Pierwsza taka decyzja administracji Trumpa. "Poważny cios"

Donald Trump
Donald Trump o sankcjach na Rosję: to naprawdę ważny dzień
Źródło: TVN24, Reuters
Administracja prezydenta USA Donalda Trumpa nałożyła sankcje na Rosnieft i Łukoil - dwa największe rosyjskie koncerny naftowe. - Sankcje zadadzą Rosji poważny cios, znacząco ograniczając jej przychody z eksportu ropy naftowej - mówi Maia Nikoladze, analityczka think tanku Atlantic Council.

Po dziewięciu miesiącach prezydentury i serii bezowocnych rozmów, by przekonać Władimira Putina do zakończenia agresji przeciwko Ukrainie, prezydent Donald Trump nałożył w środę na Rosję pierwszy w tej kadencji pakiet amerykańskich sankcji. Objęte nim zostały dwa największe rosyjskie koncerny naftowe - Rosnieft i Łukoil.

Uderzenie w dwa największe koncerny naftowe

Według Mai Nikoladze, analityczki waszyngtońskiego think tanku Atlantic Council, to ważny krok, mogący przynieść potencjalnie znaczące efekty.

Zdaniem rozmówczyni PAP podkreśla on determinację administracji Trumpa w dążeniu do zakończenia wojny na Ukrainie. Nałożenie sankcji na Łukoil i Rosnieft - dwie największe rosyjskie firmy naftowe - będzie "poważnym ciosem" dla dochodów kraju z eksportu surowców energetycznych.

W styczniu tego roku ustępująca administracja prezydenta Bidena nałożyła sankcje na inne ważne firmy rosyjskiego sektora naftowego: Gazprom Nieft i Surgutnieftiegaz, a także ponad setkę innych podmiotów oraz tankowce z "floty cieni". Jak podkreśla Nikoladze, ruch ten miał swoje znaczące konsekwencje dla rosyjskiego biznesu, bo zmusił ich klientów do poszukiwania alternatyw.

- Poprzednie restrykcje na Gazprom Neft i Surgutneftiegas skłoniły indyjskie i chińskie rafinerie do poszukiwania alternatywnych dostawców ropy na Bliskim Wschodzie. W tym roku połączenie tych sankcji i zmniejszonego popytu w Chinach dodatkowo osłabiło dochody Rosji z eksportu ropy - podkreśliła ekspertka.

- Nowe sankcje zmuszą rafinerie w Indiach i Chinach do dokonania strategicznego wyboru: kontynuować import rosyjskiej ropy, ryzykując sankcje wtórne, lub też zwrócić się ku alternatywnym dostawcom i zerwać powiązania z rosyjskimi firmami - dodała. Zaznaczyła jednak, że sukces restrykcji będzie w dużym stopniu zależny od tego, z jaką determinacją będą one wdrażane.

"Wiele miejsca na kolejne uderzenia"

W podobnym tonie wypowiedział się były ambasador USA w Polsce, Daniel Fried. Zinterpretował on działania prezydenta Trumpa jako ruch mający skłonić Władimira Putina do zgody na zawieszenie broni i podkreślił, że po raz pierwszy amerykański prezydent zdecydował się wywrzeć rzeczywistą presję na Kreml.

Zaznaczył jednak, że wprowadzone obecnie sankcje nie wyczerpują możliwości w tym obszarze. - To dobry ruch, ale wciąż pozostaje wiele miejsca na kolejne uderzenia w dochody z energetyki - powiedział były dyplomata.

Nowy podcast "Gotowe na biznes" już wystartował
Dowiedz się więcej:

Nowy podcast "Gotowe na biznes" już wystartował

Zobacz także: