Cztery pełne rozprawy, czyli w sumie około 20 godzin, zajęło oskarżonej Karolinie Ś. złożenie tak zwanych swobodnych wyjaśnień, ale w końcu się udało.
Na wczorajszej rozprawie była urzędniczka Ministerstwa Sprawiedliwości podważała nie tylko ustalenia prokuratury i wyjaśnienia Tomasza Mraza, byłego urzędnika, który poszedł na współpracę z prokuraturą, ale też efekty pracy Najwyższej Izby Kontroli.
- Zarzuca mi się działanie na szkodę interesu publicznego i wyrządzenie szkody na mieniu Skarbu Państwa, czego oczywiście nie dokonałam. Budynek centrum pomocy pokrzywdzonym został wybudowany przy ulicy Dobrodzieja i niszczeje - mówiła była urzędniczka.
Sześć godzin z Karoliną Ś.
To była już 10. rozprawa w aferze Funduszu Sprawiedliwości, pierwsza po ponad dwumiesięcznej, wakacyjnej przerwie.