Do zdarzenia doszło w jednym ze sklepów na lubelskich Bronowicach. Jak podała policja, ze zgłoszenia wynikało, że nieznany mężczyzna próbował ukraść kilka piw, a gdy pracownica próbowała go zatrzymać, wyciągnął spod ubrania przedmiot przypominający broń i zagroził jej użyciem. Następnie uciekł ze skradzionym towarem.
- Ekspedientce na szczęście nic się nie stało - poinformowała nadkomisarz Anna Kamola z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.
Po kradzieży zgłosił się na dozór
Po otrzymaniu zgłoszenia funkcjonariusze rozpoczęli poszukiwania sprawcy. Policjanci zabezpieczyli zapisy monitoringu, ustalali świadków oraz kierunek ucieczki napastnika. Informacja o poszukiwaniu mężczyzny trafiła do wszystkich komisariatów w mieście.
Gdy na VI komisariacie trwały czynności w tej sprawie, do budynku V komisariatu policji wszedł mężczyzna odpowiadający rysopisowi poszukiwanego. Zauważyła go policjantka z wydziału kryminalnego, która wcześniej zapoznała się z komunikatem o prowadzonych poszukiwaniach.
- Podejrzewając, że jest to ten sam mężczyzna, chwilę później wspólnie z dzielnicowymi zatrzymała go - przekazała nadkomisarz Kamola.
Grozi mu do 10 lat więzienia
Okazało się, że to 34-letni mieszkaniec Lublina, znany policjantom z wcześniejszych konfliktów z prawem. Mężczyzna był nietrzeźwy. Co ciekawe, przyszedł na komisariat, ponieważ miał obowiązek stawiać się tam regularnie na dozór policyjny w innej sprawie.
Przy zatrzymanym policjanci znaleźli skradzione piwa, inne artykuły spożywcze oraz pistolet na kulki. 34-latek trafił do policyjnej celi. Usłyszał zarzut kradzieży rozbójniczej, za co grozi mu do 10 lat więzienia.