Ukradli 8 milionów złotych, wpadli przez kartę na punkty do marketu. Ruszył proces ws. "skoku stulecia"

Dziś początek procesu konwojenta-widmo
Dziś początek procesu konwojenta-widmo
TVN24 Łódź
Ujawniamy, jak wpadł "pan doskonały"TVN24 Łódź

On w roli fałszywego konwojenta był perfekcyjny. Przez dwa miesiące udawał kogoś innego, w końcu ukradł 8 mln złotych. Dziś stanęło przed sądem wraz ze wspólnikami, którzy kradzież okrzykniętą "skokiem stulecia" wymyślili, a potem, przez drobne błędy, wpadli. A udało się ich namierzyć m.in. dlatego, że jeden z nich zbierał punkty w popularnym hipermarkecie.

Jako pierwsi opisaliśmy kulisy kradzieży pieniędzy z konwoju. W dniu procesu opisujemy błędy szajki, które doprowadziły do jej namierzenia i zatrzymania. Sześć osób zasiada dziś na ławie oskarżonych przed łódzkim sądem.

Przedstawiał się: Mirosław Duda. Do poznańskiego oddziału firmy ochroniarskiej przeniósł się z Łodzi w maju. Twierdził, że to przez chorobę ojca. I chociaż bardzo mało mówił o sobie i nigdy w pracy nie zdejmował rękawiczek szybko zdobył zaufanie. Na tyle duże, że został kierowcą furgonetki rozwożącej pieniądze.

10 lipca 2015 roku podjechał z dwoma kolegami ze zmiany pod bank w Swarzędzu. Kiedy został w furgonetce sam - odjechał i włączył urządzenie tłumiące sygnał GPS. Niedługo potem zniknął a razem z nim 8 milionów złotych. Kiedy furgonetka została w końcu znaleziona przez policję okazało się, że wnętrze zostało wyczyszczone chlorem.

Ślad pierwszy: hotel

Prokuratorzy na początku nie mieli nic. Człowiek, który przedstawiał się jako "Mirosław Duda" rozpłynął się w powietrzu. Okazało się, że miał fałszywą tożsamość.

- To było jedno z najtrudniejszych postępowań w mojej karierze - przyznaje w rozmowie z tvn24.pl Łukasz Biela z prokuratury okręgowej w Poznaniu, który prowadził śledztwo.

Tuż po spektakularnej kradzieży policjanci "zderzyli się ze ścianą". Bo mimo, że z ludźmi pracował, ci niewiele albo zgoła nic o nim nie wiedzieli. Śladów nie zostawiał, bo nie dość, że chodził stale w rękawiczkach, to w pracy nigdy nie jadł, nie pił. W uniform przebierał się tylko wtedy, gdy w pobliżu nikogo nie było. Człowiek-widmo.

Do czasu. Policjanci odkryli, że w poznańskim hotelu Gromada w maju zameldował się niejaki Mirosław Duda. Był tam co najmniej dwa dni. Najpewniej miał gościa. Rachunki wskazują, że od 11 do 13 maja ktoś do pokoju zamawiał podwójne porcje jedzenia i wódki. Rachunek - 270 złotych – zapłacono kartą. Jej właścicielem był Adam K.

- Sprawdziliśmy go. Okazało się, że pracuje w firmie ochroniarskiej. Tej samej, w której "Mirosław Duda" – dowiadujemy się od jednego z policjantów, który rozpracowywał sprawę "superskoku".

Ślad drugi: market

Użycie karty płatniczej nie było jedynym błędem Adama K. Śledczy wiedzieli, że tuż po kradzieży, fałszywy konwojent użył telefonu komórkowego. Sieć przekazała informacje o indywidualnym numerze IMEL urządzenia. Policjanci mieli też numery identyfikacyjne telefonów, z którymi "Mirosław Duda" się kontaktował.

Wszyscy używali takiego samego telefonu, które dystrybuuje firma z Wrocławia – ustalili policjanci.

Dystrybutor sprawdził, że telefony tej serii trafiły do marketu w Łodzi. W markecie z kolei udało się ustalić, kiedy zostały one sprzedane. Kupił je ktoś późnym wieczorem, dzień przed skokiem. Zapłacił gotówką. Ale po kilku sekundach popełnił gigantyczny błąd.

- Mężczyzna przy kasie dał kasjerce swoją kartę stałego klienta. Tym klientem był Adam K. Ten sam, który płacił za hotel w Poznaniu – dowiadujemy się.

Śledczy poszli za ciosem. Sprawdzili inne zakupy tego klienta. W lutym kupił jeszcze dwa takie same telefony. Policjanci przejrzeli monitoring. Okazało się że w kolejce, obok Adama K., stał ktoś bardzo podobny do Grzegorza Łuczaka - wiceprezesa firmy ochroniarskiej, która zatrudniła fałszywego konwojenta.

Telefony, które zimą kupił Adam K. zostały aktywowane dopiero w maju. Z jednego z nich ktoś wykonał cztery telefony. Do kogo dzwoniono? Do osób, które oferowały wynajem pokoju w Poznaniu. Ostatnie połączenie trwało prawie 10 minut.

- Telefon odebrała kobieta, która miała do wynajęcia lokal przy ul. Ścinawskiej w Poznaniu. W tym lokalu zamieszkał człowiek, który przedstawił się jako Mirosław Duda - wynika z ustaleń policjantów rozpracowujących szajkę.

Prokurator: "To było jedno z najtrudniejszych moich śledztw"
Prokurator: "To było jedno z najtrudniejszych moich śledztw"Bartosz Żurawicz | TVN 24

Ślad trzeci: "dziwny" prezes

Policjanci ustalili ponadto, że "Mirosław Duda" został zatrudniony w dniu, w którym w pracy nie było prezesa firmy ochroniarskiej.

- Duda podczas rekrutacji powoływał się na rzekome ustalenia z prezesem. Rozmawiał z Grzegorzem Łuczakiem, który wtedy przyjął go do pracy. Zrobił to w drodze wyjątku, bo zazwyczaj się tym nie zajmował - twierdzi nasz informator.

Śledczy przesłuchali prezesa firmy ochroniarskiej. Ten zeznał, że nigdy nie słyszał o Mirosławie Dudzie. Miał też powiedzieć, że jego zastępca "dziwnie się zachowuje" i ma problemy, żeby z nim się skontaktować.

Inni przesłuchani pracownicy zeznali, że Łuczak był bardzo nerwowy po tym, jak sprawa "superskoku" stała się głośna w Polsce. Niektórych miał przekonywać, żeby nikomu nie mówili, że to on zatrudnił fałszywego konwojenta.

W tej samej chwili śledczy dostali jeszcze jedną bardzo niepokojącą informację. Łuczak miał się żegnać ze współpracownikami. Twierdził, że "już się nie zobaczą". Prokuratorzy pomyśleli, że Łuczak jest załamany i chce popełnić samobójstwo. Do jego domu wysłano patrol policji. Funkcjonariusze chwilę z nim rozmawiali.

Wiceprezes firmy ochroniarskiej trafił do szpitala im. Babińskiego w Łodzi, gdzie zbadał go psychiatra. Podczas wizyty na oddziale zadzwonił do swojego szefa i powiedział, że "ktoś mu ukradł telefon i laptopa".

Policjanci zaczęli podejrzewać, że Łuczak nie jest chory. Że tworzy legendę, na podstawie której będzie chciał zacierać ślady.

Niedługo potem Grzegorz Łuczak wyparował. Do dziś poszukiwany jest listem gończym.

Ślad czwarty: pieniądze

5 sierpnia 2015 roku, niecały miesiąc po "superskoku" do jednego z łódzkich banków weszła Agnieszka K., żona Adama K. Razem z nią przyszedł jej ojciec. Wpłacili 250 tys. złotych mówiąc, że to darowizna od ojca.

Szybko ustaliliśmy, że to pieniądze z przestępstwa. Wszystko zaczęło się krystalizować - wynika z mówi nasz informator.

Para (Agnieszka K. i jej ojciec) została zatrzymana. Podobnie jak Adam K.

- Na początku mieliśmy tylko tych trzech zatrzymanych - przyznaje prokurator Biela.

A Adam K. konsekwentnie milczał. Aż do stycznia 2016 roku. Wtedy zaczął opowiadać o "superskoku" w zamian za obietnicę niższego wyroku.

W lutym policjanci weszli do domu na osiedlu domków jednorodzinnych na przedmieściach Łodzi. Mieszkał tam słynny na cały kraj fałszywy konwojent razem z żoną i dziećmi - przekonanymi, że w czasie kilkumiesięcznej nieobecności przebywał za granicą.

Nie przypominał osoby, która była widoczna na publikowanych w mediach nagraniach. Zgolił brodę, schudł.

- I tak go poznałem. Ma pewne cechy charakterystyczne, których nie udało mu się ukryć - mówi tvn24.pl prokurator Łukasz Biela, który go przesłuchiwał.

Plan trzech przyjaciół

Pomysł na "superskok" zrodził się w głowie trzech przyjaciół z Łodzi - Adama K., Grzegorza Łuczaka (wciąż poszukiwany listem gończym) i Marka K.

- Mężczyźni zaplanowali przestępstwo, które miało dwa podstawowe założenia. Kradzież jak największej ilości pieniędzy i tak sprawne przeprowadzenie przedsięwzięcia, żeby nikomu postronnemu nie stała się krzywda – opowiada prokurator Biela.

Adam K. i Grzegorz Łuczak to byli policjanci, obecnie związani z branżą ochroniarską. Plan, by kraść "na własnym podwórku", wydawał się więc oczywisty. Postawili na konwojenta. Projekt zakładał zatrudnienie osoby z fałszywą tożsamością, która zdobędzie zaufanie innych ochroniarzy i w kluczowym momencie ukradnie gotówkę.

- Przedsięwzięcie wymagało zatrudnienia osoby, która będzie w stanie przez dłuższy czas grać przygotowaną rolę. To było niezmiernie trudne, ale jednak oskarżonym udało się znaleźć człowieka, który wypełnił ją niemal perfekcyjnie - przyznaje prokurator.

P(l)an doskonały

Krzysztof W., który wcielił się w rolę Mirosława Dudy, był dobrym znajomym jednego z architektów skoku. Na co dzień pracował jako krawiec, w wolnych chwilach polował. Prokuratorzy ustalili, że to właśnie Adam K. przekonał swoich wspólników, by do "superskoku” włączyć Krzysztofa W. Mężczyzna budził zaufanie innych i świetnie władał bronią (był w końcu zapalonym myśliwym). Nikt nie miał - zdaniem autorów planu – wątpić w jego ochroniarskie doświadczenie.

Mirosław Duda został zatrudniony w łódzkim oddziale firmy ochroniarskiej. Żeby nie budzić podejrzeń innych ochroniarzy, zaczął od ochrony jednego z obiektów w Łodzi. Po pewnym czasie przystąpiono do kolejnej fazy operacji. Wymyślili mu bajeczkę, która będzie pasowała do jego nowej tożsamości i planu. Fałszywy konwojent wystąpił do swoich bezpośrednich przełożonych z prośbą o przeniesienie do Poznania.

Przyjaciołom w życiu i wspólnikom w przestępstwie bardzo zależało, żeby "ich człowiek" trafił do Wielkopolski. Dlaczego? Bo wiedzieli, że szukają tam… konwojentów. Już wtedy Krzysztof W. był "gwiazdą" – perfekcyjnie grał swoją rolę. I zgodnie z zamysłem, po przeprowadzce do Poznania, trafił do trzyosobowego zespołu, który furgonetką rozwoził pieniądze do banków.

Pierwotny plan zakładał kradzież tak szybko, jak to tylko możliwe. Fałszywy konwojent miał uciec z pieniędzmi przy pierwszej nadarzającej się okazji. Potem jednak zmieniono te plany. Przyjaciele uznali, że konwojentowi idzie na tyle dobrze, że można wstrzymać się z kradzieżą do najbardziej dogodnego momentu. Wybrano dzień 10 lipca. Kiedy dwaj konwojenci wyszli do banku, Krzysztof W. spokojnie odjechał. Zanim jego koledzy z pracy zorientowali się, co się dzieje, furgonetka wypchana gotówką jechała już pod Swarzędz, na parking leśny, na którym czekali trzej kompani: Marek K., Adam K. i zatrudniony do przeładowywania pieniędzy Dariusz D.

Trzy dowody

Krzysztof W. na początku twierdził, że doszło do pomyłki. Że nie ma nic wspólnego z fałszywym konwojentem. Śledczy spodziewali się takiego scenariusza. W ręku mieli trzy dowody. Jeden z nich dostarczył im sam Krzysztof W. chwilę po zatrzymaniu. Podpisał jeden z dokumentów. Biegły grafolog stwierdził, że styl pisma ma charakterystyczne cechy zbieżne z dokumentami podpisywanymi przez Mirosława Dudę. Dopatrzył się on cech charakterystycznych, mimo że mężczyzna, który wcielił się w rolę konwojenta, próbował zmieniać naturalny dla niego styl pisania.

Drugim dowodem była opinia biegłego, który stwierdził, że twarz Krzysztofa W. i widocznego na nagraniach konwojenta ma podobne cechy, których nie udało się zamaskować podejrzanemu.

Trzecim dowodem były zeznania Adama K.- Nie ukrywam, że brałem pod uwagę scenariusz oparcia aktu oskarżenia na tych trzech dowodach - mówi prokurator Biela. Nie było to jednak konieczne, bo Krzysztof W. nie wytrzymał. W końcu zaczął zeznawać, kiedy śledczy pokazali mu protokoły przesłuchań innych zatrzymanych. Wszyscy mówili dużo; ich wersje się pokrywały.- Jego wersja zgadza się z naszymi ustaleniami. Mężczyzna stwierdził, że został oszukany przez wspólników, którzy nie dali mu żadnych pieniędzy - wyjaśnia Biela.

Pieniądze, których nie ma

Prokuratorzy zabezpieczyli tylko 330 tys. zł. To pieniądze, które bliscy Adama K. próbowali wpłacić do banku. Co stało się z resztą? Nie wiadomo. Tylko w tym aspekcie zatrzymani nie są zgodni - informacje o tym, jak podzielono się łupem, nie pokrywają się. Zagadką też jest, gdzie jest Grzegorz Łuczak i ile ma ze sobą pieniędzy. W ramach zabezpieczenia śledczy zajęli hipoteki nieruchomości Marka W. i Łuczaka - ich wartość to 2 mln złotych. Gdzie jest reszta skradzionych pieniędzy? Na razie jest to tajemnicą. Oskarżonym grozi do 10 lat więzienia.

Autor: Bartosz Żurawicz/i / Źródło: TVN24 Łódź

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Pozostałe wiadomości
Wiemy, jakie dowody zgubiła podkomisja smoleńska. Ujawniamy zdjęcia części Tupolewa

Wiemy, jakie dowody zgubiła podkomisja smoleńska. Ujawniamy zdjęcia części Tupolewa

Źródło:
tvn24.pl
Premium

W nocy z poniedziałku na wtorek zmarł 3-latek, który w sobotę wpadł do zbiornika wodnego w miejscowości Ludwików (woj. wielkopolskie). Dziecko oddaliło się w czasie spaceru z dziadkiem. Służby ustalają okoliczności zdarzenia i szukają świadków. Sprawą zajmuje się prokuratura. Nagrania z miejsca zdarzenia otrzymaliśmy na Kontakt 24.

Nie żyje trzylatek, który wpadł do zbiornika wodnego

Nie żyje trzylatek, który wpadł do zbiornika wodnego

Aktualizacja:
Źródło:
TVN24, tvn24.pl

Na godzinę 11 rolnicy zaplanowali protest w Warszawie. Sprzed Pałacu Kultury będą maszerować w stronę Sejmu i kancelarii premiera. Wczesnym rankiem blokady zaczęły się na Mazowszu, są także utrudnienia na wjeździe do stolicy ulica Przyczółkową.

Dziś marsz gwiaździsty rolników. Uczestnicy gromadzą się przed Pałacem Kultury

Dziś marsz gwiaździsty rolników. Uczestnicy gromadzą się przed Pałacem Kultury

Aktualizacja:
Źródło:
tvnwarszawa.pl

W tej chwili już zidentyfikowano z imienia i nazwiska 607 osób, które w tym procesie korupcyjnym Edgara Kobosa i Piotra Wawrzyka otrzymały wizę tak naprawdę bez żadnego trybu - przekazał w TVN24 Michał Szczerba, szef sejmowej komisji śledczej do spraw afery wizowej, poseł KO. Gość "Rozmowy Piaseckiego" zaznaczył, że najważniejsi politycy PiS "dokładnie wiedzieli, kogo mają w Ministerstwie Spraw Zagranicznych".

Szczerba o aferze wizowej: zidentyfikowano z imienia i nazwiska 607 osób

Szczerba o aferze wizowej: zidentyfikowano z imienia i nazwiska 607 osób

Źródło:
TVN24

Najnowszy sondaż partyjny to badanie IBRiS dla "Rzeczpospolitej", którego wyniki opublikowano we wtorkowym wydaniu gazety. Kolejny raz na czele znalazła się Koalicja Obywatelska, traci za to PiS. Poniżej publikujemy kolejne badania poparcia dla ugrupowań politycznych w tym roku.

KO zyskuje, PiS traci. "Wyraźny trend" w sondażach 

KO zyskuje, PiS traci. "Wyraźny trend" w sondażach 

Źródło:
tvn24.pl, PAP

Dwie tony narkotyków o rynkowej wartości 180 milionów złotych zostały w okolicach Krakowa przejęte przez funkcjonariuszy CBŚP. Do sprawy zatrzymano 7 osób związanych ze środowiskiem pseudokibiców jednego z lokalnych klubów sportowych.

CBŚP przejęło dwie tony narkotyków. Ich wartość to 180 milionów złotych

CBŚP przejęło dwie tony narkotyków. Ich wartość to 180 milionów złotych

Źródło:
CBŚP

Rosja zapowiedziała we wtorek wprowadzenie zakazu eksportu benzyny. Ograniczenie, które ma obowiązywać pół roku, wejdzie w życie w najbliższy piątek, 1 marca.

Rosja wprowadza nowy zakaz od piątku

Rosja wprowadza nowy zakaz od piątku

Źródło:
Reuters, tvn24.pl

Tamas Sulyok został wybrany na nowego prezydenta Węgier. 67-letni prezes Trybunału Konstytucyjnego "nie był do tej pory zaangażowany politycznie, ale jest powiązany z Fideszem" - wskazuje Ilona Gizińska, analityczka Ośrodka Studiów Wschodnich. Jak zaznacza, "jego kandydatura była kompletnym zaskoczeniem dla węgierskiej opinii publicznej". Co warto wiedzieć o prezydencie elekcie Węgier?

"Kompletne zaskoczenie". Kim jest Tamas Sulyok, nowy prezydent Węgier 

"Kompletne zaskoczenie". Kim jest Tamas Sulyok, nowy prezydent Węgier 

Źródło:
Reuters, PAP, Telex, tvn24.pl

Dzud - zjawisko uniemożliwiające wypas zwierząt - opanował około 80 procent terenu Mongolii. Do tej pory przyczynił się on do śmierci ponad 2,9 milionów sztuk bydła. Wszystko wskazuje na to, że przez zmiany klimatyczne do podobnych katastrof będzie dochodziło coraz częściej.

"Biel i żelazo" zabiły prawie trzy miliony zwierząt

"Biel i żelazo" zabiły prawie trzy miliony zwierząt

Źródło:
PAP, Daily Sabah

Budowa przydomowych schronów i ukryć doraźnych ma być zwolniona z obowiązku uzyskania pozwolenia na budowę. Nad projektem ustawy w tej sprawie pracuje Ministerstwo Rozwoju i Technologii.

Przydomowy bunkier, rząd szykuje zmiany. Propozycja wraca po kilku miesiącach

Przydomowy bunkier, rząd szykuje zmiany. Propozycja wraca po kilku miesiącach

Źródło:
PAP, tvn24.pl

30-latek z Elbląga po bójce z użyciem noża, do której doszło w nocy z soboty na niedzielę na terenach postoczniowych w Gdańsku, usłyszał zarzut. Mężczyzna nie przyznaje się do winy. Spośród pięciu rannych jedna osoba walczy o życie.

Atak nożem w dawnej stoczni. Jedna osoba usłyszała zarzut

Atak nożem w dawnej stoczni. Jedna osoba usłyszała zarzut

Źródło:
TVN24, PAP

Pasażer autobusu linii 47 w Rzeszowie (woj. podkarpackie) wypchnął kontrolerkę z pojazdu, gdy ta poprosiła go o okazanie biletu. Kobieta upadła na chodnik i doznała m.in. urazu głowy i kręgosłupa. Zdarzenie zarejestrował monitoring w autobusie. Sprawca zostawił plecak z dokumentami, które zostały przekazane policji.

Wypchnął kontrolerkę biletów z autobusu. Policja ma jego plecak i dokumenty

Wypchnął kontrolerkę biletów z autobusu. Policja ma jego plecak i dokumenty

Źródło:
PAP

Radosław Sikorski podczas wizyty w Waszyngtonie wystąpił z przemówieniem w Radzie Atlantyckiej (Atlantic Council). - Moja żona, jak niektórzy z was wiedzą, jest Amerykanką. Natomiast większość z was może nie wiedzieć, że nasz syn jest amerykańskim żołnierzem - powiedział. Wskazywał, że jego "serce i obowiązek" są przy Polsce, ale jego interesy "również związane są z tym, żeby Ameryka była krajem pełnym dobrobytu". Szef polskiej dyplomacji mówił też, że "tylko trzy kroki dzielą nas od bardziej bezpiecznego i stabilnego świata".

Radosław Sikorski wygłosił "osobistą uwagę" w Radzie Atlantyckiej. "Mój syn jest amerykańskim żołnierzem"

Radosław Sikorski wygłosił "osobistą uwagę" w Radzie Atlantyckiej. "Mój syn jest amerykańskim żołnierzem"

Źródło:
PAP, TVN24

Rosja przejęła inicjatywę strategiczną na froncie w Ukrainie, dlatego może kontynuować operacje ofensywne w dowolnym miejscu, czasie oraz w wybranej skali - zaalarmował w najnowszej analizie amerykański think tank Instytut Studiów nad Wojną (ISW).

ISW: Rosja przejęła inicjatywę na froncie, może kontynuować ofensywę w dowolnym miejscu

ISW: Rosja przejęła inicjatywę na froncie, może kontynuować ofensywę w dowolnym miejscu

Źródło:
PAP, nv.ua

734 dni temu rozpoczęła się rosyjska pełnoskalowa inwazja na Ukrainę. Ukraińscy ministrowie oświadczyli, że Kijów dogonił Moskwę w produkcji dronów i ponad 90 procent używanych przez armię bezzałogowców jest krajowej produkcji. O sytuacji w Ukrainie mówili w Paryżu światowi przywódcy. Oto najważniejsze wydarzenia ostatnich godzin z i wokół Ukrainy.

Wojna w Ukrainie. Najważniejsze wydarzenia 26 lutego

Wojna w Ukrainie. Najważniejsze wydarzenia 26 lutego

Źródło:
PAP

Przed nami kolejny ciepły jak na luty dzień. Jak tłumaczyła synoptyk tvnmeteo.pl Arleta Unton-Pyziołek, szczególnie wysokie wartości pokażą termometry na wschodzie kraju. Prognozy IMGW wskazują, że tak wyraźna anomalia przeciętnie zdarza się rzadziej niż raz na dwadzieścia lat.

Niezwykle ciepły wtorek. Coś takiego zdarza się "rzadziej niż raz na dwadzieścia lat"

Niezwykle ciepły wtorek. Coś takiego zdarza się "rzadziej niż raz na dwadzieścia lat"

Źródło:
IMGW, tvnmeteo.pl

Konserwy, paluszki rybne, proszek do prania. Między innymi takie produkty mieli w wózkach sklepowych dwaj mężczyźni, których na jednej z ulic w Grajewie (woj. podlaskie) zauważyli policjanci. Tłumaczyli się, że używają wózków, bo zaparkowali daleko od sklepu. Okazało się, że wszystko ukradli, wraz z wózkami. 

Pchali przed sobą wypełnione po brzegi wózki sklepowe. Wpadli na policjantów. "Okazało się, że wszystko to ukradli"

Pchali przed sobą wypełnione po brzegi wózki sklepowe. Wpadli na policjantów. "Okazało się, że wszystko to ukradli"

Źródło:
tvn24.pl

Minister kultury Bartłomiej Sienkiewicz w rozmowie z "Newsweekiem" został zapytany o tak zwane schody smoleńskie na placu Piłsudskiego. "Nie sądzę, żeby mogły stać w tym samym miejscu" - powiedział.

Minister kultury o "schodach smoleńskich". Nie chce ich na placu Piłsudskiego

Minister kultury o "schodach smoleńskich". Nie chce ich na placu Piłsudskiego

Źródło:
Nesweek, tvnwarszawa.pl

We wtorek rano w rejonie stacji Piaseczno pociąg potrącił człowieka. Mężczyzna zginął na miejscu. Są utrudnienia w kursowaniu składów Szybkiej Kolei Miejskiej i Kolei Mazowieckich.

Pociąg potrącił człowieka. Opóźnienia na czterech liniach

Pociąg potrącił człowieka. Opóźnienia na czterech liniach

Źródło:
tvnwarszawa.pl

W połowie marca zniknie drogowy "banan", wytyczony kilka miesięcy temu na skrzyżowaniu Belwederskiej i Gagarina. Pod koniec kwartału zmiany obejmą też ważne krzyżówki w ciągu ulicy Sobieskiego. Zmiany w organizacji ruchu mają związek z budową linii tramwajowej do Wilanowa.

Trwają przygotowania do "likwidacji banana"

Trwają przygotowania do "likwidacji banana"

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Aby złagodzić problem braku miejsc w więzieniach i ograniczyć koszty, brytyjski minister sprawiedliwości Alex Chalk chce, by zagraniczni sprawcy lżejszych przestępstw nie byli sądzeni, tylko deportowani z dożywotnim zakazem powrotu do Wielkiej Brytanii.

Minister sprawiedliwości Wielkiej Brytanii: sprawcy lżejszych przestępstw mogą być deportowani, a nie sądzeni

Minister sprawiedliwości Wielkiej Brytanii: sprawcy lżejszych przestępstw mogą być deportowani, a nie sądzeni

Źródło:
PAP

Kolegium Sądu Okręgowego w Poznaniu pozytywnie zaopiniowało w poniedziałek wniosek Ministerstwa Sprawiedliwości o odwołanie sędziego Daniela Jurkiewicza z funkcji Prezesa Sądu Okręgowego w Poznaniu oraz sędziego Michała Inglota z funkcji wiceprezesa Sądu Okręgowego w Poznaniu.

Kolegium Sądu Okręgowego w Poznaniu pozytywnie zaopiniowało wniosek o odwołanie prezesa i wiceprezesa sądu

Kolegium Sądu Okręgowego w Poznaniu pozytywnie zaopiniowało wniosek o odwołanie prezesa i wiceprezesa sądu

Źródło:
PAP

Coraz więcej wiadomo o tym, jak mogło dojść do zatrucia mięsem kupionym na targu w Nowej Dębie, a przynajmniej, w jakich warunkach powstawało to, co potem kupowali nieświadomi ludzie. Zupełnie inne zdanie w tej sprawie mają ci, którzy mięso sprzedawali, i prokuratura.

"Chcieliśmy troszkę dorobić". Podejrzani w sprawie zatrucia mięsem w Nowej Dębie wystąpili przed kamerą

"Chcieliśmy troszkę dorobić". Podejrzani w sprawie zatrucia mięsem w Nowej Dębie wystąpili przed kamerą

Źródło:
Fakty TVN

Jacek Bromski zrezygnował z funkcji prezesa Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Kierował nim od 1996 roku. Wśród powodów swojej decyzji wymienił między innymi "abstrakcyjną politykę rozbijania środowiska filmowego" oraz "atmosferę pomówień". "Nigdy nie doświadczyłem takiej skali intryg, które odbierają mi chęć do pracy na rzecz innych" - napisał reżyser w oświadczeniu adresowanym do członków SFP.

Jacek Bromski rezygnuje po 28 latach. "Nigdy nie doświadczyłem takiej skali intryg"

Jacek Bromski rezygnuje po 28 latach. "Nigdy nie doświadczyłem takiej skali intryg"

Źródło:
PAP

Część prokuratorów musi się liczyć, że będą wszczęte postępowania karne i dyscyplinarne względem osób, które podejmowały decyzje, kierując się innymi powodami niż tylko materiał dowodowy - mówił w "Tak jest" w TVN24 Dariusz Korneluk, który został rekomendowany do objęcia stanowiska prokuratora krajowego. - Przez osiem lat gruntownie przyglądaliśmy się wszystkim sprawom, ale także i prokuratorom, tym szybkim awansom "last minute". I pora do tego powrócić - dodał.

Kandydat na prokuratora krajowego o "awansach last minute": pora do tego wrócić

Kandydat na prokuratora krajowego o "awansach last minute": pora do tego wrócić

Źródło:
TVN24

Biedronka i Lidl w ostatnich dniach oferowały pół litra wódki za 9,99 zł. To cena niższa niż wynosi podatek akcyzowy. W ocenie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów "promocja alkoholu w przyjętej przez te sieci formie może stanowić zakazaną prawnie promocję napojów alkoholowych". - To jest chyba najgorszy z możliwych pomysłów, żeby udostępniać osobom, które powinny ograniczać picie alkoholu, alkohol w tak niskich cenach - komentuje w rozmowie z tvn24.pl Krzysztof Brzózka, były dyrektor Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. W jego ocenie w Polsce powinna zostać wprowadzona minimalna cena za alkohol. - Wtedy takie promocje będą niemożliwe - zauważył Brzózka. Petycję w tej sprawie ma złożyć Mazowiecki Związek Stowarzyszeń Abstynenckich.

Kontrowersyjne promocje w Biedronce i Lidlu. "Działanie bardzo nieetyczne", zapowiedź petycji

Kontrowersyjne promocje w Biedronce i Lidlu. "Działanie bardzo nieetyczne", zapowiedź petycji

Źródło:
tvn24.pl

Trwa śledztwo w sprawie dramatycznych wydarzeń z ulicy Żurawiej. W niedzielę na jednej z klatek schodowych znaleziono nieprzytomną kobietę. 25-latka walczy o życie w szpitalu. W sprawie zatrzymano jedną osobę. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że doszło do przestępstwa na tle seksualnym. 25-latka miała być przypadkową ofiarą.

Zaatakował młodą kobietę na ulicy i zostawił nieprzytomną na schodach. Miał kominiarkę i nóż

Zaatakował młodą kobietę na ulicy i zostawił nieprzytomną na schodach. Miał kominiarkę i nóż

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Na Kontakt 24 otrzymaliśmy informację, że w Gostyninie (Mazowieckie) doszło do potrącenia matki z niemowlakiem. Policja potwierdziła zdarzenie. Kobieta i dziecko zostali przewiezieni do szpitala.

Potrącenie matki i niemowlaka. Kobieta jest w ciężkim stanie

Potrącenie matki i niemowlaka. Kobieta jest w ciężkim stanie

Aktualizacja:
Źródło:
Kontakt24, tvnwarszawa.pl, PAP

Odwołany przez ministra sprawiedliwości Adama Bodnara sędzia Sądu Apelacyjnego w Poznaniu Przemysław Radzik pojawił się w poniedziałek w siedzibie poznańskiego sądu. Radzik spakował i zabrał swoje rzeczy. Na odchodne powiedział dziennikarzowi TVN24, że "będzie dobrze wspominał swoją misję w Poznaniu".

Sędzia Przemysław Radzik pojawił się w sądzie. Spakował swoje rzeczy i wyszedł

Sędzia Przemysław Radzik pojawił się w sądzie. Spakował swoje rzeczy i wyszedł

Źródło:
tvn24.pl, PAP

Podkomisja smoleńska chciała przytroczyć do dachu trabanta brzozę i tym rozpędzonym trabantem z brzozą na dachu uderzyć w stojącego na lotnisku Tu-154 - mówił wicemarszałek Senatu Michał Kamiński. Informacja o planach - ostatecznie porzuconych - przeprowadzenia takiego eksperymentu pojawiła się już w 2016 roku. Potwierdził to wtedy sam ówczesny szef podkomisji.

Rozpędzony trabant z brzozą na dachu i zderzenie z tupolewem. Taki był plan podkomisji Macierewicza

Rozpędzony trabant z brzozą na dachu i zderzenie z tupolewem. Taki był plan podkomisji Macierewicza

Źródło:
TVN24, TVP INFO

Japoński lądownik SLIM przetrwał noc księżycową, choć nie był zaprojektowany do "przeżycia" w tak ekstremalnych warunkach - poinformowała w poniedziałek agencja kosmiczna JAXA. To pierwszy w historii lądownik, który precyzyjnie wylądował na powierzchni Srebrnego Globu.

Na Księżycu stał się "cud"

Na Księżycu stał się "cud"

Źródło:
PAP, tvnmeteo.pl

Gościem trzeciego odcinka "Autentycznych" był Michał "Mata" Matczak. Raper odpowiadał na pytania osób w spektrum autyzmu, zrobił duże wrażenie nie tylko na uczestnikach programu, ale i na widzach. "Autentycznych" można oglądać w Playerze.  

"Oby więcej takich programów z takimi ludźmi"

"Oby więcej takich programów z takimi ludźmi"

Źródło:
TVN24

Zbliża się premiera długo zapowiadanego nowego programu TVN. - Będzie kolorowo, cekinowo, brokatowo, po prostu, wystrzałowo - zapowiadają producenci. "Czas na Show. Drag Me Out" już od wtorku 5 marca o godz. 21.35 w TVN i Playerze. 

"Czas na Show. Drag Me Out". Sześciu znanych mężczyzn przejdzie niezwykłą metamorfozę

"Czas na Show. Drag Me Out". Sześciu znanych mężczyzn przejdzie niezwykłą metamorfozę

Źródło:
TVN24