Janusz Palikot, w przeciwieństwie do szefa rządu, jest przeciwnikiem powoływania komisji śledczej w sprawie, która wstrząsnęła Platforma, a może zatrząść gabinetem Donalda Tuska.
Nie wierzę, że posłowie jakąkolwiek prawdę ustalą. Będzie to kompletny cyrk polityczny. Janusz Palikot, PO
Premier zapowiada
Za komisją śledczą opowiada się jednak większość posłów. Wiadomo na pewno, że poprą ją posłowie PiS i SLD. I choć PSL jest na razie wstrzemięźliwe w wypowiedziach na temat afery, po deklaracji premiera, można się spodziewać, że przystanie na propozycję powołania komisji. - Pan premier dzisiaj na spotkaniu z klubem zapowiedział, że będzie rekomendował powołanie tej komisji, taka jest linia partii. Moje stanowisko w tej sprawie jest takie, że nie wierzę w to, iż posłowie jakąkolwiek prawdę ustalą. Będzie to kompletny cyrk polityczny - przewiduje Palikot.
I pytał: A czy koledzy pani Błochowiak i pana Jaskierni, dzisiejsi liderzy SLD, i koledzy pana Gosiewskiego, który zablokował nowelizację tej ustawy w interesie tej mafii hazardowej, wyjaśnią jakąkolwiek prawdę? I sam sobie odpowiada Nie. Od tego jest prokuratura. CZYTAJ WIĘCEJ
Szef CBA zepsuł akcję?
Poseł PO odniósł się w swojej rozmowie także do samej akcji szefa CBA, broniąc pojawiających się opinii, że Kamiński zepsuł ją broniąc własnej pozycji. Zdaniem Palikota afera hazardowa mogłaby zakończyć się postawieniem zarzutów, gdyby nie przeciek do "Rzeczpospolitej".
- Zanim powstały realne, twarde dowody, które mogłyby posłużyć w prokuraturze do postawienia im zarzutów, uwalił całą sprawę robiąc przeciek do "Rzeczpospolitej". Gdyby tę sprawę dalej obserwowano, być może doprowadzono by do realnego postawienia zarzutów - powiedział. Po czym dodał znacznie ostrzej: - Nikt z nas nie może zaakceptować kogoś, kto uważa, że instytucja tego typu co CBA jest mniej warta, niż jego fotel prezesa.
Spotkanie o moralności
Poseł PO za ostre słowa pod adresem swoich klubowych kolegów, jak zapewnił, na wtorkowym spotkaniu z premierem nie został skarcony. - Nie wprost - przyznaje.
Więcej szczegółów dotyczących posiedzenia klubu zdradzić nie chciał. Powiedział jedynie: (Premier mówił - red.) o wartościach, o tym, żebyśmy byli bardziej skromni. Aby każdy z nas przeprowadził rachunek sumienia. Ja także. I każdy się zastanowił, czy nas władza i wysokie sondaże trochę nie uśpiły.
Zapytany o to, czy jest mu wstyd za swoje niedawne zachowanie i nawoływanie do dymisji m.in. Drzewieckiego i Chlebowskiego, odpowiedział: - Trochę sobie język pogryzłem. Ale niech tak będzie.
Pałac: NIE POZWOLIMY ZAMIEŚĆ TEJ SPRAWY POD DYWAN"
Źródło: TVN24, PAP