaryn jednak zmienił zdanie i napisał na Twitterze: "Opisywane w mediach zdarzenie nie ma związku z miejscem zatrudnienia kierowcy zatrzymanego przez Policję. Do zdarzenia doszło poza godzinami pracy. Okoliczności sprawy są wyjaśnianie przez prokuraturę".

"Wykroczenie w ruchu drogowym"

Jedną z kwalifikacji prawnych czynu, które brała pod uwagę policja, był artykuł 160 Kodeksu karnego, czyli narażenie człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, za co grozi pozbawienie wolności do trzech lat. Ostateczną decyzję miała jednak podjąć prokuratura.

Jak ustalili dziennikarze "Gazety Wyborczej", akta sprawy trafiły najpierw do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów. Następnie zostały jednak przekazane do jednostki wyższego szczebla, czyli Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

I tam zapadła decyzja, że prokuratura nie będzie się zajmować tą sprawą, bo to jedynie wykroczenie, a nie przestępstwo.

W środę po południu Aleksandra Skrzyniarz, rzeczniczka prokuratury poinformowała PAP, że w toku trwającego postępowania zgromadzony został materiał dowodowy, w oparciu o który dokonano wstępnego ustalenia przebiegu zdarzenia.

- Zabezpieczono w szczególności nagrania monitoringu, jak też przesłuchano osoby uczestniczące w zdarzeniu. Prokuratura uzyskała nadto opinie dotyczące obrażeń ciała odniesionych przez osoby pokrzywdzone. Opinie te jednoznacznie wskazują na odniesienie przez wyżej wymienione osoby obrażeń ciała skutkujących rozstrojem zdrowia trwającym poniżej siedem dni. Powyższe wyklucza możliwość przypisania kierującemu samochodem osobowym przestępstwa spowodowania wypadku drogowego - przekazała Skrzyniarz.

Dodała, że z zatrzymanym mężczyzną zostały wykonane czynności procesowe, po których został zwolniony. - Zachowanie kierowcy zostanie rozpatrzone pod kątem poniesienia odpowiedzialności za spowodowanie wykroczenia w ruchu drogowym - podała Skrzyniarz.

Autor:Robert Zieliński

Źródło: tvn24.pl, PAP

Źródło zdjęcia głównego: Julia Plumbum/Youtube.com