Donald Trump postawił ultimatum dla Rosji, dając Władimirowi Putinowi 50 dni na porozumienie z Ukrainą pod groźbą surowych ceł. Jak to wszystko odczytywane jest w Moskwie? - Oni są w tej chwili bardzo ostrożni. Naturalną koleją rzeczy byłyby napady na Trumpa, bo oni zdają sobie sprawę z tego, że sytuacja się zmieniła - skomentował Wacław Radziwinowicz w programie "Horyzont" w TVN24+. Jak zaznaczył, "teraz Trump nie podsuwa im miłego Witkoffa, tylko pojawił się Steven Kellogg", który był zwolennikiem dostaw broni do Ukrainy i nacisku ekonomicznego na Rosję. Według wieloletniego korespondenta "Gazety Wyborczej" w Rosji "mamy do czynienia z zupełnie inną sytuacją", ponieważ "do tej pory rozmowy o dostarczaniu broni dla Ukrainy były przy Trumpie tematem tabu", a "to się zmieniło". Wskazał, że Rosjanie "starają się ciągle jeszcze pieścić ucho Trumpa". - Mówią, że wciąga go błoto waszyngtońskie, że się bidenizuje - dodał. Radziwinowicz wspomniał też, że rosyjskie media "sugerują, że Trump był aktywnym uczestnikiem pedofilskich orgii u Epsteina". - Nie ma ataków, ale jest podgryzanie. Ciągle z nadzieją na to, że jednak Trump da się wodzić za nos - stwierdził.