Rzecznik Prokuratury Krajowej prokurator Przemysław Nowak poinformował w piątek o przesłuchaniu Jarosława Kaczyńskiego w charakterze świadka w śledztwie odnoszącym się do kwestii niedopuszczenia do orzekania sędziów TK.
- Nic specjalnego nie było. To były pytania w gruncie rzeczy o oceny prawne tego, co się dzieje ostatnio. Ja te oceny przedstawiłem, chociaż w gruncie rzeczy nie musiałem, ale przedstawiłem - powiedział prezes PiS dziennikarzom po wyjściu z prokuratury.
Dodał, że "przesłuchanie było przeprowadzone w sposób prawidłowy, bardzo kulturalny, tak że nie ma żadnych pretensji".
Kaczyński potwierdził, że pytania dotyczyły niedopuszczenia sędziów do orzekania. - I chodziło o to, jaka jest sytuacja, w mojej ocenie oczywiście, prawna z tym związana. Z tym że nie ukrywam, że (...) to jest ocena niemożliwa do podważenia. Nie dlatego, że ja jestem taki mądry jako prawnik, chociaż może nie jestem taki zupełnie głupi, tylko po prostu dlatego, że formują to pracownicy, którzy, mają status jako prawnicy znacznie wyższy niż ja, bo ja mam doktorat, a oni są profesorami. I to doktorat sprzed pół wieku - powiedział.
Pytany, czy chodziło o wydarzenia z 14 października po zaprzysiężeniu Macieja Berka na sędziego TK, czy o cały kontekst, odparł, że o "cały kontekst tej całej sprawy".
Przesłuchanie Kaczyńskiego i Goska. Żurek komentuje
Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek przekazał po południu, że oprócz Kaczyńskiego prokuratorzy z Zespołu ds. zapobiegania negatywnym skutkom orzeczeń wydanych przez sędziów nominowanych w procedurze z udziałem neoKRS Prokuratury Krajowej przesłuchali w charakterze świadka także posła PiS Mariusza Goska.
"Przez lata niektórzy mogli mieć poczucie, że są ponad prawem. Że wystarczy polityczna siła, partyjna ochrona i odpowiednio dużo władzy, by bezkarnie łamać zasady państwa prawa. Ten czas się skończył" - napisał.
Spór wokół zaprzysiężenia sędziów TK. Śledztwo prokuratury
Śledztwo to zostało wszczęte w Prokuraturze Krajowej pod koniec kwietnia tego roku. Dotyczy niedopuszczenia do orzekania czworga spośród sześciorga wybranych w marcu przez Sejm sędziów TK: Krystiana Markiewicza, Marcina Dziurdy, Anny Korwin-Piotrowskiej i Macieja Taborowskiego. Zawiadomienie w tej sprawie złożyło dwoje pozostałych wybranych wtedy sędziów TK - jednak dopuszczonych do orzekania - Magdalena Bentkowska i Dariusz Szostek.
W ramach śledztwa pod koniec września przedstawiono zarzuty między innymi nadużycia uprawnień i niedopełnienia obowiązków dwóm osobom: dyrektor kancelarii TK oraz komendantowi Straży Trybunalskiej. Ponadto w ramach śledztwa jako świadka przesłuchano w maju szefa kancelarii prezydenta Zbigniewa Boguckiego. Prokuratura chce też przesłuchać w tej sprawie prezydenta Karola Nawrockiego.
Do prokuratury skierowane zostały też inne zawiadomienia dotyczące Trybunału.
Pod koniec września, zawiadomienie złożył wybrany w czerwcu przez Sejm sędzia TK Sławomir Patyra. Dotyczy ono podejrzenia wyznaczania składów orzekających w Trybunale z pominięciem ustawy.
Zawiadomienie złożył też w październiku Maciej Berek - jeden z wybranych przez Sejm obecnej kadencji sędziów TK, od których prezydent nie odebrał ślubowania. Zawiadomienie dotyczy sytuacji z 14 października, gdy Berek po złożeniu w Sejmie ślubowania z formułą, że robi to "wobec prezydenta”, udał się do siedziby TK i chciał przejść do pokoju sędziów.
Według Berka prezes TK Bogdan Święczkowski "fizycznie uniemożliwił" mu wejście do prowadzącego tam korytarza. W związku z tym Berek złożył zawiadomienie dotyczące "naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza".
16 października do siedziby TK udał się prokurator, by zabezpieczyć monitoring i dokumentację niezbędną do postępowania. Prezes Święczkowski zdecydował o dobrowolnym wydaniu żądanych dokumentów.