Chciał na parapecie przeczekać przeszukanie, spadł. Trzy osoby zatrzymane za produkcję i handel dopalaczami

Śledztwo w tej sprawie prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Łódź-Bałuty
Podejrzanym grozi do 12 lat więzienia
Źródło: TVN24

Policjanci z Łodzi zatrzymali trzech mężczyzn, którzy są podejrzani o udział w grupie przestępczej zajmującej się wprowadzanie dopalaczy na rynek. Jeden z nich, chcąc uniknąć zatrzymania, ukrył się na parapecie okna na drugim piętrze, z którego spadł. Podejrzanym grozi do 12 lat więzienia. Wszyscy trafili do aresztu.

W akcji, która została zorganizowana w poniedziałek, 24 kwietnia w ścisłym centrum Łodzi udział brali między innymi funkcjonariusze z Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego. W tym samym czasie policjanci pojawili się przy drzwiach dwóch mieszkań na łódzkim Śródmieściu.

- W pierwszym z miejsc spodziewali się spotkać 28-letniego mężczyznę związanego ze środowiskiem pseudokibiców jednego z łódzkich klubów piłkarskich. Gdy podeszli do mieszkania i zapukali do drzwi usłyszeli, iż we wnętrzu ktoś się znajduje - relacjonuje komisarz Aneta Sobieraj z łódzkiej policji.

Nikt jednak nie otwierał, chociaż mundurowi słyszeli za drzwiami męski głos.

Czytaj też: "Wykopali z ziemi torebki z narkotykami". Zarzut i areszt dla 30-latka

- Pomimo prośby o otwarcie drzwi i poinformowaniu, że za nimi znajdują się policjanci, mężczyzna nie otwierał. W końcu funkcjonariusze poinformowali go o konieczności siłowego wejścia do mieszkania - dodaje Sobieraj.

Dodaje, że funkcjonariusze musieli działać szybko, bo istniała obawa, że znajdujący się w lokalu mężczyzna będzie chciał pozbyć się narkotyków.

Z parapetu w ręce policjantów

Kiedy policjanci weszli do środka, 28-letni mężczyzna stał już na zewnętrznym parapecie swojego okna.

- Jak potem przyznał w rozmowie z policjantami, liczył, że tym sposobem stróże prawa nie zauważą go podczas przeszukania. Nie zdołał się jednak utrzymać na parapecie i spadł przed budynek, gdzie trafił w ręce funkcjonariuszy - dodaje Aneta Sobieraj. Dodaje, że zatrzymany potrzebował pomocy medycznej, ale jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Łącznie funkcjonariusze zabezpieczyli na miejscu dużą ilość gotówki oraz ponad 2,5 kilograma różnych substancji
Łącznie funkcjonariusze zabezpieczyli na miejscu dużą ilość gotówki oraz ponad 2,5 kilograma różnych substancji
Źródło: Policja w Łodzi

Policjanci przeszukali mieszkanie należące do zatrzymanego. Jak się okazało, odnaleźli w nim foliowe torebki z białym i żółtym proszkiem oraz kryształkami.

- Łącznie funkcjonariusze zabezpieczyli na miejscu duża ilość gotówki oraz ponad 2,5 kilograma różnych substancji, które zostały przekazane do badań laboratoryjnych. Wstępny test narkotykowy wskazał, że wśród tych substancji znajdowała się m.in. kokaina - dodaje kom. Sobieraj.

Domowe laboratorium

W tym samym czasie inna grupa funkcjonariuszy weszła do drugiego z wytypowanych wcześniej mieszkań w centrum miasta. Tam zastali dwóch mężczyzn, którzy właśnie w domowym laboratorium wytwarzali substancje psychoaktywne.

- Jednym z nich był 34-latek zamieszkujący w tym lokalu. Drugi z mężczyzny to 29-letni mieszkaniec Łodzi. Podczas przeszukania pomieszczeń policjanci odnaleźli substancje chemiczne, naczynia laboratoryjne oraz bryły masy plastycznej i susz roślinny - przekazuje Aneta Sobieraj.

Podejrzanym grozi do 12 lat więzienia
Podejrzanym grozi do 12 lat więzienia
Źródło: Policja w Łodzi

Przeszukano również miejsce zamieszkania drugiego z zatrzymanych. Tam też - jak przekazuje policja - zabezpieczono podejrzane substancje oraz wagę elektroniczną, która mogła służyć do porcjowania narkotyków. Obaj mężczyźni zostali zatrzymani.

- Zatrzymani mężczyźni odpowiedzą za udział w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się wprowadzaniem do obrotu substancji odurzających. Najmłodszy z nich ponadto usłyszał zarzut posiadania znacznej ilości substancji psychoaktywnych, a pozostała dwójka wytwarzania substancji odurzających - mówi kom. Aneta Sobieraj.

Podejrzanym grozi do 12 lat więzienia. Mężczyźni zostali tymczasowo aresztowani przez sąd na trzy miesiące.

TVN24
Dowiedz się więcej:

TVN24

Czytaj także: