- Ola była naszym słońcem - mówił były wydawca TVN24 Lech Sołtys podczas uroczystości pogrzebowej. - Za to słońce chcę dziś podziękować w imieniu jej przyjaciół. I chcę, by wszyscy, którzy mogą nie wiedzieć, usłyszeli, kim dla przyjaciół była. Tych przyjaciół wielu z nas jest tutaj. Była i pozostanie dobrem - tylko nie takim naiwnym - takim dobrem dojrzałym, mądrym, rozumiejącym, słuchającym, kochającym - powiedział.
Droga Aleksandry Wierzbickiej
Aleksandra Wierzbicka z grupą TVN związana była przez 10 lat, z tego dziewięć jako producentka w TVN24. Od kilku lat pracowała jako kierowniczka produkcji w Eurosporcie.
Walczyła z nowotworem piersi. W 2018 roku przeszła dwie operacje mastektomii i rekonstrukcji piersi oraz wielomiesięczną rekonwalescencję. Udało jej się wrócić do sił. W 2023 roku wykryto u niej przerzut do węzła chłonnego i kości. Powstała wtedy zbiórka na jej leczenie.
Po wielu latach pracy w TVN24 przeniosła się do świata sportu. Najpierw do Polsatu Sport, a następnie - po wygranej z pierwszym nowotworem - do Eurosportu. Przez ostatnie lata, walcząc z kolejnymi nawrotami choroby, pracowała jako kierowniczka produkcji m.in przy igrzyskach olimpijskich w Pekinie i Paryżu.
Wspomnienie redakcyjnej koleżanki
W dniu śmierci Olę wspominali jej bliscy współpracownicy. - Była osobą niezwykłą, zjawiskową. Wiele osób, które ją poznały, określają ją 'chodzącym dobrem, ludzkim aniołem’. Mimo przerażających chorób, z którymi heroicznie zmagała się od lat, zawsze podchodziła do innych z humorem i sercem na dłoni, chętna do pomocy w każdej sytuacji. Biła od niej niezwykła, być może wynikająca też z jej ciężkich przeżyć zdrowotnych, głęboka empatia. W pracy troszczyła się o najmniejsze detale, czuła, że wszystko jest istotne, a szczególnie dobra atmosfera i szacunek do ludzi - podkreślał Maciej Słomczyński, dyrektor produkcji Eurosportu.
- Oleńka, bo tak o niej mówiliśmy, była zjawiskowo piękna. Wspominam o tym tylko dlatego, że choć trudno sobie to wyobrazić, serce miała jeszcze piękniejsze. Piękniejsze niż wszystko, co człowiek mógł zobaczyć, patrząc na nią z boku - wspominała Brygida Grysiak, zastępczyni redaktora naczelnego TVN24.
- To była jej potężna siła, w każdej sytuacji. Niezwykła wrażliwość, czułość dla drugiego człowieka. A przy tym radość z małych rzeczy i ten szczery śmiech, który wypełniał każdą przestrzeń - dodała Grysiak.
- Oleńka była wojowniczką. W chorobie walczyła nie tylko o zdrowie, ale też o swoje marzenia. O aktorstwie, o artystycznych występach przed kamerą. I była w tym wspaniała - podkreśliła Grysiak. - W każdym ze zdjęć i nagrań, którymi dzieliła się z nami, była bezgraniczna miłość do życia. Kto znał Oleńkę, ten wie, o czym mówię - dodała.