Czek przekazany przez konsula został wystawiony przez polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Czek ma być zabezpieczeniem kosztów związanych z wypłatą ewentualnego odszkodowania właścicielom kutra. Jednak z powodu szabatu nie udało się załatwić procedur przewidzianych izraelskim prawem. - Liczymy, że "Pogoria" wypłynie z portu w niedzielę w południe. Wszyscy czują się dobrze, zwiedzają Hajfę - powiedziała Anna Krawczyk.
W rejsie, którego organizatorem jest "Szkoła pod żaglami", uczestniczy 38 uczniów warszawskiego Autorskiego Liceum Ogólnokształcącego przy ul. Iwickiej. Łącznie na pokładzie "Pogorii" przebywa 51 osób.
Michał Witkowski, p.o. rzecznika prasowego Grupy PZU (ubezpieczyciela żaglowca) poinformował, że Bank w Izraelu, na którego konto miał zostać wpłacony depozyt za "Pogorię" w piątek pracuje do godz. 12.00, co uniemożliwia zaksięgowanie depozytu. W związku z tym zmieniona została forma przekazania zabezpieczenia. Pieniądze zostaną wpłacone na konto Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
Zapewnił jednocześnie, że "PZU prowadzi teraz wszelkie działania, które mają na celu jak najszybsze uwolnienie statku i umożliwienie uczniom oraz załodze szybkiego powrotu do domu".
"To standardowa procedura"
Wcześniej Łukasz Piątek, współorganizator rejsu "Pogorii", zapewniał na antenie TVN24, że "sytuacja jest pod kontrolą, nikt nie został aresztowany, a zatrzymanie żaglowca to standardowa procedura. Jeżeli pieniądze zostaną wpłacone dzisiaj, polska jednostka będzie mogła opuścić izraelskie wody.
Zamieszanie wokół "Pogorii" związane jest z wydarzeniami, które miały miejsce w nocy ze środy na czwartek. Polski żaglowiec zderzył się przy wychodzeniu z portu w Hajfie z izraelskim kutrem rybackim i został zatrzymany w porcie. Informację otrzymaliśmy dzięki Kontaktowi TVN24.
Uczestnik rejsu Maciej Chorzelski: Żyjemy normalnie
Łukasz Piątek, współorganizator rejsu "Pogorii" i wiceprezes "Edukacji pod żaglami" mówi, że "całe zamieszanie wokół "Pogorii" wynika z tego, że Izrael bardzo restrykcyjnie podchodzi do kwestii granicznych". - Nasi obywatele nie są jednak aresztowani, mogą chodzić po Hajfie - zaznaczał w TVN24.
"Sprawa jest oczywista - to kuter jest winny kolizji"
Polski żaglowiec został zatrzymany przez izraelskie władze ponieważ szyper kutra rybackiego, z którym zderzyła się "Pogoria" złożył prywatny akt oskarżenia przeciwko kapitanowi polskiego statku. - Miał do tego prawo, ale to jeszcze nic nie oznacza - podkreśla Piątek. Dodaje, że Polacy rzeczywiście są całą sytuacją zniecierpliwieni, bo chcieliby wrócić na Święta do domu. Wszystko zależy od gwarancji finansowych, jakie musimy przekazać stronie izraelskiej.
Mecenas Roman Olszewski: Na tym etapie przedwczesne jest dokonywanie ocen
Chodzi o sumę 60 tys. dolarów. - To nie jest tak dużo, rzecz dotyczy tylko tempa dokonania przelewu - podkreślał Piątek.
Wiceprezes zaznaczył też, że "Pogoria" nie ma się czym martwić, bo jego zdaniem "postępowała zgodnie z prawem morskim". - Miała pierwszeństwo przy wychodzeniu z portu. Tym bardziej, że izraelski kuter uderzył w jej lewą burtę, a więc miał polski żaglowiec po prawej stronie.
Trzeba poczekać
Rzecznik MSZ: Na pokładzie znajdowało się lącznie 51 osób
Ale według mecenasa Romana Olszewskiego, specjalisty od prawa morskiego i międzynarodowego, na tym etapie ciężko odtworzyć - a co ważniejsze - rzetelnie ocenić dokładny przebieg wydarzeń. Olszewski zgadza się jednak, że zatrzymanie "Pogorii" to "nic nadzwyczajnego, bo takie są po prostu procedury". - Na tym etapie ciężko jeszcze powiedzieć, czy sprawa jest do wygrania. Chociaż jeżeli okazałoby się, że izraelski kuter uderzył w lewą burtę polskiej jednostki, to rzeczywiście mogłoby to oznaczać, że naruszył on morskie prawo drogi - zaznaczał mecenas Olszewski w "Poranku TVN24".
Zatrzymani, nie aresztowani
Na pokładzie Pogorii znajduje się 51 osób, 38 uczniów, nauczyciele i załoga. Uczniowie z warszawskiego prywatnego liceum podróżowali od trzech dni po Izraelu, nocując na "Pogorii". - Na razie stoimy w miejscu, ale żyjemy normalnie. Mamy lekcje, zapasy żywności są - zapewnia Maciej Chorzelski, jeden z uczestników rejsu.
Ambasador RP: Uczniom na statku niczego nie brakuje
W środę około godziny 22 statek miał wypłynąć w rejs na Sycylię, jednak musiał czekać na przybycie izraelskiego pilota, aby ten wyprowadził statek w morze. Przybył po blisko trzech godzinach i statek wypłynął z portu w Hajfie około 1.35 w nocy. Po około 10 minutach pilot zszedł z pokładu statku na podpływającą łódkę, mówiąc, że wszystko jest w porządku. Chwilę potem statek zderzył się z nadpływającym z na przeciwka kutrem rybackim.
Nikomu z Polaków nic się nie stało, natomiast jeden z rybaków przebywających na kutrze zaklinował się pomiędzy statkami, odnosząc obrażenia. Kuter odholowano do portu, gdzie w wyniku zniszczeń zatonął.
mgo, ŁOs, bgr//tr/gak//mat
Źródło: tvn24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24