Bezpartyjny kandydat na rzecznika praw obywatelskich wstępuje do PiS. "Każdy ma jakieś poglądy"
Piotr Wawrzyk od początku obecnej kadencji Sejmu należy do klubu parlamentarnego PiS, ale do tej pory nie był członkiem partii. Teraz postanowił zmienić ten stan rzeczy. - Chciałbym mieć wpływ na politykę partii jako członek. To jest partia, która odpowiada mi programowo, bo jest prospołeczna. Kładzie nacisk na kwestie społeczne, obywatelskie. Dlatego zdecydowałem się na to w tym momencie – uzasadniał.
OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE W TVN24 GO
Wawrzyk "jako poseł i członek PiS" chce reprezentować ludzi wykluczonych i pokrzywdzonych
Wiceszef polskiej dyplomacji z rekomendacji PiS ubiegał się w lutym o stanowisko rzecznika praw obywatelskich, ale jego zatwierdzona przez Sejm kandydatura nie zyskała aprobaty Senatu. - Wygląda na to, że prawa obywateli przegrały z prawami partyjnymi i lojalności politycznej – komentował to wówczas Wawrzyk.
Decydując się teraz na wstąpienie do PiS, Wawrzyk wyjaśnił, że jego decyzja "paradoksalnie wpisuje się w ubieganie się o funkcję RPO". - Dlatego, że zadaniem rzecznika jest wspieranie ludzi, którzy mają problemy przede wszystkim z władzą. Ale różnego rodzaju władzą, nie tylko rządową. Przecież władza samorządowa pochodzi z różnych opcji politycznych. Rolą rzecznika jest wspieranie ludzi w tych sprawach – tłumaczył.
Dodał, że "jako poseł i członek PiS chce reprezentować kwestie ludzi wykluczonych i pokrzywdzonych przez los".
Wawrzyk: każdy ma jakieś poglądy
- Ta partia robi najwięcej, aby ludzie wydostali się z tego wykluczenia, ale nie wszystkim się to udaje. Ale tych wszystkich ludzi chciałbym w ramach partii reprezentować – zapewnił Wawrzyk, który ubiegając się o funkcję RPO podkreślał, że ten urząd nie ma barw partyjnych.
Wawrzyk przekonywał, że "trzeba umieć oddzielić swoje prywatne poglądy od pełnionej funkcji i pracy, którą się wykonuje". - Zawsze mi się to udawało w każdej sytuacji, czy to na uczelni, w pracy w ministerstwie, czy to w parlamencie – ocenił. - Starałem się działać w kierunku obywatelskim i społecznym. Dlatego ubiegałem się o tę funkcję (RPO – red.), wiedząc, że będzie podnoszona kwestia mojego zaangażowania politycznego – dodał.
Przekonywał, że "każdy z nas ma jakieś poglądy". - Czy to jest dziennikarz, nauczyciel czy urzędnik, sędzia. Ważne, aby te poglądy nie przeszkadzały w wykonywanej pracy – oświadczył.