W związku z unieważnieniem tysięcy kandydatur polityków umiarkowanych i z ramienia reformistów, w piątkowych wyborach parlamentarnych w Iranie spodziewane jest zwycięstwo frakcji konserwatywnej. Irańczycy wybiorą na kolejne cztery lata członków 290-miejscowego parlamentu, a także następców zmarłych członków Zgromadzenia Ekspertów.
Mającym ogromną władzę organem odpowiedzialnym za nadzorowanie wyborów w Iranie jest Rada Strażników Konstytucji, zdominowana przez konserwatystów. Składająca się z sześciu muzułmańskich duchownych, wyznaczonych przez najwyższego przywódcę duchowo-politycznego Aliego Chameneia i sześciu prawników, zaproponowanych przez wymiar sprawiedliwości i zatwierdzonych przez parlament, odpowiada za zatwierdzenie lub unieważnienie kandydatur w wyborach na podstawie szeregu kryteriów, takich jak lojalność wobec Islamskiej Republiki Iranu.
Przed tegorocznymi wyborami Rada spośród prawie 14,5 tys. zgłoszonych kandydatur unieważniła około 7,2 tys., głównie polityków umiarkowanych i z szeregów reformistów, co spotkało się z krytyką uważanego za pragmatyka, relatywnie umiarkowanego duchownego, prezydenta Hasana Rowhaniego i jego zwolenników - podaje agencja AFP.
Irańczycy wybiorą parlamentarzystów
Do głosowania w wyborach uprawnionych jest ok. 58 mln Irańczyków w wieku co najmniej 18 lat w 85-milionowym Iranie. Lokale wyborcze zostaną otwarte w piątek o godz. 8 (godz. 5.30 w Polsce), a zamknięte po 10 godzinach, ale głosowanie może zostać przedłużone, jeśli władze uznają to za konieczne.
Kandydaci mieli zaledwie tydzień na kampanię wyborczą, która już zakończyła się (na 24 godziny przed rozpoczęciem głosowania).
W jednoizbowym Islamskim Zgromadzeniu Konsultatywnym pięć z 290 miejsc zagwarantowanych jest dla przedstawicieli mniejszości religijnych: jedno dla zaratusztrian, jedno dla Żydów, jedno dla wyznawców Kościoła asyryjskiego i chaldejskiego oraz dwa dla Kościoła ormiańskiego.
Parlament opracowuje akty prawne i głosuje nad nimi, ratyfikuje traktaty międzynarodowe i zatwierdza budżet państwa. Jest uprawniony do zatwierdzania i przesłuchiwania ministrów oraz prezydenta. Reuters zwrócił jednak uwagę, że piątkowe wybory nie będą miały większego wpływu na sprawy zagraniczne ani na politykę nuklearną Iranu, którą definiuje najwyższy przywódca duchowo-polityczny. Lojalni wobec niego tzw. twardogłowi najprawdopodobniej zdominują przyszły parlament.
Uzupełnią skład Zgromadzenia Ekspertów
W tym roku Irańczycy muszą wybrać również następców zmarłych w ciągu ostatnich czterech lat siedmiu członków 88-miejscowego Zgromadzenia Ekspertów, które składa się wyłącznie ze starszych duchownych muzułmańskich.
Instytucja ta może odegrać kluczową rolę do czasu ponownego odnowienia jej składu w 2024 roku ze względu na wiek Chameneia, który w lipcu br. skończy 81 lat. Do tej pory odwołanie najwyższego przywódcy nie miało precedensu.
Chamenei: pójście do urn to obowiązek religijny
Agencja Reutera zauważa, że wobec tego, iż Iran stoi w obliczu coraz większej izolacji na arenie międzynarodowej, groźby konfliktu w związku z impasem w kwestii nuklearnej ze Stanami Zjednoczonymi oraz rosnącego niezadowolenia w kraju, frekwencja jest postrzegana jako referendum w sprawie władz, a więc potencjalne dla nich ryzyko.
- Przewidujemy, że w wyborach weźmie udział 50 procent (uprawnionych) - powiedział w środę rzecznik Rady Strażników Konstytucji. W poprzednich wyborach parlamentarnych frekwencja wyniosła 62 procent w 2016 roku i 66 procent w 2012 roku.
Chamenei wzywał do pójścia do urn, nazywając głosowanie "obowiązkiem religijnym". Tymczasem kilku znaczących reformistów w Iranie oraz aktywiści za granicą nawoływali do bojkotu wyborów.
- Musimy rozpocząć silną kampanię bojkotu, aby odpowiedzieć na represyjną politykę systemu - powiedziała więziona aktywistka praw człowieka Narges Mohammadi w wiadomości nagranej na telefonie komórkowym i zamieszczonej na stronie jej męża na Facebooku.
Autorka/Autor: ft, momo/kg
Źródło: PAP