Karol Nawrocki w siedzibie TK. Igor Tuleya: na ślubowanie się spóźnił

Prezydent Karol Nawrocki i poseł PiS Mariusz Gosek przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie
Sędzia Igor Tuleya: jeśli Nawrocki chciał jednak przyjąć ślubowanie od sędziego Berka, to się spóźnił,
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Paweł Supernak
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Trudno mi tłumaczyć tę sytuację i ten ruch pana prezydenta - powiedział sędzia Igor Tuleya w TVN24, komentując wizytę prezydenta Karola Nawrockiego w Trybunale Konstytucyjnym. Jak podkreślił, ciężko mu "pogodzić się z tym, że ktoś, kto powinien być strażnikiem konstytucji, tę konstytucję łamie".

Karol Nawrocki pojawił się w siedzibie Trybunału Konstytucyjnego w środę około godziny 16. Przed południem, po ślubowaniu w Sejmie, w Trybunale był też Maciej Berek. Prezes TK Bogdan Święczkowski oświadczył, że nie dopuścił go do orzekania "do czasu uzyskania informacji od pana prezydenta, czy uznaje to ślubowanie za złożone w jego obecności".

- Jeśli pan doktor Nawrocki chciał jednak przyjąć ślubowanie od sędziego Berka, to się spóźnił, bo pan sędzia Berek takie ślubowanie wobec prezydenta skutecznie złożył - skomentował w TVN24 sędzia Igor Tuleya ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia".

Prezydent Karol Nawrocki i poseł PiS Mariusz Gosek przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie
Prezydent Karol Nawrocki i poseł PiS Mariusz Gosek przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie
Źródło zdjęcia: PAP/Paweł Supernak

- Nie wiem, trudno mi tłumaczyć tę sytuację i ten ruch pana prezydenta - kontynuował.

Jak podkreślił Tuleya, "przede wszystkim ciężko mi się pogodzić z tym, że ktoś, kto powinien być strażnikiem konstytucji, tę konstytucję łamie". - Nie wiem, jakie jest tego wytłumaczenie. Mocny snus, prawny luz? - ironizował sędzia.

Tuleya o zdarzeniu w TK: po to mamy państwo, żeby reagowało

Berek relacjonował w "Kropce nad i" w TVN24, że Święczkowski uniemożliwił mu wejście do korytarza sędziowskiego i "wypchnął" go. Tuleya pytany o to zajście, powiedział: - Trochę czuję bezradność, ale ciągle wierzę w państwo, i uważam, że po to mamy państwo, żeby reagowało w takich sytuacjach. Jeśli prawo jest łamane, trzeba tego prawa bronić. Jeśli komuś dzieje się krzywda, jeśli jest atakowany funkcjonariusz, sędzia Berek, to państwo powinno stanąć w jego obronie.

Berek złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa i wnioskował o zabezpieczenie monitoringu.

Tuleya komentował również niedopuszczanie sędziów TK do orzekania. - Tutaj prawo jest jasne (...) Sejm wybiera sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent nie pełni tutaj żadnej roli. Jeśli, czy to pan doktor Nawrocki, czy pan Święczkowski, blokują objęcie służby przez pana sędziego Berka, tym samym naruszają prawo. Przede wszystkim łamią artykuł 194. konstytucji. I to jest smutne - ocenił.

Trybunał Konstytucyjny składa się z 15 sędziów, wybieranych indywidualnie przez Sejm na 9 lat spośród osób wyróżniających się wiedzą prawniczą. Ponowny wybór do składu Trybunału jest niedopuszczalny. Prezesa i Wiceprezesa Trybunału Konstytucyjnego powołuje Prezydent Rzeczypospolitej spośród kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
Art. 194 Konstytucji RP

Tuleya: w Trybunale Konstytucyjnym rządzą politycy

W kontekście zapowiadanych przez Święczkowskiego konsultacji z Nawrockim w sprawie ślubowania Berka Tuleya zwrócił uwagę na "zatarcie" trójpodziału władzy w okresie rządów PiS. - Była próba podporządkowania władzy sądowniczej politykom, i jak widać przede wszystkim na przykładzie sądu konstytucyjnego (TK), chyba to się udało (...). Rządzi tam nie prezes Trybunału Konstytucyjnego, ale politycy, przedstawiciele władzy wykonawczej.

Sędzia był pytany, czy postrzeganie Trybunału Konstytucyjnego jako niezależnego organu jest jeszcze możliwe. - Jestem optymistą, może trochę naiwnym, ale wierzę, że ten autorytet Trybunału Konstytucyjnego zostanie odbudowany. Pewnie się to nie stanie w ciągu pięciu, 10 lat, ale niestety to jest kwestia nie lat, tylko pokoleń - odpowiedział i ocenił, że może to potrwać 20-30 lat.

Jak zaznaczył, "to jest efekt działań polityków i próby upolitycznienia sądownictwa".

Źródło: TVN24
Czytaj także: