Nalot na "golasów"

Polska

TVN24Wśród nadwiślańskich nudystów byli sami mężczyźni - relacjonują strażnicy.

– Nadzy goście byli wszędzie. Żeby jeszcze nad Wisłą czy w krzakach. Ale oni normalnie po drodze chodzili - relacjonuje "Życiu Warszawy" jeden ze strażników miejskich, który uczestniczył we wtorkowym "nalocie" na stołecznych nudystów. Ci ostatni bronili się brakiem dokumentów i... immunitetem.

Straż miejska dostała zgłoszenie o nagich osobnikach opalających się na plaży nad Wisłą. To znane miejsce wśród naturystów - w okolicach Wału Miedzeszyńskiego, na obrzeżach stolicy.

"To plaża gwarna i tłoczna, największa w okolicach Warszawy. Niestety odwiedzają ją podglądacze – głównie żołnierze z pobliskiej jednostki" - opisano plażę na serwisie dla nudystów www.naturyzm.org.pl.

Nadzy faceci

Funkcjonariusze w sile dwóch wozów ruszyli na golasów wczoraj około godz. 14. Szybko dotarli na miejsce. – W ogóle nie było gołych kobiet! Sami faceci – dziwił się biorący udział w akcji strażnik. – Nadzy goście byli wszędzie. Żeby jeszcze nad Wisłą czy w krzakach. Ale oni normalnie po drodze chodzili. Jak ktoś ich mijał, to się tylko przyglądali i szli spokojnie dalej - relacjonował "ŻW".

Super fury

Jego kolega nie przypatrywał się mężczyznom w stroju Adama, lecz zwrócił uwagę na zaparkowane przy drodze auta. – Same ekskluzywne, drogie marki. Super fury – zachwycał się. Mina mu trochę zrzedła, kiedy zajrzał do mercedesa klasy S i... zobaczył sześciu panów, z których tylko jeden miał na sobie majtki.

... i immunitet

Funkcjonariusze rozbiegli się po plaży. Na drodze stróżom prawa stanął jednak postawny jegomość, uzbrojony w... plan zagospodarowania przestrzennego nabrzeża Wisły: – Jestem sędzią Sądu Najwyższego, mam immunitet, nie możecie mnie tknąć – wołał do strażników. – Możemy tu być – przekonywał. Tożsamości rzekomego sędziego nie udało się potwierdzić z prostej przyczyny - nie miał przy sobie dokumentów.

Tylko jeden mandat

Inni nudyści także odmówili okazania dokumentów – nie mieli ich przy sobie. Dlatego akcja strażników zakończyła się wystawieniem zaledwie jednego mandatu w wysokości 200 zł - za źle zaparkowany samochód.

Dlaczego funkcjonariusze w ogóle interweniowali? – Absolutnie nie można paradować na golasa po drodze, ani obnażać się w tym miejscu. Podstawą interwencji był 51. artykuł kodeksu wykroczeń o zakłócanie spokoju – mówi "ŻW" rzeczniczka straży miejskiej Agnieszka Dębińska-Kubicka.


Źródło: "Życie Warszawy"

Źródło zdjęcia głównego: TVN24