Nie chcą na osiedlu noclegowni dla bezdomnych. "Będą chodzić pijani, a w Wielkanoc suszyli pranie"

Katowice

TVN 24 KatowiceNoclegownia dla mężczyzn w Rydułtowach

- Będą chodzić pijani i sikać po płotach. Okradać nasze domy. Przecież my mamy dzieci! A w Wielkanoc suszyli pranie - takie obawy wobec bezdomnych mężczyzn mają ich sąsiedzi. Otwarta dopiero co noclegownia nie podoba się również władzom miasta.

Rydułtowy to 20-tysięczne miasto górnicze, a Bohaterów Warszawy to ulica domków jednorodzinnych. Jeden z nich miesiąc temu kupiło Towarzystwo Charytatywne "Rodzina" z Wodzisławia Śląskiego. Szybko rozeszła się pogłoska, że w domu ma być noclegownia.

- Dwa razy w tygodniu mieliśmy policję na placu - mówi Grażyna Mnich, prezes "Rodziny".

Mieszkańcy ulicy zebrali podpisy pod wnioskiem przeciwko takiej działalności. Z pomocą bezdomnym przyszło jednak Towarzystwo Miłośników Rydułtów. Jego prezes Henryk Machnik: - Spodobało nam się, że mają program wychodzenia z bezdomności. Zorganizowaliśmy spotkanie z nimi, zaprosiliśmy burmistrz miasta, proboszcza, mieszkańców. Przyszli tylko mieszkańcy.

Mnich relacjonuje, jakie obawy wyrażali: - Że bezdomni będą chodzić pijani i sikać im na płoty. Że będą ich okradać. Mówili: przecież my mamy dzieci! Mieli pretensje, że w Wielkanoc za noclegownią wisiała pościel. Wypraliśmy ją przed świętami i nie wyschła, bo deszcz padał. Mieliśmy zwinąć mokrą?

Wyrwani z getta socjalnego

W noclegowni ma docelowo mieszkać 10 mężczyzn, którzy, jak mówi Mnich, "najlepiej rokują wyjście z bezdomności, np. pracują. "Rodzina" od 20 lat prowadzi schronisko dla bezdomnych mężczyzn w Wodzisławiu, dzieląc budynek z lokalami socjalnymi.

- Wszystkich wykluczonych miasto dało w jedno miejsce. Ludzie nie mają tam żadnych wzorców. Jeden cel to kupić nalewkę - opowiada Mnich.

Chcą wyrywać bezdomnych z getta socjalnego i przywracać społeczeństwu. "Rodzina" znalazła na Bohaterów Warszawy dom w atrakcyjnej cenie - 400 m kw. za 230 tys. zł.

- 85-letnia właścicielka jest schorowana i od lat mieszka w Niemczech - wyjaśnia Mnich.

Pierwsi mieszkańcy już go odmalowują. Mnich: - Na pewno nie piją, bo pijanych nie wpuszczamy. 24 godziny na dobę są z nimi opiekunowie. Sprzątają, palą w piecu. Wszystko robimy sami, utrzymujemy się z datków i grantów na projekty. Kupujemy tylko bieliznę, ubrania i jedzenie dostajemy.

"Rodzina" chciała współpracować z miastem, dając dach nad głową bezdomnym rydułtowianom. Z doświadczenia Grażyny Mnich wynika, że łatwiej prowadzić pracę socjalną z bezdomnymi w ich mieście. Tymczasem, według danych Mnich, bezdomni z Rydułtów muszą szukać schronienia w Rybniku i Wodzisławiu, w starej noclegowni "Rodziny" jest ich ok. 10. Rydułtowy mają tylko ogrzewalnię, którą uruchamiają na okres zimowy.

Władze miasta współpracy odmówiły.

Swoich mamy policzonych

- To jest bezprawie budowlane - podkreśla Kornelia Newy, burmistrz Rydułtów, która już zaalarmowała Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego.

- Budynek jednorodzinny nie może być wykorzystywany jako mieszkanie zbiorowe. On długo nie był użytkowany, kiedyś samowolnie dobudowano piętro. Tam może dojść do katastrofy budowlanej - burmistrz mówi o noclegowni.

- W zwykłej rodzinie też może być więcej niż 10 osób i mogą mieszkać razem - wtrącam.

- Rodzina to rodzina - ucina Newy. - To małe miasteczko, swoich bezdomnych mamy policzonych, sprawdzonych. A na Bohaterów Warszawy nie ma żadnego rydułtowiaka! Nie będziemy mieli nad nimi kontroli.

Pijany bezdomny, ale nie z noclegowni

Henryk Machnik: - Ludzie skarżyli się już, że pijany bezdomny chodził po domach i pukał do drzwi. Sprawdziliśmy. To nie był mieszkaniec nowej noclegowni.

Autor: mag/gp / Źródło: TVN 24 Katowice

Źródło zdjęcia głównego: TVN 24 Katowice