Jest areszt dla posła Wojciecha Króla

Poseł Wojciech Król został aresztowany
Areszt dla posła Wojciecha Króla
Źródło wideo: TVP INFO
Źródło zdj. gł.: PAP/Jarek Praszkiewicz
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Poseł Wojciech Król został w czwartek zatrzymany na sali sądowej po tym, jak sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu. Polityk jest podejrzany o korupcję. Wcześniej został zawieszony w prawach członka klubu Koalicji Obywatelskiej i w partii. - Będę się bronił, mamy silne argumenty - powiedział w sądzie Król.

Sąd Okręgowy w Katowicach rozpoznawał w czwartek zażalenie prokuratury na decyzję sądu rejonowego, który odmówił zastosowania najsurowszego środka zapobiegawczego.

Poseł Król (zgodził się na podawanie pełnego nazwiska), który uczestniczył w czwartkowym posiedzeniu, został zatrzymany przez policję na sali rozpraw. Zostanie doprowadzony do aresztu.

Poseł Wojciech Król został aresztowany
Poseł Wojciech Król został aresztowany
Źródło zdjęcia: PAP/Jarek Praszkiewicz

O treści postanowienia poinformowały dziennikarzy strony uczestniczące w posiedzeniu. Sprawa była rozpoznawana na trzecim terminie i tym razem zakończyła się ogłoszeniem decyzji. Zgodnie z decyzją sądu, Król został aresztowany na 88 dni.

Poseł Wojciech Król z zarzutami

Poseł Król został zatrzymany 17 września, krótko po decyzji Sejmu, który zgodził się na jego zatrzymanie i aresztowanie. Parlamentarzysta usłyszał w sumie cztery zarzuty. Dwa pierwsze zostały przedstawione mu latem br., kiedy Sejm po raz pierwszy uchylił jego immunitet. Wówczas prokuratura zastosowała wobec niego wolnościowe środki zapobiegawcze. Dwa kolejne zarzuty śledczy przedstawili parlamentarzyście po zatrzymaniu, a po przesłuchaniu przesłali do sądu wniosek o jego aresztowanie.

Poseł Wojciech Król został aresztowany
Poseł Wojciech Król został aresztowany
Źródło zdjęcia: PAP/Jarek Praszkiewicz

Sąd Rejonowy Katowice-Wschód się na to nie zgodził. Jak uzasadnił, tymczasowego aresztowania nie stosuje się, jeśli wystarczający jest inny środek zapobiegawczy. Z tamtą decyzją nie zgodziła się Prokuratura Europejska, która złożyła zażalenie. W czwartek sąd okręgowy podzielił jej argumentację.

Śledztwo Prokuratury Europejskiej dotyczy podejrzeń o oszustwa i korupcję przy modernizacji infrastruktury tramwajowej w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Według śledczych Król miał przyjmować korzyści majątkowe od przedsiębiorców.

Według śledczych, wśród korzyści majątkowych, które miał przyjąć Król, był między innymi wyjazd do Tajlandii oraz udostępnienie samochodu na wyjazd zagraniczny. Poseł stwierdził na komisji, że w Tajlandii nigdy nie był, a samochód pożyczył "od swojego przyjaciela" na wyjazd, w którym uczestniczyło kilka osób.

Król wyprowadzony w kajdankach. Jest "spakowany" do aresztu

Jak powiedziała dziennikarzom delegowana do Prokuratury Europejskiej prokurator Agnieszka Marcińczyk, sąd okręgowy ocenił, że zgromadzone w tej sprawie dowody w wysokim stopniu uprawdopodabniają popełnienie przez podejrzanego zarzucanych mu przestępstw.

- Po drugie w sprawie występują szczególne przesłanki, przede wszystkim w postaci obawy matactwa, czyli bezprawnego wpływania na tok postępowania oraz realna możliwość wymierzenia panu podejrzanemu surowej kary - dodała prokurator.

Sam poseł Król, wyprowadzany z sądu w kajdankach, pytany o to, dlaczego jego zdaniem sąd zmienił wcześniejszą decyzją sądu pierwszej instancji, odpowiedział, że "miał takie prawo".

- Jest to decyzja, z którą oczywiście się nie zgadzam, ale decyzje sądu należy przyjąć. Jak widzą państwo, nie uciekałem za granicę, nie trzeba mnie szukać po całym świecie, będę się bronił - oświadczył. - Mam prawników, którzy mnie reprezentują, mamy silne argumenty - dodał.

Oznajmił też, że jest "spakowany" do aresztu i w bagażniku samochodu ma niezbędne rzeczy. Po raz kolejny powtórzył, że stawiane zarzuty uważa za bezpodstawne.

Zaskoczenia z powodu decyzji sądu nie kryli obrońcy posła. - Absolutnie się nie spodziewaliśmy, natomiast przyjmujemy to do wiadomości. Jesteśmy przekonani co do naszych racji, natomiast sąd ich nie podzielił - powiedziała dziennikarzom mec. Marta Smołka.

- Przyjmujemy do wiadomości decyzję sądu, szanujemy oczywiście, bo jest to postanowienie sądu. Natomiast nasze stanowisko wybrzmiało na posiedzeniach, które odbywały się przed sądem. Biorąc pod uwagę tajemnicę postępowania, uznajemy, że to, co mieliśmy do powiedzenia, powiedzieliśmy bezpośrednio przed sądem - dodał inny obrońca Króla, mecenas Przemysław Rosati.

Król odpiera zarzuty. Pytał o "sens tego teatru"

Poseł Wojciech Król we wrześniu mówił dziennikarzom, że nie przyznaje się do żadnych zarzutów, "tym bardziej, że trudno w ogóle nazwać je zarzutami".

Wcześniej - 11 września - opublikował w mediach społecznościowych oświadczenie, w którym odniósł się wprost do jednego z zarzutów. "Dowiedziałem się dziś, że za czyjeś pieniądze poleciałem do Tajlandii. Problem polega na tym, że nigdy nie byłem w Tajlandii, nad czym osobiście ubolewam. Resztę podobnych opowieści proponuję traktować z porównywalnym dystansem" - stwierdził. I dodał: "nawet gdybym poleciał do Tajlandii, co miałoby to wspólnego z korupcją w Tramwajach Śląskich?".

W kolejnym wpisie - z 23 września - podkreślał, że "śledztwo miało dotyczyć Tramwajów Śląskich". "Tymczasem jednym z zarzutów wobec mnie stał się… wyjazd na narty samochodem pożyczonym od kolegi" - napisał Król na Facebooku.

"Pojechaliśmy tym autem w kilka osób. Prokuratura powołała biegłego, który wyliczył wartość korzyści związanej z użyczeniem samochodu na 2700 zł. Tyle że samochodem nie jechałem sam - podróżowało nim 5-7 osób. Jeśli tę kwotę odnieść do wszystkich uczestników wyjazdu, mówimy o wartości przypadającej na mnie rzędu kilkuset złotych. Biegły na pewno wziął więcej…" - tłumaczył poseł.

"Chodzi o proporcje, rzetelność postępowania i sposób działania państwa wobec człowieka. Pytanie o sens tego teatru…" - pisał polityk.

Wojciech Król jest posłem od 2015 roku. W 2024 roku został przewodniczącym Rady Mediów Narodowych. We wrześniu polityk został zawieszony w prawach członka klubu Koalicji Obywatelskiej i w partii.

Komentarze polityków. "Na tym polega wymiar sprawiedliwości"

Odnosząc się do czwartkowej decyzji sądu Jan Grabiec z Koalicji Obywatelskiej podkreślił, że "na tym polega wymiar sprawiedliwości, że się przed nim odpowiada, a nie przed nim ucieka".

- Jeśli są jakieś zarzuty, to jako parlamentarzyści zgodziliśmy się, że by prokuratura mogła działać. Czekamy na wyjaśnienie tej sytuacji, poseł Król może bronić swoich racji. To pewien standard, który zalecałbym wszystkim klubom. Dobrze by było, gdyby posłowie z innych klubów, na przykład Ziobro czy Romanowski, wrócili do Polski i odpowiadali przed sądem, a nie uciekali od odpowiedzialności - ocenił szef kancelarii premiera.

Przemysław Czarnek, poseł PiS i były minister edukacji, stwierdził, że poseł Wojciech Król "był broniony przez tyle czasu przez ludzi Platformy Obywatelskiej, którzy przekonywali, że nie ma podstaw do tymczasowego aresztowania, a tymczasem nie było najmniejszych możliwości, żeby 'zawinąć' człowieka z sądu".

- Z drugiej strony zobaczcie państwo, wnioski i aresztowania chociażby menadżerów Orlenu za obniżanie cen paliw spotkały się z negacją sądu, który stwierdził, że prokuratura nie ma racji w tym względzie. Więc zobaczcie państwo, w jakim to kierunku idzie - powiedział Czarnek.

"Zaczynam rozumieć skąd ten wściekły atak na mnie z różnych środowisk. Powiedziałem, że miejsce przestępców jest w więzieniu i tak się stało" - napisał z kolei w serwisie X inny poseł PiS, Michał Wójcik.

- Chyba wszyscy się liczyli z tym, że skoro została wyrażona zgoda [na zatrzymanie i aresztowanie, wydana przez Sejm - red.], to teraz wszystko w rękach sądu. Mam nadzieję, że ta sprawa zostanie szybko wyjaśniona - skomentował w rozmowie z dziennikarzami minister infrastruktury Dariusz Klimczak z PSL.

Źródło: PAP, tvn24.pl
Czytaj także: