W środę po południu w Łomży na ulicy Skłodowskiej-Curie, pięciu mieszkających w Polsce młodych Czeczenów porwało z parkingu wracającą ze szkoły do domu 17-latkę. Jeden z nich, 28-latek, upatrzył ją sobie na przyszłą żonę i postanowił działać zgodnie z kaukaską tradycją.
Wraz z kolegami siłą wciągnęli dziewczynę do samochodu. Uwięzili ją w jednym z łomżyńskich mieszkań, gdzie miał odbyć się ślub. Aby zmusić do tego swoją wybrankę, kawaler groził i straszył pobiciem. Niedoszły pan młody nie zdawał sobie sprawy z tego, że polskie prawo nie pozwala na takie nakłanianie do ślubu.
Byli zdumieni, że to przestępstwo
Na szczęście porwanie widziały siostra i koleżanka uprowadzonej nastolatki. O zaginięciu córki policję powiadomił jej ojciec, który nie kultywuje kaukaskich tradycji. Funkcjonariusze szybko ustalili, gdzie 17-latka jest przetrzymywana. Uwolnili dziewczynę, a młodych porywaczy zatrzymali. Ci nie zaprzeczają, że dokonali porwania, ale - jak twierdzą - nie wiedzieli, że działają niezgodnie z prawem. Wyjaśnili policjantom, że w ich ojczyźnie pannę młodą przed ślubem trzeba porwać, bez względu na to, czy oblubienica ma ochotę na ślub.
Za zbyt duże przywiązanie do tradycji odpowiedzą przed sądem. Grozi im do 5 lat więzienia.
Źródło: tvn24.pl