W czwartek w nocy polska przestrzeń powietrzna została naruszona przez obcy obiekt latający. Uderzył on w ziemię w terenie niezabudowanym w województwie lubelskim. W piątek lubelska prokuratura potwierdziła oficjalnie, że była to rosyjska rakieta Ch-101. Została ona wyprodukowana w Rosji w drugim kwartale 2026 roku.
Kilka godzin później premier Donald Tusk poinformował, że polskie MSZ wezwało do siebie rosyjskiego ambasadora Gieorgija Michnę. Stało się to "w związku z pociskiem, który uderzył wczoraj w polskie terytorium" - napisał na X.
Ambasador Rosji przybył do MSZ
Około godziny 15.30 ambasador Rosji pojawił się pod siedzibą polskiego MSZ. Pytany przez reportera TVN24 Michała Gołębiowskiego o komentarz odmówił i wszedł do budynku resortu.
Michno opuścił siedzibę MSZ kilka minut później. Dopytywany, czy rakieta, która w czwartek naruszyła polską przestrzeń powietrzną była rosyjska, zaprzeczył. Ambasador nie odpowiedział również na pytanie, co to był za pocisk.
Kosiniak-Kamysz: rakieta zbudowana w fabryce niedaleko Moskwy
Niedługo po wpisie premiera szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował na X o kolejnych ustaleniach dotyczących pocisku, który w czwartek naruszył polską przestrzeń powietrzną. "Dzięki pracy ekspertów m.in. Żandarmerii Wojskowej wiemy coraz więcej na temat rakiety Ch-101, której fragmenty od wczoraj intensywnie badają nasi specjaliści. Rakieta została zbudowana w drugim kwartale tego roku w fabryce niedaleko Moskwy" - napisał.
Zaznaczył, że oznacza to, iż Rosja "używa do ostrzału Ukrainy rakiet produkowanych na bieżąco". "Potwierdza to informacje, że rosyjskie zapasy wojenne wyczerpały się. Tym bardziej każda pomoc Ukrainie przybliża ten kraj do końca wojny. A to niezwykle ważne dla naszego bezpieczeństwa" - zaznaczył szef MON.