Polska

"82 proc. osadzonych czyta"

Polska

Biblioteki Sąsiedzkie to miejsca wyjątkowe, gdzie wcale nie książki są najważniejsze

- Biblioteka Sąsiedzka zbiera wszystko: ludzkie umiejętności, problemy i doświadczenia - mówi Maria Dąbrowska-Majewska z fundacji "Zmiana" prowadzącej te wyjątkowe biblioteki. A to nie jedyna inicjatywa tej fundacji. Materiał "Faktów" TVN.

Pierwsza Biblioteka Sąsiedzka powstała na warszawskiej Pradze, w tej chwili w całej Polsce działa już sześć takich miejsc.

- Tu nic nigdy nie zostało kupione, wszystko ludzie nam przynieśli - mówi Dąbrowska-Majewska pokazując skromne wnętrza jednej z bibliotek prowadzonych przez fundację "Zmiana".

- Książki są tylko pretekstem do spotkania z drugim człowiekiem. Są tak genialnym pretekstem, że wokół nich rozmowy toczą się nieustannie - opowiada jedna z organizatorek Bibliotek Sąsiedzkich.

Miejsca te przeznaczone są dla ludzi, którzy czują się wykluczeni i nie stać ich na kupno książek, ale te biblioteki są także dla tych, którzy po prostu chcą miło spędzić czas.

"Niektórzy przychodzą wypłakać się w rękaw"

- Myślę, że integruje to ludzi tutaj - mówi Sawa Filipowicz, jedna z użytkowniczek takiej biblioteki. Dodaje, że jest to miejsce, które niektórym pozwala zapomnieć o niepowodzeniach w ich codziennym życiu.

Zgadza się z tym Artur Rudaś z Fundacji "Zmiana". - Niektórzy przychodzą wypłakać się w rękaw. Potrzebują się po prostu wyżalić - twierdzi Rudaś.

Fundacja "Zmiana" działa wielotorowo. Oprócz Bibliotek Sąsiedzkich organizuje też zbiórki książek dla zakładów karnych. - 82 proc. osadzonych czyta - mówi Dąbrowska-Majewska i chwali się podziękowaniami otrzymanymi od osadzonych. - Gdyby nie to (podziękowania od więźniów - red.) to myślę, że już dawno byśmy przestali te książki zbierać - twierdzi Dąbrowska-Majewska.

Więcej materiałów stronie "Faktów" TVN.

Autor: PM//gak / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24