Ryszard Petru o pomyśle na nową partię. "Twarda w pewnych podstawowych kwestiach"
W lutym Ryszard Petru razem z grupą posłów opuścił Polskę 2050, tworząc w Sejmie nowy klub Centrum. W "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 w poniedziałek mówił o swoich dalszych ambicjach politycznych.
Zapowiedział, że ma pomysł na założenie nowej partii. - Dzisiaj, jeżeli PSL poszłoby z Koalicją Obywatelską do wyborów w 2027 roku, to w takim wariancie bez wątpienia tworzy się naturalna przestrzeń pomiędzy Lewicą a KO z PSL-em - zauważył.
- Uważam, że potrzebna dzisiaj jest na scenie politycznej po naszej stronie formuła "Konfederacji light" - ocenił Petru. Jak dodał, "to jest oczywiście taka robocza nazwa".
Petru o programie partii
Petru dalej mówił, jego partia byłaby "wolnościowa, a jednocześnie, nie chcę powiedzieć konserwatywna, ale taka twarda w pewnych podstawowych kwestiach". - Czyli do bólu pragmatyczno-gospodarczo, ale proeuropejska. Nieakceptująca oczywiście damskich bokserów, bo bardzo ważny jest ten aspekt. Nie ksenofobiczna, a jednocześnie do bólu pragmatyczno-gospodarczo, twarda wobec migracji i racjonalna w Unii Europejskiej - wymieniał Petru.
Czym "Konfederacja light" Ryszarda Petru różniłaby się od Konfederacji Sławomira Mentzena? - Proeuropejskością, brakiem ksenofobii i akceptacją różności - wymieniał poseł.
Jak dodał, w kwestiach obyczajowych partia przyjęłaby kurs progresywny, "ale nie przesadzony". - Są pewne oczywiste oczywistości, ale nie uważam, żeby to miało być na sztandarach. Ludzie oczekują pragmatyzmu dnia codziennego i odejścia od ideologii, która zabija konkurencyjność Unii Europejskiej - mówił Petru. - Trzeba przewietrzyć tę biurokrację unijną, która realizuje jakieś stare pomysły, nie biorąc pod uwagę w ogóle tego, co się dzieje w rzeczywistości. Więcej luzu, jeżeli chodzi o implementację AI - wymieniał.
O jakich wyborców walczyłaby nowa partia?
Poprzednią swoją partię - Nowoczesną - Ryszard Petru założył w 2015 roku. Jesienią zeszłego roku została ona oficjalnie wchłonięta przez Koalicję Obywatelską i rozwiązana.
Prowadzący rozmowę Konrad Piasecki dopytywał, czym nowa partia Petru różniłaby się od Nowoczesnej. - Mamy inny elektorat. Jest całe nowe pokolenie, które nazywa się często pokoleniem Z, które ma już trochę inne podejście. Dla nich Unia Europejska, otwarte granice są oczywistą oczywistością - odparł Petru.
Jak zaznaczył, jego partia walczyłaby o wyborców, którzy "mają pretensje do Unii Europejskiej, że jest biurokratyczna, ale są proeuropejscy na końcu dnia". - Denerwuje ich taki sceptycyzm do Unii, czy podejście ksenofobiczne, czy zły stosunek do kobiet przez Konfederację i Bosaka i Mentzena. Ja pokazuję, że tu jest przestrzeń - mówił Petru.
"Nie ma sensu być grzecznym chłopcem w koalicji"
- Uważam, że powinno takie ugrupowanie dla dobra całej naszej koalicji powstać na bazie tego, czym jest dzisiaj Stowarzyszenie Centrum - powiedział Petru. Jak dodał, "nie powiedziałem, że to będzie jutro". - Na jesieni będą się kształtowały nowe procesy polityczne, które ukształtują dynamikę wyborów w 2027 roku - zapowiedział.
Po rozpadzie Polski 2050 obecnie koalicję rządzącą tworzy pięć ugrupowań. Czy nowa partia byłaby szóstym? - Za dużo ugrupowań to też źle - odparł Petru.
- Trzeba być lojalnym koalicjantem do końca, to jest w ogóle podstawa i nie ma dyskusji. Ale lojalny koalicjant to nie znaczy taki, który jest grzecznym chłopcem w koalicji. Uważam, że nie ma sensu być permanentnie grzecznym chłopcem w koalicji - mówił Petru.
Zaznaczył przy tym, że nie chodzi mu o to, żeby "rzucić [premierowi Donaldowi - red.] Tuskowi rękawicę". - Tylko pokazać inne idee, które trzeba będzie uwzględnić. Można się nimi nie zgadzać, ale ważne, żeby był taki ferment intelektualny i wyborczy. Żebyśmy nie dojechali, broń Boże, do wyborów na zasadzie inercyjnej, "przecież nie było tak źle", bo to nie jest dobre hasło na 2027 rok - powiedział.