"Minda to bydlak, ale rozumiem Kalisza"

Goście "Magazynu 24 godziny" o "przypadkowości" podpisów
Goście "Magazynu 24 godziny" o "przypadkowości" podpisów
Źródło: TVN24
- Będę bronił Kalisza, bo wiem jak wygląda przyznawanie odznaczeń. To jest mechanizm bezwładności - tak w TVN24 były antyterrorysta Jerzy Dziewulski skomentował informację, że poseł SLD, będąc szefem MSWiA zaakceptował wniosek o przyznanie odznaczenia policjantowi krytykowanemu za śledztwo ws. porwania Olewnika. Goście "Magazynu 24 godziny" zastanawiali się, dlaczego doszło do tylu zaniedbań w sprawie porwania Krzysztofa Olewnika.

Remigiusz Minda - śledczy, którego rodzina oskarża o poważne zaniedbania w sprawie porwania Krzysztofa Olewnika, dostał cztery lata temu Srebrny Krzyż Zasługi. Wniosek o odznaczenie podpisał ówczesny szef MSWiA Ryszard Kalisz.

- Cały czas uważam, że Remigiusz Minda to "bydlak", ale rozumiem, jak doszło do tego, że został on odznaczony - mówił w "Magazynie 24 godziny" Jerzy Dziewulski. Były poseł i członek Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych tłumaczył w "Magazynie 24 godziny" jak w Polsce działa mechanizm przyznawania odznaczeń.

Władza oddolna

Kalisz podpisał odznaczenie mechanicznie. Nie był w stanie tego sprawdzić. Niestety, taki jest zwyczaj. dziewulski o odznaczeniu

Z byłym posłem zgodziła się minister w kancelarii premiera Julia Pitera. - W Polsce się dziwnie odznacza. Pamiętam sprawę człowieka, który dostał w 2002 roku odznaczenie za rozwój spółdzielczości bankowej, a wcześniej miał zarzuty w podobnej sprawie - mówiła Pitera.

Eugeniusz Kłopotek zwrócił uwagę, że nie tylko odznaczenia podpisywane są w ten sposób - Podobnie jest w kwestii prezydenckich ułaskawień. Ile jest tam różnych wątków tajemniczych i ile wpadek - mówił poseł PSL.

Pitera: Musiał być kret

Goście "Magazynu 24 godziny" komentowali również wypowiedź Ryszarda Kalisza, że w wśród funkcjonariuszy prowadzących śledztwo Olewnika był "kret".

Politycy podejrzewają działalność "kreta" w sprawie Olewnika

Politycy podejrzewają działalność "kreta" w sprawie Olewnika

- Chociażby jeden fakt wskazuje, że musiał być "kontakt" w policji - uważa Julia Pitera, wskazując na kradzież nieoznakowanego samochodu policyjnego z aktami sprawy. Minister dodała, że nie wyobrażalna jest sytuacja, aby bez ochrony zostawiać samochód z oryginałami akt.

Jerzy Dziewulski przyznał, że policjantom nie wolno opuszczać samochodu, którym konwojowane są akta. - Nie znam przypadku takiego lekceważenia – mówił Dziewulski.

Źródło: tvn24

Czytaj także: