Radny obwodu lwowskiego "osobą niepożądaną"? Kierwiński: został wpisany do rejestru

Radosław Sikorski
Bosacki o decyzji Lwowskiej Rady Obwodowej: trzymamy za słowo kancelarię Zełenskiego
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Paweł Supernak
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Podpisałem wniosek o wpisanie na listę osób niepożądanych w RP autora pomysłu ustanowienia 2027 rokiem dowódcy UPA - przekazał w środę minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Później dodał, że wniosek dotyczyć będzie całej strefy Schengen. Marcin Kierwiński potwierdził, że Szeremeta został wpisany do rejestru i otrzymał zakaz wjazdu do Schengen.

"Podpisałem wniosek o wpisanie na listę osób niepożądanych w RP wobec radnego obwodu lwowskiego S. Szeremeta, rekonstruktora Galizien Waffen-SS, autora pomysłu ustanowienia 2027 rokiem R.Szuchewycza, dowódcy UPA, który wydawał rozkazy wysiedlania i mordowania Polaków" - napisał w środę na platformie X minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.

We wcześniejszym, już usuniętym, wpisie minister omyłkowo napisał o radnym Lwowa, a nie obwodu lwowskiego.

W kolejnym wpisie Sikorski uzupełnił: "Na 5 lat, do całej strefy Schengen".

Szef MSWiA Marcin Kierwiński przekazał później, że na wniosek Sikorskiego Szeremeta "został wpisany do rejestru osób niepożądanych z zakazem wjazdu i pobytu w państwach strefy Schengen na pięć lat do 20 października 2031 roku".

Zgodnie z obowiązującymi przepisami wykaz cudzoziemców, których pobyt na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej jest niepożądany, prowadzi Szef Urzędu do Spraw Cudzoziemców (UdSC). Umieszczenia danych cudzoziemca w wykazie dokonuje szef UdSC z urzędu lub na wniosek między innymi Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Ministerstwa Obrony Narodowej lub szefów Komendy Głównej Policji, Straży Granicznej, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu i Krajowej Administracji Skarbowej.

W przypadku gdy szef UdSC nie uwzględni wniosku, organ wnioskujący może zwrócić się z wnioskiem o rozstrzygnięcie sprawy do szefa MSWiA, a ten może nakazać UdSC umieszczenie danych cudzoziemca w wykazie. Umieszczenie danych cudzoziemca w wykazie może nastąpić bez jego wiedzy i zgody.

Wpis o odmowie wjazdu lub pobytu w krajowym rejestrze jest przekazywany do wspólnej bazy danych wszystkich państw strefy Schengen. Sprawia to, że cudzoziemiec nie zostanie wpuszczony przez granicę żadnego innego kraju strefy.

Szeremeta: dziwna decyzja polskich władz

Szeremeta zapytany został o tę sprawę przez portal Zaxid.net. Stwierdził, że uważa tę decyzję za "dziwną", gdyż podobne uchwały podejmowano już w przeszłości wiele razy.

"Reakcja polskich przedstawicieli rządu i środowisk politycznych na tę decyzję jest co najmniej dziwna, ponieważ takie decyzje o ogłaszaniu lat UPA i Romana Szuchewycza podejmowano już wielokrotnie. Nie tylko przez lwowską, ale również przez inne rady obwodowe. Nie jest to nic nowego" - mówił.

Deputowany w rozmowie z portalem wyraził przekonanie, że Ukraińcy mają prawo samodzielnie określać, kto jest ich bohaterem, i oddawać im hołd.

"Decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej nie była skierowana przeciwko komukolwiek, a tym bardziej przeciwko Polakom czy Polsce, jak interpretują to polscy politycy. Jej celem jest godne upamiętnienie bojowników o wolność i niepodległość Ukrainy. Żołnierze UPA, Roman Szuchewycz i Ołeh Olżycz to symboliczne postacie ukraińskiego ruchu narodowowyzwoleńczego" - oświadczył.

"To nasza historia, nasi bohaterowie"

Swiatosław Szeremeta to deputowany Lwowskiej Rady Obwodowej i szef komisji kultury. - Jest to nasza historia, nasi bohaterowie i powinniśmy w należny sposób uszanować ich pamięć - tak radny argumentował pomysł uhonorowania dowódcy UPA.

Lwowska Rada Obwodowa ogłosiła 2027 rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), jej dowódcy Romana Szuchewycza oraz działacza Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) Ołeha Olżycza. Decyzja ta zapadła we wtorek na plenarnym posiedzeniu Lwowskiej Rady Obwodowej, która jest odpowiednikiem polskiego sejmiku wojewódzkiego.

Swiatosław Szeremeta
Swiatosław Szeremeta
Źródło zdjęcia: PAP/Vladyslav Musiienko

Lwowska Rada Obwodowa wyjaśniła, że decyzja o ogłoszeniu przyszłego roku rokiem Szuchewycza związana jest ze 120. rocznicą "urodzin (tego) wybitnego ukraińskiego działacza państwowego, wojskowego i politycznego, naczelnego dowódcy Ukraińskiej Powstańczej Armii".

Wiceszef MSZ Marcin Bosacki powiedział w środę rano w "Rozmowie Piaseckiego", że najbliżsi współpracownicy prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełeńskiego złożyli obietnicę, iż "decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej nie wejdzie w życie, czyli nie będzie roku UPA i Romana Szuchewycza".

Prezydent Krakowa proponuje zawieszenie partnerstwa z Lwowem

Na decyzję ukraińskiego samorządu zareagował też nowy - zaprzysiężony we wtorek - prezydent Krakowa Łukasz Gibała. - Czasami jest tak, że historia nas zaskakuje i nie spodziewałem się, że to będzie jedna z pierwszych moich decyzji, ale wczoraj władze Lwowa zdecydowały o ustanowieniu roku 2027 rokiem UPA i Romana Szuchewycza. Uważam, że jako Kraków, jako miasto partnerskie Lwowa, powinniśmy zareagować - powiedział. Decyzję podjęły jednak nie władze Lwowa, a obwodu lwowskiego.

Łukasz Gibała podczas zaprzysiężenia na prezydenta Krakowa
Łukasz Gibała podczas zaprzysiężenia na prezydenta Krakowa
Źródło zdjęcia: PAP/Łukasz Gągulski

Gibała podkreślił, że zależy mu na relacjach z Ukrainą, ale zastrzegł, że muszą być one budowane "w oparciu o pojednanie" i "na prawdzie historycznej". - Nie możemy akceptować takiej sytuacji, gdzie Ukraińcy chcą gloryfikować ludobójców, którzy mordowali Polaków. Moja reakcja jest stanowcza, choć wyważona. Proponuję zawieszenie, nie zerwanie, ale zawieszenie partnerstwa, jakie od dawna panuje między dwoma miastami, między Krakowem a Lwowem - powiedział prezydent Krakowa. I złożył w tej sprawie projekt uchwały.

Tusk: to jest niemądre, szkodzi Ukrainie

Do sprawy odniósł się także premier Donald Tusk, który stwierdził, że nie ma zamiaru "komentować ani analizować zachowań radnych obwodu takiego czy innego w Ukrainie". - To jest niemądre. To szkodzi Ukrainie - powiedział Tusk. - Dla nas to jest oczywiście zawsze bardzo irytujące i w Polsce nie rozumiemy tego typu działań, tym bardziej że one są przede wszystkim wbrew interesom Ukrainy - dodał.

Donald Tusk poinformował też, że rozmawiał o tej sprawie z prezydentem Zełenskim, uprzedzając go, że "każdy tego typu gest [...] bardzo utrudnia przyjaciołom Ukrainy i zwolennikom jak najbliższej współpracy, pracę". Podkreślił, że Zełenski "nie jest w tym przypadku za to odpowiedzialny".

Decyzję skomentował wcześniej m.in. szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, według którego "konieczne jest odcięcie się władz Ukrainy od tego stanowiska".

Źródło: tvn24.pl, PAP
Czytaj także: