Tomek i Basia już nie zobaczą mamy. Życie trzech rodzin zawaliło się w dziesięć sekund

TVN24 | Łódź

Autor:
Bartosz Żurawicz
Źródło:
TVN 24 Łódź
Tragedia na obwodnicy KutnaTVN 24 Łódź
wideo 2/2
TVN 24 ŁódźTragedia na obwodnicy Kutna. Zginęły dwie kobiety

Czteroletni Tomek jest już wybudzony, ale ciągle leży na OIOM-ie. Jego o dwa lata młodsza siostra jeszcze długo nie będzie mogła zrozumieć, czemu mama nie wraca do domu. Kobieta zginęła w wypadku na kutnowskiej obwodnicy. Kierowca, który według prokuratury doprowadził do tragedii, w wypadku stracił ukochaną. 

Jeszcze było jasno, kiedy jechali kutnowską obwodnicą. Do aquaparku, w którym uwielbiał bawić się czteroletni Tomek, zostało najwyżej kilka minut jazdy. Jego dwuletnia siostra, Basia, została w domu - pod opieką dziadków.

Z ciągle wstępnych ustaleń prokuratury wynika, że w zeszłą niedzielę, na kilka chwil przed wypadkiem, jechali za ciężarówką. Było przed 16.  Z naprzeciwka zbliżało się ciemne bmw. Za kierownicą siedział 23-letni Hubert, obok jego o rok młodsza dziewczyna.

- Prawdopodobnie kierowca bmw nie dostosował prędkości do panujących warunków atmosferycznych. Mimo podwójnej linii ciągłej rozpoczął manewr wyprzedzania samochodu osobowego – informuje Krzysztof Kopania z łódzkiej prokuratury okręgowej.

Zderzenie

Hubert znalazł się na przeciwległym pasie - niemal zderzył się z jadącą na niego ciężarówką. Zdążył się schować na swój pas.

- Najpewniej wtedy kierowca bmw stracił panowanie nad samochodem - mówi prokurator Krzysztof Kopania.

Huberta i jego dziewczynę ponownie wyrzuciło na przeciwległy pas. Z dużą siłą ich auto uderzyło w volkswagena, w którym jechał czteroletni Tomek z rodzicami: za kierownicą był 30-letni Adam, a obok niego o rok młodsza żona, Katarzyna.

Adam Stępka, rzecznik łódzkiego pogotowia ratunkowego: - Na skutek zderzenia śmierć na miejscu poniosła 22-letnia pasażerka bmw i 29-letnia pasażerka volkswagena. Kierowcy obu samochodów byli ciężko ranni. Rozległe obrażenia miał też czteroletni Tomek. - Chłopiec został przetransportowany Lotniczym Pogotowiem Ratunkowym do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi - mówi Stępka.

Dom żółty

Kasia z mężem i dwójką dzieci mieszkała w Polesiu pod Łyszkowicami.

- Wychowała się tutaj. Znałem ją od małego. Wspaniałe dziecko - mówi Ryszard Wieczorek, sołtys miejscowości.

O tragedii dowiedział się po czterech godzinach. - Przyjaźnię się z jej rodzicami. Od razu do nich pobiegłem - mówi. Kasia z rodziną i swoimi rodzicami mieszkała w żółtym piętrowym domu. Przed nim stał ojciec tragicznie zmarłej 29-latki.

- Ręce mu drżały. Zapytałem, co mogę dla nich zrobić. Ale on był zszokowany. Zapytał tylko, jak ma powiedzieć wnuczce, że mama już do niej nie wróci - opowiada sołtys.

Kasia - jak mówi sołtys - kochała sport. Dużo biegała, regularnie startowała w zawodach organizowanych na terenie gminy. - Pracowała w pobliżu, żeby szybko wracać do domu. Jej mąż to świetny facet. Razem ciężko pracowali, żeby rodzinie niczego nie brakowało - mówi Ryszard Wieczorek.

Jego żona nie wytrzymuje: - Jak to może być? Oni nikomu nic złego nie zrobili. Adaś jechał spokojnie, nie ryzykował, a tu taki koszmar.  

Dom szary

Kierowca ciemnego bmw mieszka we wsi pod Krośniewicami. Dom Huberta bardzo przypomina ten, do którego nigdy już nie wróci Kasia. Też jest piętrowy i wielopokoleniowy. 

- Jak ludzie, którzy słyszą o wypadku wyobrażają sobie Huberta? Że to jakiś chuligan, co dorwał się do zdezelowanego bmw i gnał na złamanie karku. A przecież prawda jest inna - opowiada jego znajoma. 

Anonimowo, bo - jak tłumaczy - na wsi jest żałoba. Nikt nie chce, żeby rodzina Huberta pomyślała, że sąsiedzi wbijają im nóż w plecy. - To bardzo szanowani tutaj ludzie. Hubert to fantastyczny chłopiec. Ułożony, rozważny - dodaje inny z mieszkańców.

Hubert, jak słyszymy, ciemnym bmw jeździł od kilku lat. Jak tylko zrobił prawko po osiemnastce. - Nie głupiał tym autem. Często go widywaliśmy. Ostatnio był szczęśliwy, bardzo zakochany - mówią miejscowi.

Tamtej feralnej niedzieli jechał ze swoją dziewczyną - zginęła.

Dziesięć sekund

Lekarze opiekujący się czteroletnim Tomkiem są dobrej myśli.

- Chłopiec został w poniedziałek wybudzony. Jest w ciężkim, ale stabilnym stanie - mówi Adam Czerwiński, rzecznik Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. W stabilnym stanie jest też tata chłopca. On przebywa w kutnowskim szpitalu. W najgorszym stanie jest 23-letni Hubert.

- Po wypadku nie było możliwości sprawdzenia trzeźwości kierowców, dlatego pobrane od nich zostały próbki krwi. Czekamy na ich wyniki - mówi asp. sztab. Edyta Machnik z policji w Kutnie.

W kutnowskiej prokuraturze rejonowej ruszyło śledztwo w sprawie spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Śledczy powołali biegłego, który ma dokładnie zrekonstruować przebieg zdarzenia.  Policjanci, którzy byli obecni na miejscu tragedii, szacują, że od momentu podjęcia decyzji o wyprzedzaniu do czołowego zderzenia mogło minąć nie więcej niż dziesięć sekund.

Na dzisiaj zaplanowane są sekcje zwłok kobiet, które zginęły w wypadku. 

Autor:Bartosz Żurawicz

Źródło: TVN 24 Łódź

Źródło zdjęcia głównego: Policja