Masz subskrypcję?
Program "News Michalskiego" można oglądać na żywo w TVN24+ we wtorki i czwartki o 9:00 lub na żądanie w dowolnym momencie.
Jeszcze kilka dni temu przedstawiciele koalicji rządzącej byli niemal pewni, że przed świętami wielkanocnymi uruchomią "plan B" w sprawie wybranych przez Sejm sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Zakładał on, że jeśli sędziowie nie zostaną zaproszeni przez Karola Nawrockiego na uroczystość w Pałacu Prezydenckim, to złożą ślubowanie w obecności marszałka Sejmu i notariusza. Następnie dokumenty z przysięgą mieliby wysłać do prezydenta.
Sytuacja zmieniła się po tym, jak Karol Nawrocki w środę odebrał ślubowanie tylko od dwojga z sześciorga sędziów Trybunału. Według ustaleń Patryka Michalskiego, autora programu "News Michalskiego" w TVN24+, koalicja rządząca - według ustaleń na środowy wieczór - wstrzymuje się z realizacją "planu B" do czasu świąt wielkanocnych, co potwierdziły trzy źródła.
- Przed świętami nie planujemy działań w tej sprawie - wyjaśnia jeden z rozmówców, który zajmuje się sprawą. - Wracamy do rozmów w przyszłym tygodniu, zobaczymy, co zrobi Pałac Prezydencki - dodaje drugie źródło. - Sytuacja jest dynamiczna, ale przed świętami raczej nic się nie wydarzy - twierdzi trzecia osoba.
Rozmówcy Michalskiego wskazują, że czworo sędziów Trybunału Konstytucyjnego, którzy nie zostali zaproszeni do Pałacu Prezydenckiego, wysłało kolejne pismo do Karola Nawrockiego i chcą dać prezydentowi czas na odpowiedź. Krystian Markiewicz, Anna Korwin-Piotrowska, Maciej Taborowski oraz Marcin Dziurda apelują w nim o wyznaczenie terminu ślubowania.
"Nie dla Iustitii i Themis"
W nieoficjalnych rozmowach przedstawiciele koalicji rządzącej przyznają, że ruch prezydenta z odebraniem ślubowania tylko od dwojga sędziów wielu zaskoczył. - Trudno było wpaść na te fikołki Nawrockiego i Boguckiego, że bez żadnych podstaw sami sobie wybiorą dwóch sędziów do odebrania ślubowania - przyznaje jeden z polityków zaangażowany w rozmowy o Trybunale. - Po tym, jak prezydent zwlekał z decyzją, bardziej prawdopodobne wydawało się, że odmówi ślubowania wszystkim - mówi nasz drugi rozmówca.
Decyzja Karola Nawrockiego jest odbierana w koalicji rządzącej jako próba rozbicia wybranych sędziów i w konsekwencji podzielenie koalicji rządzącej. Tym bardziej że prezydent zdecydował się na odebranie ślubowania od Magdaleny Bentkowskiej, rekomendowanej przez PSL oraz Dariusza Szostka, wskazanego przez Polskę 2050. Szef Kancelarii Prezydenta przyznał, że choć rekomendacja polityczna nie była głównym motywem, to miała znaczenie.
- Na pewno to gra na podział. Może jeszcze od kogoś odbiorą ślubowanie, ale na mojego nosa Iustitia i Themis bez szans - komentuje nieoficjalnie ważny przedstawiciel koalicji rządzącej, który po konferencji Zbigniewa Boguckiego twierdzi, że Karol Nawrocki robi wszystko, by nie wpuścić do Trybunału Konstytucyjnego sędziów Krystiana Markiewicza, byłego prezesa Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia oraz Anny Korwin-Piotrowskiej, prezes Stowarzyszenia Sędziów Themis.
- Moim zdaniem ludzie prezydenta chcą pokazać, że obrona praworządności przez stowarzyszenia sędziowskie to dla nich coś, co ich wyklucza. Choć oczywiście prezydent nie ma prawa do selekcji - mówi inny rozmówca sejmowej większości, z wykształcenia prawnik.
Prawo rzeczywiście nie daje prezydentowi możliwości selekcjonowania sędziów TK wybranych przez Sejm, od których ma odebrać ślubowanie. Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki stwierdził, że przy wyborze Karola Nawrockiego o zaproszeniu określonych sędziów do Pałacu Prezydenckiego decydowały m.in. "życiorysy, przedstawione dokumenty, droga życiowa". Bogucki chwalił też, że wskazane osoby "nie angażowały się w spory polityczne po żadnej ze stron".
Autor programu "News Michalskiego" zwrócił uwagę, że ten sam Zbigniew Bogucki jeszcze jako poseł PiS w lutym 2025 roku głosował za wyborem do Trybunału Marka Asta, posła PiS, który jednoznacznie opowiada się po jednej stronie politycznego sporu i jest aktywnym politykiem. W przeciwieństwie do sześciorga sędziów TK wybranych w marcu 2026 roku. W tej grupie żadna osoba nie była i nie jest politykiem.
Obawy o działania sędziów
Rozmówcy Patryka Michalskiego z koalicji rządzącej przyznają nieoficjalnie, że nie wszyscy popierali pomysł, by tylko dwoje sędziów udało się do Pałacu Prezydenckiego. - Można było prosić o termin dla wszystkich albo po prostu się nie pojawić i nie dać się rozbić - mówi nasze źródło.
Przedstawiciele Kancelarii Prezydenta przyznają, że takie zachowanie odebraliby jako odmowę złożenia ślubowania i zrzeczenie się stanowiska sędziego. - Moim zdaniem odmowa wymaga wyraźnej deklaracji i nie może być dopowiedziana - polemizuje rozmówca z koalicji rządzącej.
Interpretacje nie są zgodne również w samej koalicji. I to nawet w ramach jednej partii. "Sejm wybrał sześcioro sędziów TK. Jeśli Prezydent zamierza odebrać przysięgę od dwojga z nich - powinni oni ją złożyć, bo są niezależnymi od konstelacji politycznych sędziami, a nie - jak bywało - politykami, którzy niezależnych sędziów udają" - napisał we wtorek Szymon Hołownia.
"Prezydent próbuje dzielić koalicję zaprzysięgając dwoje sędziów TK (tych których kandydatury wskazał PSL i Polska2050), a czworo nie. Nic z tego. Sejm wybrał sześcioro sędziów. I sześcioro, zgodnie z prawem, powinno zasiąść w Trybunale" - napisała z kolei Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, nowa przewodnicząca Polski 2050. W koalicji rządzącej oba wpisy są odbierane jako odmienne stanowiska.
- Zobaczymy, jakie będzie podejście samych sędziów. Z tego, co wiem, twierdzili, że nie będą zasiadali w składach wyznaczanych przez Bogdana Święczkowskiego. Wszyscy uważają też, że cała szóstka ma takie same prawo do zasiadania w Trybunale, a okaże się, jaka będzie praktyka - mówi nieoficjalne jedno z naszych źródeł. Zbigniew Bogucki stwierdził, że prezydent ostatecznie nie zdecydował, jakie działania podejmie wobec czworga pozostałych sędziów.