W środę warszawski sąd okręgowy stwierdził prawną dopuszczalność wydania rosyjskiego archeologa Aleksandra Butiagina stronie ukraińskiej - powiedział obrońca Rosjanina mecenas Adam Domański.
Ukraińscy śledczy podejrzewają go o częściowe zniszczenie obiektu dziedzictwa kulturowego na Krymie.
Obrońca przekazał, że argumentacja obrony na tym etapie nie przekonała sądu. - Będziemy składać zażalenie na tę decyzję, czekamy na doręczenie pisemnego uzasadnienia - dodał Domański.
Szef rosyjskiej Federalnej Agencji ds. Wspólnoty Niepodległych Państw, Rodaków Mieszkających za Granicą i Międzynarodowej Współpracy Humanitarnej Jewigienij Aleksandrowicz Primakow nazwał osoby odpowiedzialne za decyzję o ekstradycji "szumowinami" - podała rosyjska agencja prasowa TASS.
Butiagin został aresztowany 4 grudnia 2025 roku. Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński w rozmowie 11 grudnia z reporterem TVN24 Michałem Gołębiowskim wyjaśnił, że zatrzymany miał wizę strefy Schengen wydaną we Włoszech i mógł legalnie przybyć do Polski. - Przyleciał z Amsterdamu, był w Warszawie, wybierał się do Belgradu na konferencję naukową - doprecyzował.
Archeolog prowadził wykopaliska na Krymie
Zgodnie z wnioskiem z 13 listopada 2025 roku prokuratury ukraińskiej o ekstradycję, Aleksander Butiagin jako kierownik Sekcji Archeologii Starożytnej Północnego Regionu Morza Czarnego Federalnego Zakładu Kultury Ermitaż w latach 2014-2019, nie mając stosownych pozwoleń na prowadzenie prac wykopaliskowych, prowadził je na terenie archeologicznego kompleksu "Starożytne miasto Myrmekjon" w Kerczu na Krymie.
Ponadto, jak przekazała strona ukraińska, swymi pracami miał zniszczyć kompleks archeologiczny. Straty szacowane są na ponad 200 milionów hrywien (ponad 16,5 milionów złotych). Za pierwszy zarzut według prawa ukraińskiego grozi Butiaginowi grzywna, za drugi do pięciu lat więzienia.
Opracował Adrian Wróbel
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Rafał Guz