Dariusz Nowak: To działo się przynajmniej od kilkunastu tygodni
O zdarzeniu w kwietniu zawiadomiły kuratora sądowego siostry zakonne z przedszkola. Informowały, że dwoje dzieci, rodzeństwo: pięcioletnia dziewczynka i dziewięcioletni chłopiec, są bardzo zaniedbane. Dodatkowo, u 5-letniej dziewczynki zauważyły bowiem dziwne owrzodzenia na ciele, wymagające leczenia. Ponieważ rodzina - wielodzietna i patologiczna - nie mogła im tego leczenia zapewnić, w lipcu sąd umieścił dzieci w rodzinie zastępczej o charakterze pogotowia opiekuńczego.
Lekarze: To kiła
Choroby dziewczynek nie mogli zdiagnozować lekarze dermatolodzy, dlatego umieszczono je w krakowskim szpitalu. Tam lekarze stwierdzili, iż jest to nabyta choroba weneryczna - kiła.
Matka zarażonych dziewczynek: Nic nie wiedziałam.
Zastępca prokuratora rejonowego w Krakowie Mariusz Słomka poinformował, że wytypowano już grono osób, które zostały przebadane na obecność choroby. Wyniki jednak jeszcze nie dotarły do prokuratury. Prokurator Słomka podkreślił, że nikt dotychczas nie został zatrzymany. Nikomu też nie przedstawiono zarzutów.
Wiceprezes oświęcimskiego Sądu Rejonowego Urszula Piekara potwierdziła, że dzieci miały różnych ojców. Jeden z nich przebywa w więzieniu. Matka stale korzysta z pomocy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.
Może uciec za granicę
Policja poszukuje mężczyznę
Śledztwo w sprawie możliwego wykorzystywania seksualnego dzieci i zarażenia ich chorobą weneryczną prowadzi prokuratura w Oświęcimiu. Poszukuje m.in. mężczyzny, który miał kontakty seksualne z dziećmi. Policja przekonuje, że wie, kim jest mężczyzna i zapewnia, że robi wszystko, aby go złapać. Istnieje obawa, że może on uciec za granicę.
Źródło: PAP, TVN24, IAR
Źródło zdjęcia głównego: TVN24