Polska

Starcie na obradach komisji sprawiedliwości. "To nie jest jakaś wioska neopalikotowa"

Polska

Burzliwe obrady komisji sprawiedliwości
tvn24Burzliwe posiedzenie sejmowej komisji sprawiedliwości

Do wymiany zdań pomiędzy posłankami Krystyną Pawłowicz (PiS) a Kamilą Gasiuk-Pihowicz (Nowoczesna) doszło podczas obrad sejmowej komisji sprawiedliwości nad projektem ustawy o statusie sędziów TK autorstwa PiS. Komisja odrzuciła wnioski opozycji m.in. o odroczenie obrad oraz odrzucenie projektu.

Niemal po dwóch godzinach od rozpoczęcia obrad komisja przystąpiła do omawiania poszczególnych zapisów projektu. Wcześniej zajmowała się kolejnymi wnioskami opozycji m.in. o odroczenie obrad oraz odrzucenie projektu – po dyskusji wnioski te odrzucono.

Burzliwe posiedzenie

W trakcie posiedzenia komisji doszło m.in. do sporu o kompetencje zespołu ekspertów powołanego przez marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego.

- Panie przewodniczący, uporządkujmy fakty. Pan (Jan) Majchrowski jest politologiem, pan (Arkadiusz) Adamczyk jest historykiem, pan (Adam) Bosiacki jest historykiem prawa, pan (Andrzej) Bryk jest historykiem prawa. Naprawdę nie mamy do czynienia z zespołem wybitnych konstytucjonalistów, tylko ludzi, którzy są podlegli nowej władzy i dyspozycyjni, i tyle - mówiła Gasiuk-Pihowicz.

Na tę uwagę zareagowała Pawłowicz. - Proszę o wymierzenie kary pani Gasiuk-Pihowicz. Pani nie ma prawa obrażać przewodniczącego. To nie jest jakaś wioska neopalikotowa, tylko jest pani w Sejmie i proszę nie obrażać przewodniczącego. Proszę, żeby pan przewodniczący korzystał z kar - zwróciła się do Piotrowicza.

- Panie przewodniczący, proszę zareagować na ten personalny atak - prosiła posłanka Nowoczesnej.

Piotrowicz uznał, że reakcja jest niepotrzebna. - Trzeba rzeczywiście mieć w sobie odrobinę powściągliwości i być odpornym na wstyd - zwrócił się do Gasiuk-Pihowicz. - Przechodzimy dalej - dodał.

- Ja chciałam tylko sprostować nieprawdziwą informację, którą pani przedmówczyni przede mną podała - wtrąciła jeszcze Pawłowicz. Jak zaznaczyła, Majchrowski i Bośniacki (inni członkowie zespołu marszałka Kuchcińskiego - red.) są profesorami prawa, a posłanka Nowoczesnej ich "pomawia". - Są to prawnicy w większości i po prostu pani zmyśla z nienawiści - zwróciła się do Gasiuk-Pihowicz.

Spór o procedury

Zanim doszło do słownych przepychanek, posłowie dyskutowali o innych elementach projektu ustawy. Borys Budka (PO) pytał o termin jej wejścia w życie. Z projektu wynika bowiem, że będą jeszcze oddzielne projekty ustaw - dotyczącej organizacji i trybu postępowania przed TK oraz przepisów je wprowadzających (gdzie ma być podany termin wejścia w życie ustawy w sprawie statusu sędziów) - a tych dwóch projektów jeszcze nie ma. - To łamanie zasad techniki legislacji - uznał Budka, według którego komisja powinna pracować nad pełnym materiałem.

Różne wyniki analiz

Piotrowicz powołał się na opinię Biura Analiz Sejmowych, że nie jest to przeszkodą, by obradować nad tą jedną ustawą. - Projekt na pewno będzie w ciągu najbliższych dni; być może nie w tym tygodniu - dodał i podkreślił, że czym innym jest projekt o statusie sędziów, a czym innym - o organizacji pracy TK.

Posłowie opozycji powoływali się na opinię Sądu Najwyższego, że wejście w życie projektu "zostało uzależnione od wystąpienia zdarzenia przyszłego, ale - wbrew postanowieniom par. 46 Zasad techniki prawodawczej - termin wystąpienia zdarzenia przyszłego nie został ustalony w sposób niebudzący wątpliwości i termin ten nie został urzędowo podany do wiadomości publicznej". W konkluzji SN stwierdza, że "projektowana ustawa zawiera rozwiązania niezgodne z konstytucją". Krytyczną opinię złożyła też do projektu Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

- Przepisy wprowadzające muszą być na koniec; najpierw trzeba uchwalić przepisy główne – mówiła Krystyna Pawłowicz (PiS), sprzeciwiając się opinii SN.

Temu wątkowi towarzyszyła burzliwa wymiana zdań. Posłowie opozycji oraz PiS zarzucali sobie nawzajem przerywanie wystąpień i zabieranie głosu bez zgody przewodniczącego. Po godzinie komisja przyjęła porządek obrad. Potem padł wniosek, by odroczyć pracę do otrzymania kompletu trzech ustaw. Ten wniosek komisja odrzuciła.

PO i Nowoczesna przeciwko

Robert Kropiwnicki (PO) z kolei złożył wniosek, by w grudniu odbyło się wysłuchanie publiczne w tej sprawie, co pozwoliłoby wypowiedzieć się np. organizacjom prawniczym oraz pozarządowym. - Czy tu chodzi o zerwanie komisji? - pytali posłowie PiS. Wniosek Kropiwnickiego przepadł.

Potem PO i Nowoczesna złożyły wniosek o odrzucenie całego projektu. Według PO to zupełnie niepotrzebna ustawa, bo całą materię reguluje wystarczająco ustawa o TK. - To kolejna próba ingerencji w prace TK - mówił Budka. Według niego projekt powstał dlatego, że Trybunał uchylił w sierpniu niektóre zapisy nowej ustawy o TK z 22 lipca.

- Państwo na siłę próbujecie dopuścić do orzekania trzech osób wybranych w grudniu ub.r. (chodzi o trzech sędziów TK wybranych przez PiS, zaprzysiężonych przez prezydenta, ale nie dopuszczonych do orzekania przez prezesa Rzeplińskiego) – mówił Budka. PO krytycznie ocenia też barierę wieku 70 lat, bo konstytucja tego nie przewiduje. - Konstytucja nie przewiduje wielu sytuacji, które trzeba zapisać w ustawie - odpowiadała Pawłowicz.

Posłowie PO i Nowoczesnej podważali też zapis o możliwości pozbawiania stanu spoczynku za to, że po zakończeniu kadencji sędzia TK będzie się wypowiadał - jak mówili - "niezgodnie z tym, co się będzie komuś wydawało". Kwestionują również możliwość wszczynania postępowań dyscyplinarnych na wniosek Prokuratora Generalnego, który mógłby o to wnosić "według subiektywnej oceny". To nadmierna ingerencja władzy wykonawczej - mówił Marcin Święcicki (PO).

Wniosek o odrzucenie projektu odrzucono w głosowaniu (za byli tylko posłowie PO i Nowoczesnej).

Zespół marszałka Kuchcińskiego

Zespół powstał w następstwie wydania przez Komisję Wenecką opinii, w której wezwała ona polski parlament do znalezienia rozwiązania sporu wokół TK. O opinię w sprawie noweli ustawy o TK z grudnia 2015 r. autorstwa PiS zwrócił się do KW pod koniec grudnia ub.r. szef MSZ Witold Waszczykowski. W marcu premier Beata Szydło przekazała opinię KW do parlamentu, by tam wszystkie siły polityczne wypracowały na jej podstawie rozwiązanie kompromisowe, a marszałek Sejmu powołał w tej sprawie zespół ekspertów.

Eksperci wchodzący w skład zespołu to: prof. Jan Majchrowski, prof. dr hab. Arkadiusz Adamczyk, dr Wojciech Arndt, prof. dr hab. Bogusław Banaszak, prof. dr hab. Adam Bosiacki, prof. dr hab. Andrzej Bryk, prof. dr hab. Paweł Czubik, prof. dr hab. Andrzej Dziadzio, prof. dr hab. Jolanta Jabłońska-Bonca, prof. dr hab. Anna Łabno, prof. dr hab. Maciej Marszał, sędzia SN w st. spocz. Bogusław Nizieński, prof. dr hab. Bogdan Szlachta, prof. dr hab. Bogumił Szmulik, prof. dr hab. Jarosław Szymanek.

Co w projekcie ustawy ws. statusu sędziów?

Projekt trafił do Sejmu od koniec września. Informowano wtedy, że został opracowany na podstawie zaleceń zespołu ekspertów, powołanego przez marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego. Pierwsze czytanie odbyło się w Sejmie w początku października. Projekt służy autorytetowi i bezstronności TK - wskazywało PiS. Projekt krytykowały m.in. PO i Nowoczesna.

Projekt wprowadza jawność oświadczeń majątkowych sędziów. Mają one być składane co roku - do 31 marca - i publikowane w Biuletynie Informacji Publicznej TK. Ponadto sędziowie mają składać jawne oświadczenia o działalności gospodarczej małżonka; też publikowane. Niewykonanie tego obowiązku oznacza zrzeczenie się funkcji sędziego.

Zapisano, że sędzia TK po złożeniu ślubowania przed prezydentem stawia się w TK w celu podjęcia obowiązków, a prezes TK przydziela mu sprawy i stwarza warunki umożliwiające wypełnianie obowiązków sędziego.

Według projektu sędzia nie może należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej niedającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Nie może też podejmować dodatkowego zatrudnienia, z wyjątkiem zatrudnienia w charakterze pracownika naukowo-dydaktycznego, dydaktycznego lub naukowego u jednego pracodawcy (dziś nie ma takiego ograniczenia - red.), w łącznym wymiarze nieprzekraczającym pełnego wymiaru czasu pracy pracowników zatrudnionych w takim charakterze, o ile nie utrudnia to pełnienia obowiązków sędziego Trybunału.

Według projektu sędzia TK przechodzi w stan spoczynku po zakończeniu kadencji lub po osiągnięciu 70. roku życia (dziś nie ma takiej bariery) - chyba że na pół roku przed ukończeniem 70. roku życia złoży prezesowi zaświadczenie lekarza, że jest zdolny ze względu na stan zdrowia do dalszego pełnienia obowiązków. Projekt utrzymuje dotychczasowe uposażenia sędziów.

Projekt bardziej szczegółowo niż ustawa z 22 lipca reguluje zasady uchylania sędziemu TK immunitetu przez Zgromadzenie Ogólne TK. Nowością jest zapis, że zawiadomienie o popełnieniu przez sędziego przewinienia dyscyplinarnego mogą złożyć zarówno sędziowie TK, jak i Prezydent RP, na wniosek Prokuratora Generalnego. Sędzia Trybunału (także w stanie spoczynku) odpowiada dyscyplinarnie przed TK nie tylko za naruszenie przepisów prawa, uchybienie godności urzędu sędziego, ale także za naruszenie Kodeksu Etycznego Sędziego TK (którego jeszcze nie ma - red.). Możliwe kary dyscyplinarne to: upomnienie, nagana, obniżenie uposażenia w wysokości od 10 do 20 proc. na okres do 2 lat (to nowa kara wobec tych z obecnej ustawy - red.) oraz złożenie z urzędu lub pozbawienie statusu sędziego w stanie spoczynku.

Autor: mw/kk / Źródło: PAP

Raporty:
Pozostałe wiadomości