Kontrakty offsetowe zostały podpisane we wtorek przez Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 1 w Łodzi z firmą Boeing. Podczas wystąpienia po podpisaniu umów wiceszef MON Cezary Tomczyk podkreślił, że jest to największy kontrakt z USA w historii Polski. - Nie sztuką jest po prostu kupić, sztuką jest kupić mądrze - podkreślił wiceszef MON, tłumacząc, że zakup jest mądry, gdy jest kompletny i idzie w parze z technologią, i miejscami pracy.
Tomczyk o roli umów z amerykańskimi firmami
- Obok nas jest jeszcze śmigłowiec Mi-24. Śmigłowiec produkowany w latach 70., jak państwo pamiętają, nawet śmigłowiec stylizowany na Mi-24 występował w bardzo znanym amerykańskim filmie Rambo. I widać w tym pewną zmianę generacyjną. Ja jestem zresztą przekonany, że gdyby dzisiaj Rambo mógł latać śmigłowcem, a nie z nim walczyć, to latałby oczywiście Apache - ocenił wiceminister obrony.
Zaznaczył także, że proces modernizacji Wojska Polskiego będzie trwał jeszcze długo. Podkreślił jednak, że nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że umowy podpisane we wtorek to "zmiana generacyjna" dla polskiego wojska i że to właśnie offset przyczyni się do skoku technologicznego w naszym kraju.
Tomczyk wskazał też, że podpisanie umów takich jak ta, świadczy o tym, że Polska przestała i przestaje być klientem, a staje się partnerem. - Jesteśmy przekonani, że to jest dobra wiadomość zarówno dla Polski, jak i dla Stanów Zjednoczonych, bo zarówno Polska, jak i USA na tym kontrakcie korzystają - przekonywał wiceminister obrony.
Tom Rose: nikomu nie trzeba przypominać ryzyka
Ambasador USA w Polsce Tom Rose podczas uroczystości stwierdził, że ten dzień jest kolejnym w szeregu "bardzo ważnych dni w relacji polsko-amerykańskich". - Pan premier powiedział to, co najistotniejsze - że nasze partnerstwo rośnie w miarę tego, jak nasza siła rośnie. Może jeszcze dodam, (…) Polska jest najważniejszym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych w NATO - podkreślił, odnosząc się do słów Donalda Tuska.
Ocenił, że wtorkowa uroczystość "nie mogłaby się wydarzyć bez pana premiera, bez Rambo Tomczyka, bez pani Magdaleny Sobkowiak-Czarneckiej". Podkreślił, że Apache to "najlepsze śmigłowce bojowe" i będą one obsługiwane "przez najlepszych pilotów".
- Polska rozwija te zdolności, żeby utrzymać te śmigłowce, naprawić je i żeby te utrzymywały się w powietrzu przez dekady (...). I to będzie się działo tutaj w Łodzi przez bardzo wysoce wykwalifikowanych, wyszkolonych i mam nadzieję, wysoko wynagrodzonych polskich pracowników - mówił Rose.
Jak dodał ambasador, nie chodzi tylko o wysokie wynagrodzenie, umiejętności czy o wsparcie gospodarki Polski. - Chodzi o gotowość. Nikomu nie trzeba przypominać ryzyka, przed którym stajecie, przed którym stoi pan premier codziennie, (przed którym) stoimy codziennie w Polsce - podkreślił ambasador.