Sowińska na smyczy ojca dyrektora?

Ewa Sowińska dała się "wkręcić" redaktorowi "Super Ekspressu"
Ewa Sowińska dała się "wkręcić" dziennikarzowi "Super Ekspressu"
Źródło: PAP/Bartłomiej Zborowski
Wystarczył jeden telefon dziennikarza podającego się za współpracownika o. Rydzyka, by Rzeczniczka Praw Dziecka Ewa Sowińska wycofała się z pomysłu zakazu seksu przed osiemnastką. Nie wiedziała, że telefon był prowokacją "Super Expressu", a w rolę redemptorysty wcielił się dziennikarz gazety.

Dziennikarz "Super Expressu" zadzwonił do biura rzeczniczki. Telefon odebrała sekretarz pani rzecznik, a gdy reporter podał się za pracownika Radia Maryja, natychmiast został połączony z Sowińską. Dziennikarz, podając się za jednego z ojców prowadzących audycje w Radiu Maryja, zbeształ ją za poruszanie spraw dotyczących seksu i za "głupie pomysły". A Sowińska, bez wahania przepraszała za błędy i obiecywała poprawę.

Dodatkowo wycofała się ze swoich projektów i uzgadniała, w jakim terminie na antenie Radia Maryja ogłosi, że zmieniła poglądy. Dyskurs - jego pełny zapis publikujemy niżej - przypomina rozmowę podwładnej z przełożonym:

"SE": Witam. Dzwonię z toruńskiej rozgłośni. Pani rzecznik, no nieładnie, że o tym zakazie dotyczącym seksu dyskusja się wywiązała akurat w tym okresie. Po świętach wielkanocnych. Ojciec dyrektor jest tym zniesmaczony, my też zażenowani...

Sowińska: No tak... To nagonka prasowa na mnie, atakują mnie cały czas. Wyrwano fragment z szerszego kontekstu i opublikowano w "Dzienniku". Muszę powiedzieć, że nie było takiej inicjatywy, konkretnej, żeby ustawić jakąś umowną granicę w wieku 18 lat. W ogóle nie było takiego założenia. Chodziło o to, żeby nie dochodziło do krzywdzenia dziecka, które sobie nie życzy poniżania swojej godności czy jakichkolwiek złych następstw.

"SE": No ale tam jest, że pani rzecznik chce karać za seks przed 18. rokiem życia. A gdybyśmy my poprowadzili tak rozmowę na antenie, w tym kierunku, że pani się z tego wycofuje?

Sowińska: Trudno jest znaleźć taki środek. Może to teraz przemilczeć i kiedyś do tego wrócić...?

"SE": Pani rzecznik, mieliśmy dyskusję we własnym gronie. I zgodziliśmy się, że kara to nie jest dobre rozwiązanie. Bo proszę powiedzieć: czy taki 17-latek ukarany za seks i osadzony w więzieniu, czy on po wyjściu nie będzie jeszcze gorszym człowiekiem w życiu? Przecież mogą go tam zniszczyć...

Sowińska: No tak. To nie jest dobre rozwiązanie. Może mu to zaszkodzić.

"SE": Przecież od wychowania w kwestii intymności i spraw seksu, od mówienia co jest w tym zakresie dobre, a co złe jest szkoła, rodzice i Kościół, a nie pani urząd. Nie róbmy tego instytucjonalnie.

Sowińska: Nie róbmy... Tak. To rodzice powinni budować szczególną troskę i ochronę w wychowaniu dzieci.

"SE": Publiczne mówienie o seksie w okresie tuż po świętach jest nieładne.

Sowińska: No tak, proszę ojca. Tak, racja.

"SE": Zróbmy tak... na antenie odtworzymy to, co pani powiedziała na wykładzie i powiemy, że z tego się wycofujemy. Żeby taki przekaz był, ale że wycofujemy się z tego karania.

Sowińska: Dobrze. Na kiedy możemy się umówić...?

"SE": Kiedy pani może przyjść do rozgłośni? Chcielibyśmy szybko audycję zrobić. O tym seksie to jeszcze raz powiem. Nieładnie...

Sowińska: Na pewno nie jest to możliwe w tym tygodniu, ze względów zdrowotnych. Teraz mam delegację, która za parę minut się pojawi w moim biurze. Jak ona wyjedzie, to ja od razu dam sygnał. Na ojca numer bezpośrednio?

"SE": Ja zadzwonię, kiedy ta delegacja się skończy. Ja porozmawiam z ojcem dyrektorem...

Sowińska: Ja to też muszę wszystko zgrać w kalendarzu.

"SE": Co ja mam ojcu dyrektorowi przekazać?

Sowińska: No że w następnym tygodniu.

"SE": Ale co teraz mam przekazać? Wycofuje się pani rzecznik ze swojego pomysłu?

Sowińska: No teraz to na pewno.

Źródło: "Super Express"

Czytaj także: