Śmierć wyborcy i kandydata

Do dwóch tragicznych wypadów związanych z głosowaniem doszło w niedzielę. 48-letni mężczyzna zmarł podczas głosowania w miejscowości Florynka w pow. nowosądeckim w Małopolsce. Z kolei w Strzyżowie po upadku na ziemię z kolei 44-letni pilot paralotni, który - jak się okazało - kandydował do Rady Miasta Strzyżowa.

- Mężczyzna pobrał karty do głosowania i udał się za parawan, aby zagłosować i tam zasłabł - tak pierwszy wypadek opisuje dyrektor Delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Nowym Sączu, Maria Zięba. Natychmiast po zdarzeniu, członkowie komisji wezwali pogotowie ratunkowe. - Reanimacja ratowników karetki niestety nie przyniosła efektu, lekarz stwierdził zgon mężczyzny - powiedziała Zięba.

Obwodowa komisja w porozumieniu z gminną komisją wyborczą zadecydowała o przeniesieniu lokalu wyborczego do innego pomieszczenia w szkole. Jak zapewniła PAP Zięba, przeniesienie lokalu wyborczego trwało około 5 minut. Wykorzystano moment, w którym w lokalu nie było wyborców. Komisja zabezpieczyła cztery karty do głosowania, które pozostały w lokalu wyborczym.

Wejdzie następny z listy

Jak poinformował rzecznik podkarpackiej policji podkom. Paweł Międlar, do wypadku paralotniarza doszło w godzinach popołudniowych w okolicach wzgórza, z którego korzystają amatorzy latania.- Krótko po starcie pilot paralotni z silnikiem uderzył w ziemię. Zginął na miejscu - powiedział Międlar. Dodał, że obecnie policja, prokuratura oraz eksperci badają przyczyny wypadku.

Dyrektor delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Rzeszowie Roman Ryniewicz poinformował, że w wypadku śmierci kandydata w wyborach, dopiero po otrzymaniu aktu zgonu można skreślić jego kandydaturę i oficjalnie poinformować o tym wyborców. W przypadku, gdyby uzyskał on liczbę głosów dającą mu mandat, na jego miejsce wejdzie następny z listy, pod warunkiem, że lista przekroczy wymagany próg wyborczy.

Źródło: PAP, tvn24.pl

Czytaj także: