Jak przechodziłem okres transformacji, to kiedyś zrobiłem taki porządny rachunek sumienia i z tego wyszła jakaś ilość istot, którym zabrałem życie - mówił Zenon Kruczyński. Były myśliwy jest dziś publicystą i aktywistą ekologicznym, zaangażowanym na rzecz zmiany stosunku wobec zwierząt i środowiska. W rozmowie z Piotrem Jaconiem zwrócił uwagę, że myśliwi bardzo potrzebują zmyślać na jego temat i "mogą zmyślać co chcą". - Myśliwi do dzisiaj na tym jadą, że byłem jakimś przepotwornym mięsiarzem, który strzelał jak z karabinu maszynowego we wszystko, co się rusza - opowiedział. Według niego "myśliwi nie mogą dopuścić do tego, że on się z tym rozliczył na poważnie". Pytany, czy czegoś mu brakuje z tamtego życia, Kruczyński podkreślił, że to był bardzo trudny czas w jego życiu. - Ja tego nie widziałem, ale zostawiać za sobą smugę śmierci, krew, która się cały czas leje, to jest bardzo trudne życie - powiedział. Kruczyński wspomniał, że kiedyś oburzał się na określenie "były myśliwy", ale pomyślał sobie, że tak wyjątkowo ułożyło się jego życie, że można stanąć przed ludźmi jako pełnomocnik zwierząt i mówić wiarygodnym głosem. Jak wskazał, "myśliwi widzą świat od tej grubszej, drewnianej strony kolby, a z przodu jest mały, czarny wylot, który jest w każdej chwili gotowy wypluć śmiercią". - Ta perspektywa, na którą jesteśmy chorzy, wymaga odwrócenia, bo inaczej nie poczujemy się na Ziemi jej współmieszkańcami - dodał.