O północy minął termin ultimatum, które członkom PiS wyznaczył Jarosław Kaczyński. Politycy, którzy chcieli pozostać w partii, mieli składać specjalne oświadczenia. Sam prezes PiS taką "lojalkę" podpisał. Z kolei Mateusz Morawiecki zadeklarował, że nie zamierza tego robić.
Po stronie Morawieckiego stanęło kilkadziesiąt nazwisk (zobacz pełną listę).
W piątek prezes PiS wygłosił krótkie oświadczenie. Kaczyński stwierdził, że część osób "zrezygnowała z członkostwa w partii". Nie odpowiadał na pytania dziennikarzy. Później w Sejmie głos zabrał Morawiecki. - Do ostatniej chwili walczyliśmy o jedność obozu Prawa i Sprawiedliwości - twierdził były premier. Nie zadeklarował, czy chce stworzyć nową partię czy klub.
W TVN24 trwa wydanie specjalne >>>
W tvn24.pl relacjonujemy rozłam w Prawie i Sprawiedliwości:
- Rozejście się dwóch grup, które najwyraźniej miały różne plany, różne ambicje, patrzyły w różne strony. I mogły działać razem, w ramach PiS, ale jedna z nich zapragnęła działania na zewnątrz. I tyle - tak Jarosław Kaczyński, który był wieczornym gościem TV Republika, określił sytuację PiS.
Stwierdził, że wydał "wyraźne zarządzenie" [o podpisaniu oświadczeń o nieprzynależeniu do stowarzyszeń - red.], ale część osób odmówiła "potrzebnego w partii posłuszeństwa".
O tym, co się dzieje w PiS, w programie "W kuluarach" w TVN24 opowiadała reporterka TVN24 Katarzyna Gozdawa-Litwińska. - Słyszałam i od jednej, i od drugiej strony, że dostają telefony, że ludzie są załamani, że ludzie czują się oszukani trochę przez jedną i drugą stronę - mówiła.
- Bo z jednej strony słyszę od polityków Prawa i Sprawiedliwości, że Mateusz Morawiecki miał zapewniać swoich stronników, że do rozłamu nie dojdzie, że się dogadamy, że jeszcze wszystko jest tutaj do załatania. A okazuje się, że prezes wyszedł i powiedział: nie, koniec. I ci ludzie mają być w szoku. Tak przynajmniej twierdzi Prawo i Sprawiedliwość. Druga strona mówi z kolei mi, że "no, ale do nas dzwonią ludzie z Prawa i Sprawiedliwości, mówią, że szkoda, że nie wiemy, co teraz robić", więc do tego wtorku to się może jeszcze dużo zadziać - kontynuowała. Wówczas odbędzie się posiedzenie Komitetu Politycznego PiS.
"Jarosław Kaczyński pozostaje najwybitniejszym politykiem 35 lat, ale Maślarze prowadzą PiS do klęski. Myślę, że nadejdzie taki dzień, gdy Prezes ich pogoni i razem pójdziemy po zwycięstwo" - napisał wiceszef klubu PiS Ryszard Terlecki.
To wieloletni bliski współpracownik prezesa PiS, od dwóch dekad związany z PiS. Obecnie jest w grupie związanej ze stowarzyszeniem Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego i znalazł się wśród posłów ugrupowania, którzy nie podpisali oświadczeń wymaganych przez kierownictwo partii.
Europoseł PiS, członek stowarzyszenia Rozwój Plus Piotr Mueller, zapytany na antenie Radia RMF24 o kwestię powstania nowego klubu parlamentarnego w Sejmie, powiedział, że "będziemy rozmawiać [na ten temat-red.] w przyszłym tygodniu".
Dworczyk powiedział, że "nie można wykluczać wariantu" założenia partii politycznej, "jeżeli zostaniemy wyrzuceni z PiS".
- Nie mamy precyzyjnych planów na przyszłość. Pewne jest to, że chcemy funkcjonować dalej w życiu publicznym - powiedział Dworczyk. - Jeżeli rzeczywiście we wtorek te sprawy związane z naszym członkostwem zostaną rozstrzygnięte, wtedy będziemy podejmować decyzje dotyczące naszej przyszłości politycznej - dodał.
Mówił też, że jak koleżanki i koledzy zostaną wyrzuceni z klubu PiS, "to zapewne założą swój klub".
Dworczyk pytany w "Faktach po Faktach" w TVN24, czy będą jeszcze jakieś rozmowy, czy tak jak mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński "jest po wszystkim", powiedział, że ma nadzieję, że, tak jak mówił Mateusz Morawiecki, "te kilkadziesiąt godzin, które zostało do wtorku, zostaną wykorzystane na to, żeby jednak jakieś rozmowy podjąć, żeby spróbować zażegnać ten kryzys".
Dworczyk mówił o "destrukcyjnej działalności osób, które przynajmniej w znacznej części wywodzą się z Solidarnej i Suwerennej Polski i dzisiaj mają duży wpływ na to, w jakim kierunku zmierza Prawo i Sprawiedliwość".
Dworczyk pytany, czy mentalnie jest poza PiS-em, odparł: - całe życie byłem tylko w jednej partii, identyfikuję się z założeniami i fundamentem programowym tej formacji.
- Uważam, że największe sukcesy uzyskiwaliśmy, kiedy Prawo i Sprawiedliwość było szeroką formacją, w której było miejsce dla wielu środowisk. Dzisiaj żałuję, że polityka naszej formacji ulega zmianie - dodał.
- Jeżeli zostaniemy usunięci [z partii-red.] będzie to dla mnie decyzja niezrozumiała, ale uszanuję ją, dlatego, że takie są kompetencje, prerogatywy władz partyjnych - powiedział Dworczyk.
Europoseł PiS Michał Dworczyk jest gościem "Faktów po Faktach" w TVN24.
Estera Flieger, dziennikarka "Rzeczpospolitej" mówiła z kolei w "Tak jest", że byłaby ostrożna w prognozowaniu, czy "to się jeszcze da posklejać, czy będzie jakieś zejście".
- Myślę, że Mateusz Morawiecki będzie radził sobie lepiej niż Prawo i Sprawiedliwość, że będziemy raczej obserwować poszukiwanie takiej szalupy ratunkowej u Mateusza Morawieckiego przez kolejnych polityków PiS - powiedziała.
Według dziennikarki Onetu Magdaleny Gałczyńskiej za "kilka, kilkanaście miesięcy większość osób, które odeszły z Morawieckim znów się w PiS-ie znajdą". - W takiej, albo innej formie - dodała. - Jeżeli PiS-owi będzie szło dobrze, to wrócą jako przybudówka, coś w tym rodzaju. Jeżeli Morawieckiemu będzie szło dobrze, to też wrócą, ale jako przybudówka znacznie silniejsza. A być może po prostu jeśli Morawieckiemu ewidentnie nie będzie szło, to strumyczek ludzi od niego będzie powolutku jak do Canossy wędrował z powrotem do prezesa z workiem pokutnym na głowie - oceniła.
- Mateusz Morawiecki przegrał walkę w PiS-ie o przywództwo. Chciał budować drugie płuco, okazało się, że Jarosław Kaczyński dokonał bardzo brutalnej amputacji tego właśnie centrum, które, jak widać, jest mniejszością w klubie Prawa i Sprawiedliwości, centrum, które stoi jak na razie twardo przy Mateuszu Morawieckim - komentował poseł KO Patryk Jaskulski.
- Myślę, że Jarosław Kaczyński, też znając jego zmysł polityczny, te najbliższe dni, godziny poświęci na to, aby wyłuskać jeszcze pojedyncze osoby, aby osłabić pozycję wyjściową Mateusza Morawieckiego, który będzie musiał jakoś odnaleźć się na scenie politycznej - ocenił.
Rozłam w PiS komentował w "Tak jest " w TVN24 także Michał Nieznański z Konfederacji. - Jest szansa na to, żeby w końcu wskoczyć na drugie miejsce na polskiej scenie politycznej - powiedział.
- Myślę, że Mateusz Morawiecki za dużego wyboru już teraz nie miał. Ta ambicja, która pociągnęła go do walki wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości przechyliła szalę tego, że musiał odejść - mówił. - Doskonale wiedział, jak Jarosław Kaczyński układa swoje listy wyborcze i dla niego i jego, już teraz wiemy, że 40 osób, mogłoby nie być miejsca na listach wyborczych - dodał.
Pytany, czy wykonał ruch uprzedzający, odparł: - oczywiście.
Jackowski mówił też, że "dziwi się, że Mateusz Morawiecki przy całym swoim takim jednak doświadczeniu, które nabrał przez te lata, kiedy pełnił jedną z najważniejszych funkcji w państwie, jakby nie docenił jednego elementu, że w polityce trzeba umieć czekać, że prędzej czy później przywództwo w Prawie i Sprawiedliwości, przyszłość Prawa i Sprawiedliwości będzie przedmiotem dyskusji (...) i będzie się w tych sprawach decydowało".
- On miał przecież ambicje przejęcia całego Prawa i Sprawiedliwości. Mówię o Mateuszu Morawieckim. Zgłosił to, nawet publicznie mówił, że jest gotów objąć funkcję prezesa. Natomiast w tej chwili, będąc wykluczonym, czy jego środowisko, zdaje się na bardzo niepewny byt, bo może tam dzisiaj ma sześć procent, ale czy to się uda dotrzymać do wyborów i czy w ogóle taka formacja, gdyby miała samodzielnie startować, da radę przekroczyć próg wyborczy? To jest palcem na wodzie pisane - kontynuował.
- Z pozycji osoby, która mogłaby mieć duży wpływ na życie polityczne, a przynajmniej na ważny segment sceny politycznej, trochę się marginalizuje - ocenił były senator PiS.
- Sam ten podział był dla mnie oczywisty - powiedział Jackowski. Jak mówił, "dla Jarosława Kaczyńskiego najważniejszym instrumentem istnienia w polityce, uprawiania polityki jest partia, która ma swoje etapy". - Mądrość etapu wymagała w opinii Jarosława Kaczyńskiego w tej chwili dokonania podziału, bo lepiej mieć nawet mniejszą kieszonkową partię, ona nie jest kieszonkowa, ale nawet gdyby miała być kieszonkową partią, ale mieć pełną władczość nad tą partią i tymi swoimi współpracownikami i politykami, niż szeroki obóz, w którym jest kwestionowane jego przywództwo, jego taktyka, jego sposób zarządzania, są odrębne zdania. To moim zdaniem przeważyło i stąd ta bezwzględność - ocenił.
Odnosząc się do rozłamu w PiS, Bobko powiedział, że mimo wszystko jest trochę "zaskoczony". - Ten rozpad wydaje mi się mało racjonalny - dodał.
Bobko pytany, czy podpisałby "lojalkę", jaką dostali do podpisu wszyscy członkowie PiS, odpowiedział: - myślę, że nie.
Rozłam w PiS komentują w "Tak jest" w TVN24 byli senatorowie PiS Aleksander Bobko i Jan Maria Jackowski.
Posłanka Maria Koc stanęła w obronie Mateusza Morawieckiego. "Naprawdę ktoś w dzisiejszych czasach, w dobie internetu, myśli, że można kłamać w sprawach tak istotnych? " - napisała na platformie X.
Do swojego wpisu załączyła nagranie udostępnione przez byłego premiera w 2020 roku, w którym mówi o zakupie samolotów F-35.
Odniosła się tym do wypowiedzi Mariusza Błaszczaka w Telewizji Republika. Były szef MON zarzucił tam byłemu premierowi, że sabotował zakup maszyn.
Poseł Bartłomiej Pejo z Konfederacji ocenił, że konflikt w PiS "nie dotyczy wizji dla Polski, lecz wpływów, miejsc na listach i przyszłych stanowisk".
"Wyrzucenie Mateusza Morawieckiego nie zmienia naszej oceny rządów PiS. Najważniejsze decyzje polityczne zapadały za zgodą i z woli Jarosława Kaczyńskiego, a Morawiecki był ich wykonawcą. Odpowiedzialność za błędne decyzje ponoszą więc obaj" - napisał we wpisie na X.
"Nikt nie był w stanie utrzymać jedności w sytuacji budowania równoległych struktur. Mamy chwilowe zamieszanie, ale już jutro wrzucamy kolejny bieg w walce o Polskę" - napisał europoseł Jacek Ozdoba z PiS.
Poseł Szymon Szynkowski vel Sęk z frakcji Morawieckiego zwrócił uwagę, że "niektórzy z PiS opowiadają", że były premier "nie chciał zakupu F-35, był przeciw 500 plus, proponował podział PiS".
"Nie wiem jakim cudem mogą uważać, że kłamstwami i takimi absurdalnymi atakami przysłużą się swojej partii, prawicy i zaufaniu do całej klasy politycznej. Jest to dla mnie niepojęte" - przekazał we wpisie na X.
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zwrócił uwagę, że obserwujemy "podział w największej partii opozycyjnej". - Nie powiem, że nas to martwi - skwitował.
Dodał, że dziwi go jednak iż u boku Kaczyńskiego zostali posłowie tacy, jak: Dariusz Matecki, Mariusz Gosek, Przemysław Czarnek. - Jak ta partia była powoływana przez pana Lecha Kaczyńskiego, to ona miała inny obraz i inaczej wyglądała. (...) Okazuje się, że można upaść tak nisko - powiedział Czarzasty.
Stwierdził, że jako marszałek Sejmu może tylko powiedzieć, że pewnie będą również zmiany w parlamencie. - Pewnie powstanie nowy klub, pewnie będą nowe zmiany w Sejmie. Czekamy, jak to będzie wyglądało - ocenił Czarzasty.
"Rozłamowcy będą teraz budować alibi, zrzucać odpowiedzialność i szukać winnych wewnątrz partii. Fakty są jednak jasne: kilkukrotnie otrzymywali szansę na porozumienie" - napisał Jacek Sasin na platformie X.
Dodał, że jak wskazał dziś Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki trzykrotnie proponował podział PiS. "Tworzenie równoległych struktur nie jest więc żadną 'odnową', lecz konsekwentną próbą dekompozycji partii" - ocenił.
Eurodeputowany Joachim Brudziński we wpisie na X stwierdził, że "dziś najważniejsze to rozstać się z klasą i bez złych emocji".
"Moim kolegom, którzy jakieś stowarzyszenie postawili wyżej niż lojalność wobec swojej partii i jej lidera, oraz postanowili pójść na swoje, życzę aby potrafili utrzymać ciśnienie i klasę i nie próbowali licytować się z kucami Giertycha na grubiaństwo i agresję wobec PiS - napisał.
Poseł Paweł Jabłoński podkreślił, że "do samego końca chcieli pozostać w Prawie i Sprawiedliwości". - Formalnie cały czas jesteśmy członkami Prawa i Sprawiedliwości, chcą nas w taki formalny sposób we wtorek usunąć. W sposób faktyczny już to dzisiaj niestety nastąpiło - przyznał. Dodał, że "bardzo tego żałuje".
- Mam nadzieję, że i tak będziemy mogli przynajmniej z tą większością naszego obecnego klubu parlamentarnego współpracować w jednym zasadniczym celu: odsunięcia od władzy tego fatalnego rządu - powiedział.
Morawiecki: na pewno to, co zrobiła grupa tych intrygantów to jest potężny błąd.
Morawiecki o swojej obecności na zebraniu komitetu politycznego PiS: Nie planowałem tego. Nie dostałem jeszcze zaproszenia, także zastanowimy się tutaj w naszym wspólnym gronie.
Morawiecki: właśnie dlatego, że dobrze zaczęliśmy się komunikować ze społeczeństwem, sądziliśmy, że ta strategia będzie nagrodzona, pochwalona, będzie rozwijana. Dołączali do nas kolejni posłowie. Szanowni państwo, do nas dołączyły tysiące osób.
Morawiecki: wiele osób, które dały się w Prawie i Sprawiedliwości zastraszyć, sympatyzują z nami.
Morawiecki: nie mamy omówionych tematów klubu, ani dalszych kroków, dlatego, że nawet wczoraj mieliśmy długą dyskusję i do końca wierzyliśmy w ramach naszego grona, że będzie tutaj zgoda.
Morawiecki: my do końca pracowaliśmy na scenariusz jedności, w kierunku porozumienia i zgody. Niestety, pewni grabarze porozumienia, którzy się ujawnili wśród tych intrygantów, potrafili tak mocno utkać te ze sobą średnio powiązane wątki, że doszło do tego stanu, w którym jesteśmy dzisiaj.
Posłanka Olga Semeniuk-Patkowska: po 15 latach dostałam ultimatum. Ultimatum polegało na 7-dniowym okienku podpisania dokumentu lojalnościowego, że po tych 15 latach deklaruję, że jestem w Prawie i Sprawiedliwości.
Po Morawieckim głos zabrali jego zwolennicy, stojący razem z nim podczas konferencji prasowej.
Morawiecki: jest nas 40 posłów, senator oraz trzech europarlamentarzystów.
Morawiecki: polska prawica nie ma hegemona, ma wiele nurtów. Warto w tym kontekście powiedzieć, że spory na prawicy dla mnie i dla nas są sporami w rodzinie.
Morawiecki: byliśmy ludźmi, którzy stawali na pierwszym miejscu Polskę i sprawy ludzi. Dlatego nie mogliśmy się pogodzić z tym, że zmuszano nas do podpisania lojalki, która de facto nie pozwalała nam działać w takim formacie, jaki uzgodniliśmy.
Morawiecki: do ostatniej chwili walczyliśmy o jedność obozu Prawa i Sprawiedliwości, jeszcze dzisiaj wysłałem list z nowymi propozycjami do Jarosława Kaczyńskiego.
Były premier Mateusz Morawiecki zabiera głos.
Europoseł KO Krzysztof Brezja napisał, aby w "PiS-owskim pobojowisku nie uciekło nam meritum".
"Kaczyński z Morawieckim są odpowiedzialni za 8 lat niebotycznego złodziejstwa, nepotyzmu, korupcji władzy, inwigilacji, pogardy, niszczenia ludzi, kopania dołów między Polakami. Wzajemna wojenka z żadnego z nich nie znosi odpowiedzialności" - napisał na platformie X.
Poseł Patryk Jaskulski z KO zwrócił uwagę, że Mateusz Morawiecki wybrał "PiS-exit". - [Kaczyński - red.] zawsze wybiera takiego lidera, który wpisuje się w nastroje społeczne. Kaczyński podjął decyzję, że te nastroje społeczne się radykalizują, (...) więc zamienia tę marionetkę Morawieckiego na marionetkę bardziej radykalnego Czarnka - skwitował.
Poseł Karol Karski powiedział, że jest członkiem "PiS od wielu lat" a wcześniej był również w Porozumieniu Centrum.
- Widziałem wiele różnych sytuacji. Różne osoby odchodziły od Porozumienia Centrum, od Prawa i Sprawiedliwości. Wydawało im się, że są samodzielnymi bytami politycznymi, a kiedy przestali być tymi księżycami Jarosława Kaczyńskiego, to trafili gdzieś tam w jakiś pas gruzu kosmicznego za Saturnem - ocenił.
Senator z ramienia KO Grzegorz Schetyna ocenił, że obecna sytuacja to "najpoważniejszy kryzys w PiS od momentu powstania tej partii" i "koniec hegemonii Kaczyńskiego na prawicy".
"Jest tylko kwestią czasu, kiedy [Kaczyński - red.] odda Nawrockiemu pozycję lidera prawej strony sceny politycznej. To także ważna lekcja dla partii demokratycznych. Kto się dzieli i nie ma żadnego pomysłu dla Polski - przegrywa" - napisał na portalu X.
Poseł Paweł Jabłoński, będący członkiem stowarzyszenia, podkreślił, że "on nie składał rezygnacji z członkostwa w PiS". - Zrezygnowano z obecności kilkudziesięciu osób. Bardzo tego żałuję, że tak się stało. Mówiliśmy o tym od samego początku i do samego końca staraliśmy się doprowadzić do tego, żeby zachować tę jedność - skomentował.
Czarnek: jest mi przykro, dlatego, że jeszcze do wczoraj byłem przekonany, że moi koledzy ockną się i nie ulegną presji, którą wywierał na nich Mateusz Morawiecki.
Tobiasz Bocheński odniósł się do informacji o propozycji podziału partii. Napisał on na portalu X, że choć wiele osób może być zszokowanych, to "on wiedział o próbach rozłamu od dawna".
"Podział PiS miał służyć osobistej karierze pana Morawieckiego, choć bardzo utrudnia walkę z Tuskiem. Myślę, że dla wielu osób dziś stało się jaśniejszym, dlaczego powstało stowarzyszenie 'Rozwój Plus' i dlaczego pan Morawiecki odmówił kompromisu dla dobra Prawa i Sprawiedliwości" - ocenił.
Poseł Lewicy Andrzej Szejna ocenił, że PiS słabnie, co oznacza "mniejsze zagrożenie dla Polski". Jego zdaniem wydarzenia w tym ugrupowaniu świadczą też o słabości samego Jarosława Kaczyńskiego.
- Mateusza Morawieckiego uznano za swoistego konia trojańskiego, którego trzeba z PiS-u wyprowadzić wcześniej, zanim dojdzie do katastrofy przed wyborami - mówił poseł.
O godzinie 14 w Sejmie odbędzie się konferencja prasowa Mateusza Morawieckiego - poinformował Piotr Mueller, europoseł PiS i członek stowarzyszenia Rozwój Plus.
Zdaniem dziennikarza "Gazety Wyborczej" Romana Imielskiego rozłam w PiS osłabia partię, lecz nie osłabia autorytetu Jarosława Kaczyńskiego.
- Kaczyński jasno pokazał, że nie toleruje takich ruchów rozłamowych - powiedział.
To jest fakt, to się stało - powiedział poseł Jarosław Rzepa (PSL) zapytany o rozpad PiS.
Oświadczenie Jarosława Kaczyńskiego skomentowała posłanka KO Dorota Łoboda.
- Prawo i Sprawiedliwość pokazało, że jest partią w której nie ma demokracji, w której nie ma miejsca na różnice poglądów, która bardzo radykalnie przesuwa się w prawo i zrzuca z pokładu tych wszystkich, którzy tego kierunku nie akceptują - mówiła.
Kaczyński: każdy wiedział czym jest podpisanie oświadczenia i czym niezgoda na to.
Kaczyński: poszliśmy na daleko idące ustępstwa. Zrezygnowaliśmy z żądania rozwiązania tego stowarzyszenia. Chodziło o to, żeby do wyborów jego działalność była zamrożona. To też nie zostało przyjęte.
Kaczyński: to co robiło stowarzyszenie mogło być robione także w ramach partii. Nie zostało to niestety przyjęte.
Kaczyński: sprawa jest związana z jednej strony ze stowarzyszeniem, ale przede wszystkim z propozycją, która padła wiele tygodni temu, żeby podzielić naszą partię.
Kaczyński: w żadnym wypadku nie chcemy się rozstawać w niechęci. Tak się po prostu ułożyło.
Kaczyński: trzydziestu kilku posłów naszej formacji zrezygnowało z członkostwa.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński zabiera głos.
Sasin: tak naprawdę chodzi o realizację własnych ambicji. Morawiecki nie pogodził się z faktem, że kierownictwo partii wskazało innego kandydata na premiera.
Sasin: według nas nie ma wroga na prawicy.
Nie będę się wdawał w pyskówki - powiedział Sasin pytany o słowa Piotra Muellera, według których jest "grabarzem porozumienia" między Morawieckim a Kaczyńskim.
Nie mam w zwyczaju chodzić na spotkania, na które nie jestem zaproszony - oznajmił poseł PiS Jacek Sasin odnosząc się do doniesień o tym, że pojawił się bez zaproszenia na czwartkowym spotkaniu Mateusza Morawieckiego z Jarosławem Kaczyńskim.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński przyjechał do siedziby partii przy ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie.
Tuż przed konferencją prezesa PiS, do Mateusza Morawieckiego przyjechał poseł Piotr Uściński, uznawany za stronnika Jarosława Kaczyńskiego - przekazała reporterka TVN24 Katarzyna Gozdawa-Litwińska.
O godzinie 12 prezes PiS Jarosław Kaczyński wygłosi oświadczenie.
My nikogo nie wykluczamy. Każdy ma wolną wolę, czy chce być w Prawie i Sprawiedliwości, czy w nowym podmiocie politycznym - zadeklarował szef klubu PiS Mariusz Błaszczak w rozmowie z dziennikarzem TVN24 Radomirem Witem.
Karol Karski był pytany, czy Mateusz Morawiecki stał się jego zdaniem "samodzielnym bytem politycznym".
- Myślę, że to wszystko było niepotrzebne. Wszyscy jesteśmy koleżankami i kolegami. Możemy tylko ubolewać, jeśli ktoś chce odejść do innego ugrupowania - odpowiedział.
Były europoseł PiS Karol Karski skomentował sytuację w ugrupowaniu w rozmowie z dziennikarzami w pobliżu siedziby partii przy ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie.
- Byłem członkiem Porozumienia Centrum, potem Prawa i Sprawiedliwości. Widziałem już wielu byłych premierów, którym się wydawało, że są jakimiś samodzielnymi bytami politycznymi - mówił.
Dopytany, czy mówi o Mateuszu Morawieckim, odparł, że ma na myśli byłego premiera Kazimierza Marcinkiewicza.
Wiceprezes PiS Mariusz Błaszczak powiedział w rozmowie ze sprzyjającą PiS TV Republika, że Mateusz Morawiecki zakłada nową partię "zwróconą ku lewicy, ku liberalizmowi".
Poseł Jacek Sasin zwrócił się do Mateusza Morawieckiego, który ocenił w rozmowie ze zbliżoną do PiS telewizją wPolsce24, że ich ugrupowanie stało się "jedną dużą Solidarną Polską Jacka Sasina".
Sasin podkreślił we wpisie w serwisie X, że nigdy nie był w żadnej innej partii niż Prawo i Sprawiedliwość i przypomniał, że były premier był w przeszłości doradcą Donalda Tuska.
"Dziś sam sięgasz po podobne metody, przedstawiając całą partię poza własną, wąską grupą jako ludzi zacofanych i nierozumiejących współczesności. Najwyraźniej lekcję od Tuska odrobiłeś wyjątkowo dokładnie. Tyle w temacie" - napisał poseł.
Europoseł PiS i członek stowarzyszenia Rozwój Plus Michał Dworczyk ocenił, że próba wypchnięcia ludzi Mateusza Morawieckiego "nie służy ani Polsce ani jedności Zjednoczonej Prawicy".
"Od 24 lat jestem członkiem PiS, w żadnej innej partii nigdy nie byłem. Większość tych lat minęło w opozycji. Dziś wąska grupa wewnątrz partii, którą zaprosiliśmy do niej próbuje ją zmonopolizować i zawłaszczyć przez siłowe wypchnięcie Premiera Mateusza Morawieckiego i ludzi, którzy z nim w PiS współpracują, w tym mnie" - czytamy we wpisie europosła w serwisie X.
Zdaniem socjolożki, im więcej mówi się o sytuacji w PiS-ie, tym "bardziej wygrywają pozostali", gdyż odwraca to uwagę od problemów w innych partiach. - Najprawdopodobniej PiS-em i tym co z niego zostanie będziemy się zajmować przez następne kilka miesięcy. To jest z korzyścią dla rządu - zaznaczyła.
O potencjalny rozpad Prawa i Sprawiedliwości była pytana na antenie TVN24 socjolożka prof. dr hab. Helena Chmielewska-Szlajfer. - Jesteśmy na pewno w rozkładzie. Czekamy do południa. To co już na pewno wiemy, to to, że ta partia na pewno monolitem nie będzie - komentowała.
Towarzyszący Morawieckiemu europoseł PiS Piotr Mueller zapowiedział, że wraz z byłym premierem odniosą się do sytuacji po oświadczeniu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, które ma zostać wygłoszone o godzinie 12.
Morawiecki: jest rzeczywiście grupa intrygantów, która tutaj działa. Chcę naprawdę działać tutaj z całą mocą i na bardzo wielu polach. Myślę, że tak jak w każdej orkiestrze są inne instrumenty, a można odegrać piękną symfonię, tak może być w Prawie i Sprawiedliwości.
Morawiecki: lojalki nie chcę podpisywać, w latach 80 też mnie proszono i ja to odrzucam.
Morawiecki: chcę być w Prawie i Sprawiedliwości. Chcę budować [PiS - red.] w oparciu o inne tematy, niż te, którymi partia zajmowała się w ostatnich dwóch latach.
Mateusz Morawiecki był pytany przez dziennikarzy, czy jego wczorajsze rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim przyniosą przełom, czy rozpad PiS. - Mam cały czas nadzieję, że przyniosą przełom - odparł.
Rzecznik kampanii Przemysława Czarnka i wicerzecznik PiS Mateusz Kurzejewski zwrócił się do członków stowarzyszenia Mateusza Morawieckiego. Ocenił, że zarzucanie kampanii programowej kandydata PiS na premiera "wyłącznie działań 'radykalnych' jest po prostu niesprawiedliwe".
"Kompletnie nie rozumiem narracji niektórych z naszych kolegów i koleżanek z Rozwój Plus, o tym, że kampania programowa prof. Przemysława Czarnka skupia się wyłącznie na radykalizmie" - napisał w serwisie X.
Mateusz Morawiecki powiedział, że podczas czwartkowej rozmowy z Jarosławem Kaczyńskim zaproponował rezygnację z funkcji wiceprezesa ugrupowania, po to aby móc zająć się "docieraniem do nowych grup wyborców".
W rozmowie w zbliżonej do PiS telewizji wPolsce24 Morawiecki zadeklarował również, że "żadnej lojalki nie podpisze".
Politolożkę pytano też, czego spodziewać się po konferencji Jarosława Kaczyńskiego zapowiedzianej na południe. - Komunikat będzie bardzo prosty - "prosiliśmy o podpisanie "lojalki", nasze oczekiwania nie zostały spełnione. Ci państwo w ten sposób nie spełnili założenia i sami odeszli z Prawa i Sprawiedliwości - odparła.
Prof. Plecka: Morawiecki i jego zaplecze polityczne starają się unikać radykalnego języka, ale w działaniach są bardzo radykalni. Ten "rozwód" nie będzie elegancko przebiegał, nawet jeśli jest kontrolowany przez Kaczyńskiego.
Wypowiedz Muellera i sytuację w PiS komentowała na antenie TVN24 politolożka, profesor Danuta Plecka. - Zastanawiam się na ile to jest "wypchnięcie kontrolowane" dokonane przez Kaczyńskiego i "ugadane z Morawieckim" - mówiła.
Zdaniem politolożki Mateusz Morawiecki mógłby zagospodarować centroprawicową część polskiej sceny politycznej.
Mueller: mam nadzieję, że dzisiaj o 12 usłyszę jednak nie to, że jesteśmy wyrzucani z partii, tylko, że możemy poszukać porozumienia.
Mueller: My do samego końca chcemy tego porozumienia. W związku z tym nawet obecność Jacka Sasina jest do przełknięcia, w czasie rozmów, na których nie powinien być.
Mueller: Jacek Sasin jest grabarzem tego porozumienia.
Mueller: z wiedzy, którą posiadam 40 posłów na Sejm RP, którzy są członkami stowarzyszenia nie złożyło "lojalek".
Dopytywany o to, czy jedynym, który złożył oświadczenie jest Daniel Obajtek, potwierdził. Zaznaczył jednak, że Obajtek jest europosłem.
Mueller: jeżeli ktoś chce robić z PiSu konfederację Brauna bis, to ja niestety muszę uczciwie powiedzieć kierownictwu partii, że to jest zła droga.
Mueller: to dla mnie przykre, gdy widzę, że grupa intrygantów przekonała prezesa, wobec którego byliśmy lojalni.
Piotr Mueller w "Jeden na jeden": lojalność udowadnia się w inny sposób niż siłowe próby wymuszenia na nas oświadczeń.
Gościem "Jeden na jeden" jest Piotr Mueller, stronnik Mateusza Morawieckiego. Oglądaj w TVN24 i w TVN24+ >>
"Chcecie mnie kochani koledzy i koleżanki usunąć z mojej jedynej partii do jakiej należałam i należę PiS… serce mi pęknie…" - przyznała z kolei posłanka Anna Kwiecień.
Jej zdaniem stowarzyszenie Rozwój Plus "to droga do poznania PiS, droga dla młodych którzy nie lubią deklarować przynależności do partii, to droga dla przedstawicieli środowisk twórczych, dla różnych grup społecznych aby na nowo odkryły PiS jako partie nowoczesną, z pomysłem i z polotem".
Spór w Prawie i Sprawiedliwości prowadzą dwie frakcje. By w pełni zrozumieć, na czym spór polega i o co toczy się gra, niezbędne jest wyjaśnienie, kto w tej partii jest kim i kto jest z kim. Materiał magazynu "Polska i Świat".
Wcześniej w czwartek odbyło się spotkanie Jarosława Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego. Po jego zakończeniu rzecznik PiS Rafał Bochenek napisał, że "rozmowy miały charakter konstruktywny, choć nie doprowadziły do rozstrzygnięcia sprawy zasadniczej".
Oświadczenie o przynależności do partii podpisał prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński
O północy minął czas dla parlamentarzystów PiS na złożenie oświadczeń o braku przynależności do stowarzyszeń
"Do PiS przyjął mnie sam Pan Prezes Jarosław Kaczyński. Nie odchodzę z @pisorgpl. Zostaję w stowarzyszeniu @RozwojPlus" - oświadczyła Monika Pawłowska.
"Deklarację przyjęcia do PiS podpisałem wiele lat temu. Od tego czasu nic się nie zmieniło. Dla ułatwienia publicznie dalej potwierdzam gotowość pracy dla naszej formacji politycznej. Nie odchodzę z PiS. Natomiast nie dam się zmusić do podpisywania lojalek, które dotyczą zamykania się naszej partii na wyborców" - napisał o północy Piotr Mueller.
"Nasza praca musi uwzględniać prawo do mówienia szczerze, do rzeczowej dyskusji wewnątrz partii, ale też do otwartości na inne środowiska, które w przyszłości mogłyby ponownie głosować na naszą formację. Zamykanie się w wieży z kości słoniowej to ogromny błąd. Tylko tyle i aż tyle. Inaczej nie zdobędziemy ponownie wysokiego poparcia wyborców" - dodał.