Rzecznik prasowy komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej starszy brygadier Karol Kierzkowski mówił w czwartek rano we "Wstajesz i wiesz" w TVN24, że to była "jak zwykle trudna" noc. - Niestety 1 stycznia to jest bardzo pracowita służba dla strażaków w całej Polsce. I dla tych z państwowej straży, i dla ochotniczej straży pożarnej - dodał.
Przekazał, że "tylko przez pierwszą godzinę Nowego Roku strażacy odebrali ponad 330 zgłoszeń o pożarach".
Jak podkreślił, większość z nich wywołana była przez fajerwerki. Dodał, że było "bardzo dużo zdarzeń związanych z pożarami wiatr śmietnikowych, ale też budynków".
775 interwencji strażaków w noc sylwestrową
Kierzkowski poinformował, że od północy do 6 rano było 775 interwencji strażaków, w tym 546 w związku z pożarami. - Skala jest olbrzymia - powiedział.
Jak mówił, w poprzednich dniach w ciągu doby dochodziło do około 250-300 pożarów. - Teraz mamy tylko przez pierwsze sześć godzin blisko 550, więc widać, że rzeczywiście fajerwerki zrobiły swoją robotę i niestety powstały pożary w naszych domach, w obiektach mieszkalnych - zaznaczył.
Do poważniejszych pożarów doszło między innymi w Świnnej Porębie w województwie małopolskim, gdzie ogień objął budynek gospodarczy oraz częściowo dom jednorodzinny. Zginęła tam jedna osoba.
Ofiarę śmiertelną spowodował też pożar domu rodzinnego w Sarnach Wielkich (województwo opolskie).
W Wieleniu w Wielkopolsce, gdzie pożar zajął poddasze hotelu, na czas działań ratowniczo-gaśniczych ewakuowano 19 osób.
Autorka/Autor: js/akr
Źródło: TVN24, PAP
Źródło zdjęcia głównego: KSikorski / Shutterstock