Adam Budak został nowym szefem Muzeum Sztuki Współczesnej MOCAK w Krakowie po blisko 15 latach rządów Marii Anny Potockiej. Kobieta straciła stanowisko po tym, jak sąd potwierdził, że stosowano mobbing w podległym jej Bunkrze Sztuki. Budak, wybrany na siedmioletnią kadencję, wytrwał w MOCAK-u zaledwie dziewięć miesięcy, zanim został odwołany.
Zachowania nowego dyrektora względem pracowników oceniała w kwietniu miejska komisja do spraw rozpatrywania zgłoszeń mobbingu i dyskryminacji. I uznała, że doszło do "niewłaściwego sposobu realizacji obowiązków związanych z organizacją pracy i zarządzaniem zespołem". Na podstawie tych ustaleń prezydent Krakowa Aleksander Miszalski postanowił o dymisji Budaka. Dyrektor przestał pełnić swoją funkcję 11 maja. Zastąpił go dotychczasowy wicedyrektor Grzegorz Kuźma, który będzie zarządzać placówką do czasu wyłonienia nowego dyrektora.
Komisja bez przedstawicieli
Teraz - jak przekazał naszej redakcji mecenas Wojciech Krawiec, pełnomocnik Adama Budaka - odwołany dyrektor skierował do sądu "zawezwanie do próby ugodowej". Jego zdaniem decyzja o dymisji została podjęta niezgodnie z prawem. Domaga się przywrócenia na stanowisko i przeprosin. Jeśli nie wróci do pracy, chce 1,36 miliona złotych tytułem odszkodowania - to łączna kwota, którą miał zarobić przez pozostały mu czas z siedmioletniej kadencji. Oprócz tego Budak żąda 57 tysięcy złotych jako odszkodowanie za - jego zdaniem - niezgodne z prawem zwolnienie.
W przesłanym nam przez mecenasa Krawca piśmie czytamy, że prezydent Krakowa odmówił Adamowi Budakowi włączenia do składu komisji jego przedstawiciela - mimo że, jak czytamy, takie prawo dyrektorowi przysługiwało.
- Rzeczywiście zgodnie z wewnętrzną procedurą antymobbingową dla gminy zarówno strona zgłaszająca nieprawidłowości, zazwyczaj pracownik, jak i osoba oskarżana o te nieprawidłowości mają prawo włączyć w skład komisji swoich przedstawicieli. Natomiast z uwagi na to, że to była skarga grupowa, podpisana przez bardzo wielu pracowników, nie było możliwości, żeby każdy z tych pracowników wybierał swojego przedstawiciela. Nie było więc w komisji żadnego przedstawiciela strony pracowniczej. Wobec tego zdecydowaliśmy, że ze strony pracodawcy również nie będzie żadnego przedstawiciela, ponieważ doszłoby do zaburzenia równowagi w składzie. Chodziło o to, by zapewnić maksymalną możliwą bezstronność komisji - wyjaśniła w rozmowie z tvn24.pl Ewelina Pytel, pełnomocniczka prezydenta Krakowa ds. polityki równościowej. Podkreśliła, że w składzie komisji "nie znalazła się żadna osoba pracująca w MOCAK-u".
Spytaliśmy, czy nie było możliwości wybrania jednego przedstawiciela pracowników. Pytel, która sama zasiadała w komisji rozpatrującej sytuację w MOCAK-u, twierdzi jednak, że "nie wszystkie podpisy były czytelne", a "grupa była różnorodna, trudno byłoby wymagać wybrania jednego przedstawiciela". Z kolei włączanie w skład komisji reprezentantów ponad 30 zainteresowanych "bardzo wydłużyłoby procedurę".
Ostatecznie zarekomendowaliśmy wąski skład, by zapewnić bezstronność i umożliwić sprawne rozpatrzenie zgłoszenia - poinformowała Pytel.
Pełnomocniczka prezydenta: to był ten kaliber zarzutów
Adam Budak twierdzi, że "do dzisiaj nie wie, jakich konkretnie sytuacji dotyczyły podnoszone przeciwko niemu zarzuty". Został jednak przesłuchany przez komisję i mógł odnieść się do 43 przedstawionych mu zarzutów. W piśmie pełnomocnika odwołanego dyrektora czytamy, że "komisja w swoim raporcie nie stwierdziła występowania mobbingu ani dyskryminacji".
Adwokat Budaka wymienia w piśmie zarzuty, które pojawiły się pod adresem odwołanego dyrektora. Jednocześnie jednak Adam Budak stanowczo zaprzecza, "jakoby używał języka deprecjonującego wobec pracowników czy odbiorców instytucji, jakoby stosował wulgaryzmy czy wypowiedzi o podtekście seksualnym, jakoby nadawał infantylizujące przezwiska, formułował poniżające komentarze dot. wyglądu, nerwowości, zdrowia pracowników, podważał kompetencje pracowników czy zasadność zwolnień chorobowych".
Tę listę zarzutów odczytaliśmy Ewelinie Pytel, prosząc o informację, czy tego rodzaju zachowania dyrektora zostały przez komisję potwierdzone. - Nie mogę mówić o szczegółach, natomiast tego typu zarzuty zostały postawione przez pracowników i komisja potwierdziła zdecydowaną większość z nich - powiedziała Pytel.
Pytana o kwestie mobbingu lub dyskryminacji, pełnomocniczka prezydenta Krakowa ds. polityki równościowej odparła, że "pismo ze strony pracowników nie zawierało wprost oskarżenia o mobbing lub dyskryminację". - Zawierało ono szereg zarzutów dotyczących działań nieprawidłowych w kwestii zarządzania zespołem, zachowań i wypowiedzi w stosunku do pracowników - zaznaczyła Ewelina Pytel.
Jak na te zarzuty odpowiedział Adam Budak? W piśmie pełnomocnika zwolnionego dyrektora czytamy, że "uczył się" swojego zespołu. "Dochodziło nieraz do sytuacji trudnych, związanych z trudnościami w realizacji powierzonych zadań, a czasem z błędami w ich realizacjach. Sytuacje takie od kadry zarządczej wymagają przekazania pracownikowi informacji zwrotnej, co nigdy nie jest dla pracownika przyjemne. Nie można jednak interpretować każdej krytyki sposobu wykonania danego polecenia za mobbing, dyskryminację czy w ogóle za jakąkolwiek nieprawidłowość w relacjach pracownika z przełożonym" - czytamy w wezwaniu do ugody.
Chce kierować muzeum, ale bez zarządzania ludźmi
W piśmie podkreślono, że gotowość do zawarcia ugody z miastem wynika między innymi "z licznych głosów poparcia ze strony środowiska artystycznego". Do dokumentu dołączono listę ponad 200 artystów z Polski i z zagranicy, które miały za pośrednictwem internetowego formularza wyrazić poparcie dla Budaka.
Co ważne, miejska komisja zarekomendowała odsunięcie dyrektora "od zadań wymagających zarządzania zespołem ludzkim". Dlatego odwołany dyrektor proponuje, że jeśli zostanie przywrócony do pracy, to powierzy jednemu ze swoich zastępców "nadzór nad bieżącą pracą zespołu i weryfikacją realizacji powierzonych zadań, tak, by uniknąć sytuacji generujących napięcia z zespołem".
- Sąd, po zapoznaniu się z zawezwaniem do próby ugodowej, wyznaczy termin posiedzenia pojednawczego, na którym strony mogą, ale nie muszą się stawić. Ciężko powiedzieć, w jakim terminie to nastąpi - powiedział tvn24.pl reprezentujący Adama Budaka Wojciech Krawiec.
Jak dodał adwokat, jest to dopiero pierwszy krok. - Liczmy na to, że otworzy on nam drogę do rozmów z miastem. Równocześnie biegną terminy zaskarżenia decyzji prezydenta miasta do sądu administracyjnego, na co mamy 30 dni, a także decyzji o odwołaniu dyrektora do sądu pracy, na co mamy 21 dni - powiedział. Zaznaczył, że prawdopodobnie Adam Budak skorzysta z obu tych możliwości.
Artyści rezygnują, oświadczenie muzeum
Po decyzji o odwołaniu Adama Budaka niektórzy artyści ogłosili rezygnację z udziału w wystawach w MOCAK-u. To między innymi Monika Drożyńska, Wilhelm Sasnal i Katarzyna Krakowiak-Bałka, którzy wydali w tej sprawie wspólny komunikat.
Grzegorz Kuźma, który pełni obowiązki dyrektora MOCAK-u, opublikował oświadczenie, w którym zapewnił, że przyjął to stanowisko "ze zrozumieniem i szacunkiem".
"Skontaktowałem się z nimi, aby bezpośrednio i w duchu dialogu omówić możliwe dalsze rozwiązania. Planowane wystawy nie miały jeszcze zapewnionego finansowania, co znacząco utrudniało ich realizację. Jednocześnie zależy nam, aby publiczność MOCAK-u miała kontakt ze sztuką na najwyższym poziomie, dlatego mamy nadzieję na możliwość współpracy w przyszłości – po ustabilizowaniu sytuacji organizacyjnej i finansowej Muzeum" - czytamy w nim.
Kuźma zapewnił, że "priorytetem Muzeum pozostaje dziś odpowiedzialne prowadzenie instytucji, odbudowa atmosfery współpracy i zaufania oraz stworzenie warunków do spokojnej, merytorycznej pracy zespołu".
Miejska instytucja kultury Muzeum Sztuki Współczesnej MOCAK w Krakowie (ang. Museum of Contemporary Art in Kraków) została powołana do życia w 2010 r., a otwarta w 2011 r. Od samego początku jej dyrektorką była Maria Anna Potocka. W marcu 2023 r. poprzedni prezydent miasta Jacek Majchrowski powołał ją na kolejną, siedmioletnią kadencję. Od 2019 r. do marca 2024 r. kierowała też galerią Bunkier Sztuki.