Starcie Kaczyńskiego i Giertycha na mównicy sejmowej

02 1000 sejm-0002
Starcie Kaczyńskiego i Giertycha na mównicy sejmowej
Źródło: TVN24

Najpierw Jarosław Kaczyński wszedł na mównicę i nazwał Romana Giertycha "głównym sadystą" w kraju. Po chwili - gdy Giertych zajął jego miejsce na mównicy - prezes PiS stanął koło niego i, przeszkadzając w wypowiedzi, nazwał między innymi "łobuzem". - Jarku, siadaj, spokojnie - odpowiadał mu poseł KO. Wokół zaczęli się gromadzić inni posłowie PiS, którzy posła KO nazwali "mordercą". Tak zaczęły się środowe obrady Sejmu.

Jarosław Kaczyński wszedł na mównicę tuż przed godziną 10.30. Zaczął mówić o zabójcy Ryszardzie Cybie, o śmierci swojej współpracowniczki Barbary Skrzypek, którą - jak chcieliby politycy PiS-u przekonujący o tym od kilku tygodni - należałoby uznać za "ofiarę reżimu" obecnie rządzącej koalicji oraz o aresztowanej Annie W. - urzędniczce w KPRM za rządów Mateusza Morawieckiego - która jest oskarżona m.in. o funkcjonowanie w zorganizowanej grupie przestępczej.

Skrzypek zmarła trzy dni po przesłuchaniu w prokuraturze, w którym brał udział m.in. przedstawiciel kancelarii Romana Giertycha. Ani ona, ani jej pełnomocnik nie złożyli żadnego zażalenia w sprawie trybu i sposobu jego przeprowadzenia. Skrzypek przed śmiercią - i już po przesłuchaniu - rozmawiała za to z Jarosławem Kaczyńskim, o czym prezes PiS poinformował jednak dopiero po jej śmierci.

Kaczyński: Giertych sadysta

- Mamy z jednej strony humanitarną decyzję o zwolnieniu mordercy (Ryszarda Cyby, zabójcy Marka Rosiaka w biurze PiS w Łodzi - red.), a z drugiej strony mamy znęcanie się nad kobietami, dwoma paniami z Ministerstwa Sprawiedliwości w sposób wyjątkowo wręcz ohydny, można powiedzieć "urbanowski". Znęcanie się nad panią W. (Kaczyński podał jej nazwisko - red.) i co gorsza jeszcze nad jej bardzo ciężko chorym synem. Mamy do czynienia także z doprowadzeniem do śmierci świętej pamięci Barbary Skrzypek poprzez haniebne przesłuchanie. I mamy tutaj na sali głównego sadystę Giertycha - oświadczył z sejmowej mównicy Jarosław Kaczyński. 

CZYTAJ WIĘCEJ W KONKRET24: Jak PiS buduje mit "ofiary reżimu" >>>

Dodał, że to "jego człowiek, jego adwokat najbardziej się znęcał podczas tego przesłuchania (Skrzypek - red.)". - To jest dzisiaj sprawa naprawdę bardzo ważna, w najwyższym stopniu ważna, bo musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy demokracja walcząca to jest odrzucenie już wszystkich reguł cywilizacji europejskiej, czy jednak jeszcze może coś pozostało - stwierdził prezes PiS. 

Kaczyński wniósł w środę o zwołanie Konwentu Seniorów celem zwołania nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu, aby rozmawiać o "humanitaryzmie w demokracji walczącej".

Kaczyński o "głównym sadyście Giertychu"
Źródło: TVN24

Giertych do Kaczyńskiego: siadaj, spokojnie, mów mi wuju

Po przemówieniu Kaczyńskiego na mównicę wszedł poseł KO Zbigniew Konwiński, który zwrócił się do prezesa PiS. - Całe wasze rządy to było łamanie praworządności w Polsce i próba podporządkowania sobie wymiaru sprawiedliwości - powiedział. - ‎Pan chciałby ręcznie sterować, co mają sędziowie robić, pan chciałby ręcznie sterować i mówić, co jest dla pana dobre, jaki wyrok jest dla pana dobry, jaki wyrok jest dla pana zły. Panu się czasy pomyliły, to nie jest PRL, pan mentalnie jest w PRL-u - kontynuował Konwiński. Po słowach posła KO Kaczyński chciał wejść na mównicę, jednak zajął na niej miejsce Roman Giertych. - Panie marszałku, wysoki Sejmie, zostałem nazwany sadystą przez pana Jarosława Kaczyńskiego. Jarku, siadaj, spokojnie, uspokój się - powiedział, zwracając się bezpośrednio do prezesa PiS, który od pierwszych słów Giertychowi przeszkadzał. - ‎ Nie jestem z tobą po imieniu, łobuzie - odpowiedział Kaczyński. Giertych potwierdził, że nie są ze sobą po imieniu, "tylko badacze genealogii wykazali, że jest wujkiem pana Kaczyńskiego, daleko spowinowaconym". - Mów mi wuju, Jarku - dodał Roman Giertych.

Wtedy też ze swoich miejsc podniosła się część posłów PiS, którzy otoczyli mównicę. - Złaź, morderco! - zaczęła powtarzać posłanka Iwona Arent, wskazując palcem na Giertycha. Do okrzyków dołączyła reszta posłów z ugrupowania, skandując: - Morderca, morderca!

Przerwał to wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski, który poprosił o opuszczenie mównicy przez wszystkich zgromadzonych i zarządził dziesięciominutową przerwę.

Jarosław Kaczyński i Roman Giertych
Jarosław Kaczyński i Roman Giertych
Źródło: TVN24

Śmierć Barbary Skrzypek

Barbara Skrzypek zmarła 15 marca w wieku 66 lat - jak wykazała sekcja zwłok - na zawał. Okoliczności jej śmierci bada Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga. Środowisko PiS chciałoby powiązania śmierci Skrzypek z jej przesłuchaniem 12 marca.

Skrzypek zeznawała wówczas w charakterze świadka w śledztwie w sprawie spółki Srebrna i "dwóch wież". Przesłuchanie odbyło się bez udziału pełnomocnika Skrzypek, który nie został do niego dopuszczony (na co zezwalają przepisy prawa). Prowadząca przesłuchanie prokurator Ewa Wrzosek tłumaczyła, że nie była to jej "dobra czy zła wola", ale decydowały o tym przepisy, "okoliczności faktyczne", "interes prawny i faktyczny świadka".

CZYTAJ WIĘCEJ W KONKRET24: Śmierć Barbary Skrzypek. Jak zbudowano przekaz "pierwsza ofiara reżimu"

Prokuratura Okręgowa w Warszawie oświadczyła, że Skrzypek nie zgłaszała żadnych zastrzeżeń co do formy i długości przesłuchania, a oprócz problemów z czytaniem nie zgłaszała też żadnych dolegliwości zdrowotnych. Minister sprawiedliwości Adam Bodnar zapowiedział dokładne wyjaśnienie wszystkich okoliczności śmierci, a także analizę decyzji prokurator Wrzosek o odmowie udziału pełnomocnika w przesłuchaniu.

Prezes PiS po przesłuchaniu rozmawiał ze Skrzypek. O tym, że doszło do tej rozmowy, poinformował już po jej śmierci.

Wrzosek, która dostała wiele gróźb w ostatnich tygodniach, ma teraz ochronę.

Barbara Skrzypek współpracowała z Jarosławem Kaczyńskim przez ponad 30 lat. Pełniła kluczowe funkcje, w tym m.in. szefowej kancelarii czy dyrektora biura prezydialnego PiS. Odpowiadała za układanie kalendarza prac Jarosława Kaczyńskiego, umawianie spotkań czy pilnowanie istotnych dokumentów. Była także pełnomocniczką Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego, głównego udziałowca spółki Srebrna, mającego odpowiadać za budowę wieżowców Srebrna Tower w centrum Warszawy.

We wrześniu 1980 roku, a więc tuż po podpisaniu porozumień sierpniowych, Barbara Skrzypek podjęła pracę w Urzędzie Rady Ministrów PRL. Przez dziewięć kolejnych lat pracowała tam u boku czterech premierów PRL: Józefa Pińkowskiego, Wojciecha Jaruzelskiego, Zbigniewa Messnera i Mieczysława Rakowskiego.

TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Czytaj także: