Według naszych ustaleń komisja w pierwszej kolejności ma zająć się dwoma projektami: dotyczącym dekryminalizacji aborcji oraz przywrócenia stanu sprzed wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku. - Projekty powinny trafić na salę plenarną na kolejnym posiedzeniu, co zbiegnie się z szóstą rocznicą tego skandalicznego wyroku - mówi jeden z naszych rozmówców.
- Włodzimierz Czarzasty stawia sprawę na ostrzu noża - dodaje inne źródło. Posłanki KO przyznają, że decyzja je cieszy, choć jedna z nich zaznacza, że były gotowe do prac od dawna.
Czarzasty: wracamy do projektów dotyczących aborcji
Wpis w tej sprawie opublikował w serwisie X marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. "Wartości się nie porzuca. W listopadzie 2025 r. mówiłem w PAP: najpierw walka o prawa par jednopłciowych - ile się da, a potem sprawa aborcji. Dziś mamy już ponad 500 transkrypcji aktów małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą" - oświadczył.
"Teraz wracamy do projektów dotyczących aborcji. Prezydium Sejmu, na wniosek posłanki Doroty Łobody, zwołało na jutro, na godz. 9.00 komisję do spraw prawa aborcyjnego" - przekazał.
Kolejne zwołanie posiedzenia. Poprzednie nie doszło do skutku
Sejmowa komisja nadzwyczajna do rozpatrzenia projektów ustaw dotyczących prawa do przerywania ciąży została powołana 12 kwietnia 2024 roku. Zebrała się łącznie siedem razy. Ostatni raz 9 lipca 2024. Od tego czasu jej prace zostały całkowicie zamrożone.
Jak ustalił wcześniej Michalski, posiedzenie komisji - po długiej przerwie - miało odbyć się 14 września. Zostało jednak odwołane. Wówczas w oficjalnym uzasadnieniu przesłanym przez sekretariat komisji jako przyczynę podano "brak stanowiska Ministerstwa Zdrowia".
W nieoficjalnym rozmowach z Michalskim czworo jego rozmówców twierdziło, że szefowa komisji - jak i wszyscy inni jej członkowie - zostali postawieni przed faktem dokonanym. - Był telefon z kancelarii premiera, że komisja ma być odwołana. Usłyszeliśmy tłumaczenie, że skoro w Sejmie nie ma szans na liberalizację prawa aborcyjnego do dwunastego tygodnia ciąży - bo nie uda się zebrać większości - to żadne inne rozwiązanie nie zostanie uznane za sukces, a może nas narazić na awanturę wewnątrz koalicji - wyjaśniała jedna z osób, znająca kulisy sprawy.
Nowacka: będzie przełom
Do zaplanowanego na czwartek posiedzenia komisji odniosła się w "Faktach po Faktach" w TVN24 ministra edukacji Barbara Nowacka. Pytana, czy wznowienie prac nad projektami dotyczącymi aborcji oznacza przełom, odpowiedziała: - Będzie przełom.
- Są pewne sprawy, które dla całej koalicji są ważne. One oczywiście wymagają pewnych ruchów z każdej strony naszej koalicji 15 października - powiedziała.
Nowacka zwróciła uwagę na pracę posłanek zasiadających w komisji, w tym Doroty Łobody i Moniki Rosy, nad wypracowaniem rozwiązań, które mogłyby uzyskać poparcie koalicjantów. - Nie możemy tkwić w klinczu, że jedna strona chce takiego działania, inna chce znacznie bardziej zachowawczego. Znajdźmy ten środek. I my jako Koalicja Obywatelska ten środek znajdujemy - mówiła ministra edukacji.
Kulisy sporu o projekty aborcyjne
O kulisach prac nad projektami dotyczącymi aborcji mówili wcześniej w środę w "Podcaście politycznym" TVN24+ Arleta Zalewska i Konrad Piasecki. Jak informowała Zalewska, przed odwołanym posiedzeniem komisji w koalicji miało być porozumienie w sprawie dwóch projektów - dekryminalizacji aborcji oraz przywrócenia stanu prawnego sprzed wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku. Zgody, przede wszystkim ze strony części PSL, nie było natomiast na liberalizację prawa aborcyjnego do 12. tygodnia ciąży.
Według ustaleń Zalewskiej, już po zwołaniu posiedzenia komisji do jej przewodniczącej Doroty Łobody miał zadzwonić przedstawiciel kancelarii premiera z informacją, że komisja ma zostać odwołana. Jak relacjonowała dziennikarka, Donald Tusk miał wówczas nie chcieć powrotu do tematu ustaw aborcyjnych i kolejnego sporu wewnątrz koalicji.
Piasecki mówił z kolei, że w koalicji pojawił się pomysł, aby kwestię prawa aborcyjnego rozwiązać w przyszłości za pośrednictwem Trybunału Konstytucyjnego. Według tego scenariusza, po zmianach w TK miałby on zająć się wyrokiem z 2020 roku, co pozwoliłoby uniknąć przeprowadzania zmian ustawowych wymagających podpisu prezydenta.
Dziennikarze zwracali też uwagę na rosnącą presję Lewicy, by wrócić do tematu aborcji. Piasecki wiązał ją między innymi z rywalizacją Lewicy z Razem i potrzebą mocniejszego podkreślania przez partię swojej odrębności w kwestiach światopoglądowych. Zalewska zwróciła natomiast uwagę, że posłanki Lewicy nie zamierzały odpuszczać sprawy i zapowiadały dalsze działania w Sejmie.