- Woda już jest powodziowa, taka mętna, jakby glinę rozpuścić w wiadrze - przyznaje patrząc na Wisłę Tadeusz Lamapart, rybak z Mikoszewa. - Jest brunatna, a będzie jeszcze ciemniejsza - dodaje. Jak mówi, on i inni mieszkańcy nadmorskich miejscowości, właśnie brudnej wody z rzek obawiają się najbardziej. - Największym zagrożeniem to jest ten syf, jak to pójdzie na plaże - mówi.
O tym, że zagrożenie jest realne, mówi także prof. Jacek Namieśnik, dziekan wydziału chemicznego Politechniki Gdańskiej. - To jest bardzo duże zagrożenie, ponieważ każda rzeka, a zwłaszcza te duże, jak Wisła czy Odra transportują wszystkie zanieczyszczenia ze zlewni do Morza Bałtyckiego, oprócz tego dochodzi to wszystko, co się wymywa z pól - mówi. Do Bałtyku spłyną m.in. tony śmieci, szczątki zwierząt, chemikalia. Część z nich może osadzić się na plażach.
Dobrej myśli jest jednak Jacek Jaworski, marynarz z Gdańska. - Myślę, że ruch morza zabierze to dalej. W pierwszej chwili może będzie jakieś skupienie zanieczyszczeń, ale potem to się wszystko wymiesza. Morze sobie z tym poradzi - uspokaja.
Źródło: tvn24