Polska

"Szanowny Panie Prezesie, PiS potrzebuje reformy"

Polska

Aktualizacja:
TVN24/PAP"Reformatorzy" domagają się większej swobody

"Jesteśmy przekonani, że zanik kolegialnych procedur jest podstawową przyczyną kryzysu stronnictwa i błędów popełnionych" - tak napisali w liście do Jarosława Kaczyńskiego trzej dotychczasowi wiceprezesi PiS - Ludwik Dorn, Paweł Zalewski i Kazimierz M. Ujazdowski. Obszerne fragmenty tego memoriału publikuje dziś "Dziennik".

Jarosław Kaczyński był oburzony treścią listu od wiceprezesów - pisze "Dziennik" powołując się na relację jednego z uczestników posiedzenia Komitetu Politycznego PiS. "Reformatorzy" przedstawili w nim w punktach postulaty zmian w kierownictwie partii:

1. Powołanie zespołu, który oceni racjonalność i efektywność decyzji związanych z kampanią wyborczą oraz prekampanią 2. Rozdział zadań i odpowiedzialności między wiceprezesów partii i członków komitetu politycznego 3. Wprowadzenie praktyki, zgodnie z którą osoby zapraszane przez Prezesa na posiedzenia komitetu z reguły uczestniczyłyby w jego obradach w zakresie punktu obrad, do którego zostały zaproszone Postulaty "reformatorów"

"Jesteśmy zwolennikami silnego przywództwa, ale wskazujemy na potrzebę odbudowy mechanizmów kolegialnych, które stanowią warunek aktywnego uczestnictwa i odpowiedzialności osób i środowisk biorących udział w pracach stronnictwa" - zastrzegli w memoriale "reformatorzy".

Jako wiceprezesi partii i członkowie komitetu politycznego z przykrością musimy stwierdzić, że kierownictwo partii nie istnieje. Komitet polityczny nie jest ciałem całkowicie fikcyjnym, ale w poważnym i kluczowym zakresie spraw jego polityczna kontrola i polityczne władztwo są całkowitą fikcją. Decyzje władcze, kierownicze i zarządzające były podejmowane poza kierownictwem partii. Fragment listu wiceprezesów PiS do Jarosława Kaczyńskiego

Reformatorom zabrakło wolności

Byli wiceprezesi skarżyli się w memoriale, że Komitet Polityczny nie ma dużego wpływu na politykę partii. -To prawda - potwierdza "Rzeczpospolitej" anonimowy poseł PiS. - Wszyscy wiedzą, że posiedzenia Komitetu Politycznego od dłuższego czasu są jedynie fasadą, bo kluczowe decyzje zapadają gdzie indziej, czyli w gabinecie Kaczyńskiego. Zdaniem posła, Kaczyński od dawna nie ufał Ujazdowskiemu i Zalewskiemu, natomiast Dorna traktuje jako ekscentryka i dziwaka.

"GW": mogło też pójść o marszałków

Według "Gazety Wyborczej", był jeszcze jeden, bardziej konkretny, powód rezygnacji wiceprezesów. Jarosław Kaczyński odrzucił przedstawione przez "reformatorów" kandydatury na wicemarszałka Sejmu (Kazimierza M. Ujazdowskiego) i szefa klubu parlamentarnego (Ludwika Dorna). Propozycje zostały odrzucone, a zamiast nich Kaczyński forsował kandydatury Krzysztofa Putry i Przemysława Gosiewskiego.

Dzienniki piszą też dziś, że Jarosław Kaczyński miał powiedzieć "reformatorom", że jak im się nie podoba w partii, "to droga wolna".

Byli wiceprezesi jednak nie zamierzają wcale opuszczać Prawa i Sprawiedliwości. - Wszystko, co robimy, robimy dla wzmocnienia PiS - wyjaśniał Paweł Zalewski.

Jak argumentuje Zalewski, tak ukierunkowana reforma PiS pomogłaby ugrupowaniu stać się "dobrą, konstruktywną i wiarygodną opozycją".

Szukanie drogi do współpracy z PO?

Tymczasem - jak donosi "Rzeczpospolita" - część polityków PiS rezygnację wiceszefów odczytuje jako sygnał gotowości budowy nowego ugrupowania, które mogłoby współpracować z PO. - Ta sytuacja to poważne ostrzeżenie dla Jarosława Kaczyńskiego - komentuje w dzienniku politolog Marek Migalski. A Wojciech Łukowski, socjolog, idzie nawet dalej i mówi: - To wstrząs dla Kaczyńskiego i pokazanie mu żółtej kartki.

Jarosław Kaczyński się nie przejmuje

- To nic szczególnego - bagatelizował jednak sprawę odejścia trzech wiceprezesów PiS ustępujący premier.

Jak by nie zmienili postawy, to dostaliby "czarną polewkę". I to zostało im zupełnie wprost w oczy powiedziane. Powinni bardziej myśleć o partii, a mniej o sobie. Jarosław Kaczyński

- Panowie usłyszeli, że mam pewne wymogi współpracy i doszli do wniosku, że lepiej zrezygnować teraz niż w grudniu – powiedział Kaczyński. Nie ukrywał, że jeśli sami nie zdecydowaliby na rezygnację, zostaliby odwołani na grudniowym kongresie PiS, na którym będą wybierane nowe władze PiS. - Gdyby nie zmienili postawy, to dostaliby czarną polewkę. I to zostało im zupełnie wprost w oczy powiedziane. Powinni bardziej myśleć o partii, a mniej o sobie – stwierdził Kaczyński.

Źródło: Dziennik, Rzeczpospolita, Gazeta Wyborcza

Źródło zdjęcia głównego: TVN24/PAP