"To, jak wyglądał konkurs do Sądu Najwyższego, to farsa"

TVN24

Barłomiej Przymusiński o przesłuchaniach przed KRStvn24
wideo 2/38

Wszyscy widzieliśmy, w jakim pośpiechu procedowała Krajowa Rada Sądownictwa. Teraz co rusz wychodzą kolejne informacje o tych, których wskazała Rada do Sądu Najwyższego - mówił w środę w "Rozmowie Piaseckiego" rzecznik Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia" Bartłomiej Przymusiński.

Bartłomiej Przymusiński został wezwany do złożenia wyjaśnień przez zastępcę rzecznika dyscyplinarnego sądów powszechnych w sprawie wypowiedzi z programu "Fakty po Faktach" z 20 sierpnia br.

Wówczas Przymusiński skomentował przesłuchania sędziów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa, które odbywały się za zamkniętymi drzwiami. Ocenił, że "przypominają konkurs piękności".

W środę w "Rozmowie Piaseckiego" rzecznik Iustitii powiedział, że zastępca rzecznika dyscyplinarnego nie wskazał w wezwaniu o jakie konkretnie słowa chodzi. Zaznaczył jednak, że podpisuje się pod wszystkim, co wypowiedział.

- Mogę powtórzyć raz jeszcze, że to, jak wyglądał konkurs do Sądu Najwyższego, to jest jakaś farsa. Przecież wszyscy widzieliśmy w jakim pośpiechu procedowała Krajowa Rada Sądownictwa. Teraz co rusz wychodzą kolejne informacje o tych, których wskazała (KRS - red.) do Sądu Najwyższego - zauważył.

Dodał, że przesłuchania pokazują, iż Rada nie przeanalizowała dokumentów dotyczących kandydatów.

Pytany, czy nie ma w sobie refleksji, że być może przesadził w swoich wypowiedziach, Przymusiński powiedział: - Zawsze jestem otwarty na dyskusję o tym, w jaki sposób powinniśmy się komunikować.

- Problem jest w tym, że ze strony Krajowej Rady Sądownictwa jest zamknięcie się w szklanej wieży i brak jakiejkolwiek woli dyskusji o tym i brak jakiegokolwiek krytycyzmu wobec tego, co robią - ocenił.

Przypomniał, że ponad 100 kandydatów na sędziów Sądu Najwyższego zostało przesłuchanych w dwa, trzy dni. Dodał, że każdemu poświęcono około 15 minut. - Pomimo że przedstawiali oni listę na przykład 100 spraw, nikt ich nie przeanalizował. I na tej podstawie podjęto decyzje, że to będę ludzie, którzy bezterminowo zostaną powołani do Sądu Najwyższego - zaznaczył.

Pytany, czy w jego przekonaniu do tej pory stan sędziowski potrafił się rządzić na tyle dobrze, żeby nie budzić wątpliwości swoimi nominacjami, powiedział: - My jako Iustitia od lat krytykowaliśmy na przykład to, w jaki sposób jest wyłaniana Krajowa Rada Sądownictwa.

- Krytykowaliśmy to, że sędziowie sądów rejonowych nie mają żadnego wpływu na skład Krajowej Rady Sądownictwa i to, że ograniczono w istotny sposób uprawnienia samorządu sędziowskiego - kontynuował.

Zaznaczył, że nie można niczego naprawić, wracając do rozwiązań, które były peerelowskie.

"Prezesem jest profesor Małgorzata Gersdorf"

Rzecznik Iustitii na pytanie, kto jest dziś pierwszym prezesem Sądu Najwyższego, odpowiedział: Nie mam wątpliwości. Prezesem jest profesor Małgorzata Gersdorf. Dopytywany, co się stanie, jeśli prezydent powoła jej następcę, odparł, że "będziemy mieli ogromny chaos". Podkreślił, że w takiej sytuacji "sędziowie będą działać w granicach prawa". - Będziemy robić to, co do nas należy. Nie pozwolimy na to, żeby politycy wpływali na wyroki sądów. Nie pozwolimy na to, żeby prokuratura dyktowała, jaki ma być wyrok sądu - dodał.

"To standard rosyjski"

Pytany, czy kierowanie przez polskich sędziów pytań prejudycjalnych miedzy innymi o niezawisłość sędziowską jest formą strajku włoskiego, Przymusiński tłumaczył, że "to jest korzystanie ze ścieżki prawnej". - Skierowanie takiego pytania do Trybunału Sprawiedliwości wskazuje, jak poważne są wątpliwości sądów co do tego, czy zostały zachowane gwarancje niezależności. W żaden sposób nie mogę powiedzieć, żeby to był rodzaj strajku włoskiego, bo takim strajkiem byłoby na przykład, gdybyśmy zawiesili postępowania we wszystkich sprawach toczących się przed sądami - zaznaczył. Dodał, że tego sędziowie nie robią. Prokurator krajowy Bogdan Święczkowski, mówiąc w TV Republika o sprawie pytania wydziału karnego Sądu Okręgowego w Warszawie, z którym wystąpił sędzia Igor Tuleya, powiedział: "To w moim przekonaniu skandaliczna decyzja, oczywiście prokuratura będzie tę decyzje skarżyła. Zadawanie pytań, jeszcze o takim charakterze, żenującym moim zdaniem, dotyczących ewentualnych postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów podejmujących decyzje procesowe w toku procesów karnych świadczy o tym, że te decyzje nie są podyktowane sprawami merytorycznymi”. - Nie sądziłem, gdy odbierałem nominację sędziowską w 2007 roku, że doczekam czasów, w których prokuratura będzie oceniała sędziów, będzie mówiła jakie mają wydawać wyroki. To jest standard rosyjski - powiedział Przymusiński.

ZOBACZ CAŁĄ ROZMOWĘ

ZOBACZ DOGRYWKĘ "ROZMOWY PIASECKIEGO"

Autor: js//plw / Źródło: tvn24