Za każdym razem przed napadem do sklepu czy stacji wchodził wysoki, dobrze zbudowany czarnoskóry mężczyzna, który kupował mało wartościowe rzeczy.
Chwilę potem podobnej postury zamaskowany człowiek wpadał do sklepu i terroryzował obsługę siekierą lub pistoletem. Przedmioty te potem porzucał lub zakopywał.
Z oszczędności jeździł autobusem
Na napady przyjeżdżał środkami komunikacji miejskiej. Policji powiedział później, że to z oszczędności. Przestępca jest bezrobotny, a zrabowane pieniądze chciał przeznaczyć na spłatę długu.
Śledczy zatrzymali bytomianina w niedzielę. W dniu zatrzymania mężczyzna obchodził 28 urodziny.
Wpadł po mszy
Policjanci czekali pod jego domem, aż wróci z kościoła. Jak się okazało, bezpośrednio przed przyjściem na mszę mężczyzna dokonał dwóch napadów w Bytomiu i Zabrzu.
Nadal miał przy sobie siekierę którą straszył obsługę i łup z ostatnich rabunków. Zaskoczony - dobrowolnie oddał narzędzie policjantom i nie stawiał oporu przy zatrzymaniu.
Zatrzymany posiada obywatelstwo polskie. Za sześć napadów, do których się przyznał grozi mu do 12 lat więzienia.
Źródło: tvn24.pl, student.pl