Marcin Bosacki został zapytany, czy minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz jest lizusem. - Nie, ja bym tak tego nie powiedział - odparł.
Wówczas prowadząca Agata Adamek przypomniała, że już to zrobił. Jest to nawiązanie do zeszłotygodniowej rozmowy Bosackiego w Radiu ZET, w której był pytany o używanie przez szefa MON nazwy Fort Trump wobec budowanej bazy wojsk amerykańskich w Bolesławcu na Dolnym Śląsku. Wówczas wiceminister oznajmił, że "zawsze był przeciwny tego typu lizusostwu".
- Uważam, że pomysł zgłoszony przez prezydenta [Andrzeja - red.] Dudę sześć czy siedem lat temu, żeby amerykańskie instalacje wojskowe w Polsce nazywać na siłę Fort Trump - mimo że szczerze mówiąc ze strony Trumpa czy jego otoczenia taka propozycja nie padła - był lizusowski - ocenił Bosacki.
Stwierdził też, że według niego "jeśli ktoś w tej chwili ten pomysł powiela czy powtarza, może to jest jakieś przejęzyczenie".
Bosacki: jesteśmy poważnym sojusznikiem
Bosacki zaznaczył przy tym, że "bardzo ceni pracę państwową pana premiera Kosiniaka-Kamysza". - Natomiast rzeczywiście uważam, że Polska jest na tyle poważnym sojusznikiem i krajem, że nie musi, starając się o amerykańskie inwestycje w korzystne dla nas projekty zbrojeniowe na terenie Rzeczypospolitej, w ten sposób tego argumentować - ocenił.
- Przekonywanie Amerykanów, że coś musi się nazywać imieniem urzędującego w tej chwili prezydenta USA, obojętnie czy on się nazywa Trump, czy parę lat temu Biden, jest niepotrzebne - dodał wiceminister.
Autorka/Autor: Kamila Grenczyn/ads
Źródło: TVN24, Radio ZET
Źródło zdjęcia głównego: Paweł Supernak/PAP